- Prezydent jest zbulwersowany. Rozważa czy nie wezwać wicemarszałków Sejmu na spotkanie w tej sprawie- mówił wczoraj prezydencki minister Paweł Wypych. - Możemy mieć do czynienia z korupcją na ogromną skalę - stwierdził w RMF FM
Zbigniew Wassermann (
PiS)b. koordynator służb specjalnych.
O co chodzi? O doniesienie, które CBA złożyło do prokuratora generalnego w sprawie "zagrożenia interesu ekonomicznego Państwa w związku z przygotowywaniem projektu ustawy o zmianie ustawy o grach i zakładach wzajemnych". CBA poza potwierdzeniem, że złożyło takie doniesienie ,nie chce ujawnić żadnych szczegółów. Szczegółów nie zna też prokuratura.- Nie wiem, gdzie jest to pismo, nie czytaliśmy go dlatego nie mogę powiedzieć, czy zostanie wszczęte śledztwo- mówi Katarzyna Szeska, rzeczniczka Prokuratury Krajowej.
PK ma jutro wydać w tej sprawie komunikat. Doniesienie CBA czytał wicemarszałek Sejmu
Stefan Niesiołowski (PO). - Nie mogę mówić o treści bo jest ona tajna. Musiałem to czytać w obecności urzędniczki z kancelarii tajnej. Czy te zarzuty sa mocne musi ocenić specjalista. Ja uważam, że jest to polityczna akcja p. Mariusza Kamińskiego (szefa CBA). Jeżeli PiS porównuje to z aferą Rywina, to jest to niepoważne- mówi "Gazecie" Niesiołowski.
Nieoficjalnie wiadomo, że podejrzenia CBA wzbudziły dwa pisma Ministerstwa Sportu. Chodzi o najważniejszy punkt zmian w ustawie o grach, nad którą rząd pracuje od roku. Wprowadza on 10 proc. dopłaty na sport, które miałyby płacić kasyna, tzw. automaty niskohazardowe stojące w knajpach oraz bukmacherzy prowadzący zakłady np. piłkarskie. Dziś 20 proc. dopłaty na sport płaci tylko państwowy monopolista w grach liczbowych i loteriach - Totalizator Sportowy. Przez wiele miesięcy resort sportu zabiegał o to, żeby dopłaty były. Do budżetu resortu miało trafić kilkaset milionów zł. a dzięki nim miało powstać Narodowe Centrum Sportu.
30 czerwca minister sporu
Mirosław Drzewiecki wysłał pismo do ministra finansów. Poprosił w nim o wykreślenia dopłat z projektu ustawy. Stwierdził, że wprowadzenie ich jest "niecelowe" i poprosił o "wyłączenie z dalszego procedowania".
Powód? Rząd zrezygnował z budowy Narodowego Centrum Sportu, które miało powstać wokół Stadionu Narodowego w Warszawie. Resort finansów w ogóle nie odpowiedział, ale 2 września Drzewiecki wysłał drugie pismo. Poprosił w nim, aby dopłaty jednak zostawić i przeznaczyć je na Fundusz Rozwoju Kultury Fizycznej. Tłumaczył też, że w poprzednim piśmie nie chodziło mu o wykreślenie dopłat z projektu ustawy w ogóle, ale jedynie o skreślenie z uzasadnienia fragmentu o Narodowym Centrum Sportu.
Czy między 30 czerwca a 2 września do akcji wkroczyło CBA? Resort sportu twierdzi, że nic o tym nie wiedział. - Do dziś w Ministerstwie Sportu nie było żadnych sygnałów o postępowaniu prowadzonym przez CBA - powiedziała nam jego rzecznik Małgorzata Pełechaty.
Przeciwko wprowadzeniu dopłat ostro protestują operatorzy automatów, firmy bukmacherskie i kasyna. Argumentują, że już płacą wysokie podatki, a dopłaty spowodują spadek obrotów- gracze odpłyną do internetu, którego fiskus nie jest w stanie kontrolować. W konsekwencji fiskus nie dostanie pieniędzy, na które liczy. Co ciekawe, ich argumenty podzielił także wiceminister gospodarki i znany polityk PO, Adam Szejnfeld.