http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Nowak już tu nie pomieszka

Piotr Żytnicki
2009-09-30, ostatnia aktualizacja 2009-09-30 10:16

Jak ich kamienicznik wyrzucił, telewizje dawały na żywo: koczują w aucie, czekają na pomoc. Tylko dlaczego agencje nieruchomości Bogu dziękują, że ich od tej rodziny wyzwolił?

13 sierpnia, Poznań. Janusz Nowak z rodziną i psem nocuje w aucie, bo został wyrzucony z mieszkania. Wszyscy są oburzeni decyzją zarządcy. Nikt nie pyta, dlaczego Nowakowie wynajmowali mieszkania, na które nie było ich stać
Fot. Łukasz Cynalewski / AG
13 sierpnia, Poznań. Janusz Nowak z rodziną i psem nocuje w aucie, bo został...
ZOBACZ TAKŻE
SERWISY
"Janusz Nowak wraz z żoną Elżbietą i chorym na padaczkę, dorosłym pasierbem mieszkają w samochodzie" - pisze w połowie sierpnia "Polska The Times" o poznańskiej rodzinie. I jeszcze detale ich niedoli: "Żyją dzięki suchemu prowiantowi, a o kawie lub herbacie mogą wyłącznie pomarzyć. Życiu w aucie towarzyszą urągające warunki higieniczne".

Poszło oburzenie po społeczeństwie, posypały się gromy na bezdusznego zarządcę mieszkania.

Do "Gazety" zwraca się jednak agent nieruchomości w Poznaniu: - Jak można się nad takimi litować?

Co wiedział agent, a czego rodzina Nowaków powiedzieć dziennikarzom nie chciała?

Garnitur budzi zaufanie

Strzeżone osiedle, z którego właśnie wyrzucono Nowaków, to Bamberski Dwór. Nowoczesna architektura, podziemne parkingi, monitoring. Obok dwa salony fryzjerskie i salon Chevroleta.

Cofnijmy się do kwietnia tego roku.

Janusz Nowak szuka mieszkania. Agentka z biura nieruchomości oprowadza go po Bamberskim Dworze. Nowak prezentuje się stosownie: przerzedzone siwe włosy i zniszczona życiem twarz, ale w garniturze, z teczką w ręku. - Kulturalny, mówił, że pracuje w kancelarii prawnej. Obejrzał jedno mieszkanie, drugie, trzecie - wspomina agentka, która nie chce, by ujawniać nazwę jej firmy.

Nowak nie od razu się decyduje. Bierze wzór umowy, by "wspólnie z żoną dokładnie przeanalizować warunki". - Zorientowany był, ostrożny, z tych, co czytają umowę, a takich się nie podejrzewa o niecne zamiary - tłumaczy agentka.

Jej szefowa wtrąca znad filiżanki z herbatą: - To luksusowe osiedle. Mieszkania o podwyższonym standardzie. Nie na każdą kieszeń.

Agentka: - Wybrał dwa pokoje z kuchnią i łazienką, 45 metrów kwadratowych. Panele na podłodze, częściowo umeblowane. Koszty? Tysiąc złotych za wynajem, 400 zł czynszu do administracji, plus opłaty za prąd i ogrzewanie. To oferta dla ludzi, którzy mają pracę, pieniądze.

Na koniec psem poszczuli

Nowak dzwoni po trzech dniach. Wpłaca tysiąc złotych kaucji i wynajmuje mieszkanie.

Szefowa biura: - Na takich osiedlach wszyscy raczej płacą w terminie. Zdarzają się losowe sytuacje, ktoś straci pracę, ktoś zachoruje. Ale wtedy znajduje sobie tańsze, wyprowadza się, a zaległości spłaca w ratach. Nie robimy eksmisji, bo nigdy takiego cwaniactwa nie mieliśmy.

Jest maj. Nowakowie mieszkają, ale pieniądze od nich nie wpływają. Agentka dzwoni: - Czy wszystko w porządku?

Nowak: - Mamy kłopoty. Żona jest w szpitalu, ale pieniądze będą za tydzień.

Ale nie ma w maju.

Nie ma w czerwcu.

Nie ma w lipcu.

Agentka: - Dzwonię i zawsze to samo: żona chora, pieniądze będą, ale później.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 1 komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    6 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':