http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Dobre nazwisko Cimoszewicz

Renata Grochal
2009-10-01, ostatnia aktualizacja 2009-10-01 08:55

PO chce "wyeksportować" Włodzimierza Cimoszewicza. SLD zatrzymać w kraju

Włodzimierz Cimoszewicz
Fot. Sławomir Kamiński / AG
Włodzimierz Cimoszewicz
Donald Tusk spotka się w przyszłym tygodniu z Włodzimierzem Cimoszewiczem, żeby porozmawiać o możliwościach wykorzystania go na arenie międzynarodowej. Zapowiedział to wczoraj wicepremier Grzegorz Schetyna.

Po poniedziałkowej przegranej Cimoszewicza w wyborach na sekretarza generalnego Rady Europy Tusk mówił o polityku lewicy, że jest "polskim atutem na arenie międzynarodowej". Schetyna używa podobnych określeń. - Chcielibyśmy, aby dobre polskie nazwisko w dobry sposób zostało przez Polskę wykorzystane - mówił wczoraj dziennikarzom. - Po dobrej kampanii przed wyborami sekretarza generalnego Rady Europy dobrze byłoby, gdyby znalazł on teraz miejsce na arenie międzynarodowej, reprezentując Polskę.

Jednak nieoficjalnie w otoczeniu Tuska usłyszeliśmy, że na razie nie znaleziono konkretnej oferty. W najbliższym czasie do obsadzenia będą np. ambasady w Rosji i na Ukrainie, ale nie wiadomo, czy Cimoszewicz byłby nimi zainteresowany.

A gdyby udało się "wyeksportować" byłego premiera za granicę, PO straciłaby groźnego rywala w przyszłorocznych wyborach prezydenckich. Choć Cimoszewicz stanowczo mówił we wtorkowej "Gazecie", że nie zamierza walczyć o Pałac, chce go do tego namówić SLD. W prezydenckim sondażu "Gazety" sprzed kilku miesięcy Cimoszewicz był trzeci, tuż za Lechem Kaczyńskim. Mocno wypadł także we wczorajszym sondażu "Dziennika Gazety Prawnej" - może liczyć aż na 16,7 proc. głosów.

- Słyszałam wypowiedź Cimoszewicza, że nie będzie kandydował. Ale być może padło to w nerwowej atmosferze, zaraz po przegranej. Może jak minie kilka dni, przemyśli sprawę, coś się zmieni. Przewodniczący SLD Grzegorz Napieralski powinien pojechać do niego do puszczy i zapytać, czy zgodzi się kandydować na prezydenta - mówi "Gazecie" wiceszefowa SLD Katarzyna Piekarska. - Byłby znakomitym kandydatem, jest typem państwowca, był świetnym szefem rządu, dobrym ministrem sprawiedliwości i szefem MSZ - dodaje.

Cimoszewicz i żona byłego prezydenta Jolanta Kwaśniewska (odmówiła kandydowania) to politycy lewicy o największym potencjale sondażowym. Zdaniem Piekarskiej partie lewicowe powinny wystawić w wyborach prezydenckich jednego kandydata. Temu m.in. ma być poświęcony planowany w najbliższym czasie okrągły stół lewicy. - Eurowybory z dwoma lewicowymi listami pokazały, że wyborcy nie rozumieją takiej sytuacji.

Przed czerwcowymi eurowyborami Cimoszewicz proponował szefowi Sojuszu Grzegorzowi Napieralskiemu wspólne listy całej lewicy, ale ten odrzucił tę propozycję. - Cimoszewicz mógłby być kandydatem całej lewicy, ale SLD już raz pokazał mu figę - mówi Marek Borowski (SdPl). - Teraz Sojusz musiałby przyznać, że popełnił błąd. Nieuwzględnianie koncepcji Cimoszewicza i jednoczesne proszenie go, by kandydował w wyborach prezydenckich, jest trochę schizofreniczne.



Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    6 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':