"Mężczyzna jest winny gwałtu drugiego stopnia, kiedy mając 18 lat lub więcej będzie miał stosunek płciowy z kobietą poniżej 15. roku życia. Gwałt drugiego stopnia jest klasycznym przestępstwem". Takie jest obecne prawo w stanie Nowy Jork i takie samo chroni dzieci w Kalifornii. Zauważcie, że nie ma tu słowa o zmuszaniu ani o przyzwoleniu [na seks] - pisze w dzisiejszym "New York Times'ie" Geraldine A. Ferraro, znana amerykańska adwokat, była kongresmenka, w 1984 r. kandydat Demokratów na wiceprezydenta.
Ferraro przypomina definicję gwałtu na nieletniej, bo jest zszokowana akcją w obronie Romana Polańskiego, który popełnił przecież "poważne przestępstwo". "On wybrał ucieczkę do Francji, a ponieważ miał pieniądze i koneksje, wiódł urocze życie, nie krępując się swoimi powinnościami wobec społeczeństwa. Przekaz jest taki: bogaci faceci mogą umknąć przed czymkolwiek... chwila - czy to aby nie dotyczy bogatych facetów z przyjaciółmi w
Hollywood?" - pyta Ferraro. I podkreśla, że zgodnie z definicją prawa "ofiara nie może "wybaczyć" gwałcicielowi. Wymiar sprawiedliwości oznacza ochronę wszystkich nas".
Ferraro porównuje sprawę Polańskiego z Bernie Madoffem, amerykańskim miliarderem skazanym niedawno na 150 lat więzienia za stworzenie gigantycznej piramidy finansowej: "Bardzo źle dla Bernie Madoffa, że nie był tak sprytny jak Polański. Mógłby przecież zabrać żonę, brata, bratanka, synów i ich rodziny oraz miliard czy dwa i uciec do Francji, by pomóc jej gospodarce. Gdyby piramida wyszła na jaw,
Francja mogłaby, jeśli byłaby konsekwentna, odmówić ekstradycji. On mógłby spędzić resztę swego życia w luksusie. Wyobraźcie to sobie".
Szczególnie szokujące dla Ferraro jest to, że nikt z tak broniącego Polańskiego Hollywood i nikt z filmowego biznesu "nie zająknął się w sprawie poparcia dla prokuratorów, którzy wykonują swoją robotę i starają się ostatecznie postawić faceta przed wymiarem sprawiedliwości".