Grad zaprzecza. Premier Donald Tusk twierdzi, że Grad tylko pilnuje przepisów prawa. I dodaje: - Jestem zażenowany sytuacją w mediach publicznych. Liczę na szybkie rozstrzygnięcie przez sąd. Im szybciej będzie ta decyzja, tym lepiej. Zamieszanie wokół
TVP nikomu nie sprzyja, każde rozstrzygnięcie jest lepsze niż stan anarchii i wiecznego bałaganu.
To dlaczego od miesięcy toleruje działania Grada, które przedłużają prezesurę Farfała i opóźniają sądowe rozstrzygnięcie?
Oto, co uczynił minister skarbu, by to Farfał rządził telewizją publiczną a nie ludzie Napieralskiego i braci Kaczyńskich:
1. 3 lipca zebrała się jeszcze stara rada nadzorcza i głosami Samoobrony i PiS-u zawiesiła Farfała. Ale Grad dokładnie w tym samym momencie zakończył kadencję rady. Nie było żadnego prawnego powodu, by kończyć kadencję rady, akurat w tym momencie. Minister mógł to zrobić następnego dnia lub za tydzień. Gdyby Grad się nie pospieszył, Farfała już by w TVP nie było.
2. 10 września. Od 30 lipca jest już nowa rada nadzorcza (zdominowana przez
SLD i PiS) i zapowiada, że na pierwszym posiedzeniu Farfała odwoła. Farfałowi w sukurs idzie członek Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji Lech Haydukiewicz (jak Farfał związany z
LPR). Haydukiewicz twierdzi, że podczas wyboru rad nadzorczych TVP i Polskiego Radia Krajowa Rada złamała swój regulamin pracy (bo kandydaci do rad zostali zgłoszeni później niż na 24 godziny przed posiedzeniem). Złożył pozew w sądzie cywilnym o ustalenie nieważności rady i powiadomił prokuraturę o przestępstwie. Co ciekawe i ważne, pominął problem legalności radiowej rady nadzorczej, choć
KRRiT wybrała ją tego samego dnia i w tym samym trybie.
By wzmocnić swoją opinię Haydukiewicz do pozwów sądowych dołączył opinię prawnika dr Radosława L. Kwaśnickiego, że rada nadzorcza TVP wybrana została nielegalnie. Ale Haydukiewicz zapomniał wspomnieć dr Kwaśnickiemu, że w KRRiT istnieje osobny regulamin w sprawie powoływania rad nadzorczych, z którego KRRiT jednogłośnie (czyli i głosem Haydukiewicza) w maju tego roku wykreśliła owe 24 godziny.
Dr Kwaśnicki dowiedziawszy się od "Gazety" o istnieniu tego drugiego regulaminu bronił się na dwa sposoby: 1.- nic o nim nie wiedział, bo miał dostęp tylko do dokumentów, która pokazał mu Haydukiewicz. 2.- o regulaminie wiedział, ale ponieważ nie został on naruszony, pominął to swojej analizie.
Gołym okiem widać, że te dwie wersje się wykluczają. Któraś musi być nieprawdziwa.
Potem Farfał zamówił ekspertyzę u prof. Józefa Okolskiego, prawnika z UW. I on uznał, że KRRiT złamała swój regulamin pracy. Ale i on nie wiedział o istnieniu tego drugiego regulaminu, bo swoją opinię pisał na podstawie ... "ustaleń faktycznych dr Kwaśnickiego".
Farfał opinię prof. Okolskiego wysłał Gradowi, a ten do sądu. W ten sposób opóźnił decyzję KRS o wpisaniu do rejestru nowej rady nadzorczej. Do dziś KRS tego nie zrobił.
Wprawdzie Grad musiał ekspertyzę prof. Okolskiego do sądu przesłać, ale powinien dołączyć do niej inne, np. własnego biura prawnego czy innego utytułowanego profesora prawa. Nie zrobił tego, stał się "listonoszem" Farfała.
Janusz Palikot w wywiadzie dla "Gazety" z rozbrajającą szczerością tak wtedy tłumaczył zachowanie Grada: "Farfał jest dla Platformy użyteczny. Jeśli TVP jeszcze przez jakiś czas nie będzie w rękach PiS-u, to znacznie zmniejsza szanse Lecha Kaczyńskiego w wyborach prezydenckich i zwiększa szanse innego kandydata na prawicy, który rozbiłby prawicowy elektorat. A to zwiększa szanse Donalda Tuska. I stąd ta miękka obrona Farfała. To Giertych wymyśla te wszystkie kruczki prawne. A minister skarbu uznał, że to lepsze niż przyzwolenie na to, by TVP wpadła w łapy SLD i PiS-u".
3. 16 września - wreszcie ma się odbyć pierwsze posiedzenie rady nadzorczej. Farfał nie wpuścił członków rady do gmachu na Woronicza. Rada chciała odbyć posiedzenie w kancelarii prawnej, ale w końcu się nie zebrała, bo ministerstwo wezwało do siebie prof. Ewę Nowińską (reprezentuje w radzie ministra skarbu). Prawnicy Grada zasiali u niej tak poważne wątpliwości prawne, że postanowiła nie iść na posiedzenie rady. Jej nieobecność uniemożliwiła odwołanie Farfała. Bez niej rada nie mogła zmienić bowiem porządku obrad i dopisać punktu o zmianach w zarządzie (tego punktu tam nie było, bo posiedzenie zwoływał Farfał i zwyczajnie takiego punktu nie wpisał). Rada kolejne posiedzenie zwołała na 24 września. Tym razem z wpisanym do porządku obrad punktem o odwołaniu p.o. prezesa zarządu.
4. 18 września - prof. Nowińska podała się do dymisji. Dowiedziała się, że rada zbierze się wcześniej, bo już 19 września. Mówiła „Gazecie”, że odchodzi, bo czuje, że jest wykorzystywana do politycznej
gry. Tej, którą prowadzi PiS i Grad. Dymisja prof. Nowińskiej jest ministrowi bardzo na rękę.
Rada nadzorcza zebrała się 19 września bez prof. Nowińskiej. Odwołała Farfała. Pełnienie obowiązków prezesa tymczasowo, do 19 grudnia powierzyła Bogusławowi Szwedo (z rekomendacji PiS). Farfał natychmiast podważył decyzję rady, argumentując, że rada bez reprezentanta ministra skarbu nie ma prawa podejmować decyzji.
Dwa dni później Farfał nie wpuścił Szwedo na Woronicza. Nowy zarząd urzęduje kątem w KRRiT.
A powinno być odwrotnie: to Farfał wyprowadza się z TVP, a Szwedo czeka na Woronicza na decyzję KRS. Tak właśnie było w grudniu zeszłego roku, gdy przez 10 dni było dwóch nieuznających się nawzajem prezesów. Zawieszony wtedy Andrzej Urbański czekał na decyzję sądu poza telewizją, a odwieszony Farfał w gabinecie prezesa.
Farfał tak to wtedy tłumaczył "Gazecie": "Jestem p.o. prezesa TVP. Taką uchwałę podjęła rada nadzorcza. Dopóki sąd jej nie podważy, istnieje domniemanie jej legalności".
5. 25 września Grad wpada na pomysł, by KRS dopuścił go do postępowania rejestracyjnego nowego zarządu. Wniosek faksem w tej sprawie Grad wysyła do KRS 25 września, w piątek po południu. Ale oryginału już nie. Sąd bez oryginalnego wniosku Grada nie może rozpatrzyć, a bez tego nie może zająć się wnioskami o wpisanie do rejestru rady nadzorczej i zarządu.