Donald Tusk spotka się w przyszłym tygodniu z Włodzimierzem Cimoszewiczem, żeby porozmawiać o możliwościach wykorzystania go na arenie międzynarodowej. Zapowiedział to wczoraj wicepremier
Grzegorz Schetyna.
Po poniedziałkowej przegranej Cimoszewicza w wyborach na sekretarza generalnego Rady Europy Tusk mówił o polityku lewicy, że jest "polskim atutem na arenie międzynarodowej". Schetyna używa podobnych określeń. - Chcielibyśmy, aby dobre polskie nazwisko w dobry sposób zostało przez Polskę wykorzystane - mówił wczoraj dziennikarzom. - Po dobrej kampanii przed wyborami sekretarza generalnego Rady Europy dobrze byłoby, gdyby znalazł on teraz miejsce na arenie międzynarodowej, reprezentując Polskę.
Jednak nieoficjalnie w otoczeniu Tuska usłyszeliśmy, że na razie nie znaleziono konkretnej oferty. W najbliższym czasie do obsadzenia będą np. ambasady w Rosji i na Ukrainie, ale nie wiadomo, czy Cimoszewicz byłby nimi zainteresowany.
A gdyby udało się "wyeksportować" byłego premiera za granicę, PO straciłaby groźnego rywala w przyszłorocznych wyborach prezydenckich. Choć Cimoszewicz stanowczo mówił we wtorkowej "Gazecie", że nie zamierza walczyć o Pałac, chce go do tego namówić
SLD. W prezydenckim sondażu "Gazety" sprzed kilku miesięcy Cimoszewicz był trzeci, tuż za Lechem Kaczyńskim. Mocno wypadł także we wczorajszym sondażu "Dziennika Gazety Prawnej" - może liczyć aż na 16,7 proc. głosów.
- Słyszałam wypowiedź Cimoszewicza, że nie będzie kandydował. Ale być może padło to w nerwowej atmosferze, zaraz po przegranej. Może jak minie kilka dni, przemyśli sprawę, coś się zmieni. Przewodniczący SLD Grzegorz Napieralski powinien pojechać do niego do puszczy i zapytać, czy zgodzi się kandydować na prezydenta - mówi "Gazecie" wiceszefowa SLD Katarzyna Piekarska. - Byłby znakomitym kandydatem, jest typem państwowca, był świetnym szefem rządu, dobrym ministrem sprawiedliwości i szefem
MSZ - dodaje.
Cimoszewicz i żona byłego prezydenta Jolanta Kwaśniewska (odmówiła kandydowania) to politycy lewicy o największym potencjale sondażowym. Zdaniem Piekarskiej partie lewicowe powinny wystawić w wyborach prezydenckich jednego kandydata. Temu m.in. ma być poświęcony planowany w najbliższym czasie okrągły stół lewicy. - Eurowybory z dwoma lewicowymi listami pokazały, że wyborcy nie rozumieją takiej sytuacji.
Przed czerwcowymi eurowyborami Cimoszewicz proponował szefowi Sojuszu Grzegorzowi Napieralskiemu wspólne listy całej lewicy, ale ten odrzucił tę propozycję. - Cimoszewicz mógłby być kandydatem całej lewicy, ale SLD już raz pokazał mu figę - mówi
Marek Borowski (
SdPl). - Teraz Sojusz musiałby przyznać, że popełnił błąd. Nieuwzględnianie koncepcji Cimoszewicza i jednoczesne proszenie go, by kandydował w wyborach prezydenckich, jest trochę schizofreniczne.