http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Dopóki jest zbiegiem, nie ma racji

Bartosz Węglarczyk
2009-09-30, ostatnia aktualizacja 2009-09-30 10:08

Dla większości komentatorów w USA - poza show-biznesem - zatrzymanie Polańskiego to oczywistość. Dla Amerykanów uczciwy proces oparty na równości wobec prawa to gwarancja sprawiedliwości i jedna z głównych wartości w demokracji. Tylko stojąc przed ławą przysięgłych -dwunastką współobywateli - oskarżony ma szansę na osądzenie swoich czynów.

Bartosz Węglarczyk
Bartosz Węglarczyk
ZOBACZ TAKŻE
Hollywood, który broni Polańskiego, budował przez lata taką wiarę. Choćby w sławnym filmie Sidneya Lumeta "Dwunastu gniewnych ludzi". Dlatego Amerykanie nie rozumieją oburzenia Europejczyków.

Polański nie bronił się przed sądem, uciekł. I to już jako człowiek, który przyznał się do przestępstwa. Zlekceważył prawo. Przez 30 lat nie walczył o dobre imię, a w tym roku nie stawił się na rozprawie, o którą zabiegali wszak jego prawnicy.

Dla Amerykanów takie postępowanie jest karygodne i bije w ich poczucie sprawiedliwości. Nawet jeśli sędzia prowadzący sprawę 30 lat temu był niesprawiedliwy (a był), to po to istnieje instytucja apelacji.

Polański bywa porównywany do innego celebryty oskarżonego o podobne przestępstwo. I on czuł się ofiarą mediów i nadmiernie ambitnego prokuratora. Mowa o Michaelu Jacksonie oskarżonym w latach 90. o molestowanie nieletnich. Ale Jackson nie uciekł za granicę, choć miał więcej pieniędzy i możliwości. Walczył zaciekle w sądzie. I wygrał.

Mam nadzieję, że Polański jak najszybciej stanie przed sądem w Kalifornii. Na jego korzyść działa wiele okoliczności łagodzących - nieuczciwy sędzia sprzed 30 lat, wybaczenie ze strony ofiary, nienaganne życie w Europie, zaawansowany wiek.

Jestem przekonany, że prowadzący sprawę sędzia uwzględni te okoliczności. I nie skaże go na więzienie albo skaże na symbolicznie krótki pobyt w więzieniu o obniżonym rygorze.

Jeden z moich ukochanych reżyserów będzie mógł wówczas wrócić do pracy jako wolny człowiek. Nawet jeśli sędzia nakaże jego deportację z USA - co możliwe - to będzie mógł znów kręcić superprodukcje, do czego jest stworzony. To trudne bez amerykańskich pieniędzy. A dziś sfinansowanie jego filmu przez producenta z USA groziłoby oskarżeniem o pomoc zbiegowi.

Ale najpierw Polański musi stanąć przed sędzią. Amerykanie mają rację - przestępstwo musi zostać osądzone.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 24 komentarze
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    37 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':