-
TVP wystąpiła o uruchomienie linii kredytowej, ale bez rady nadzorczej nie dostanie ani złotówki - mówi "Gazecie" szef
KRRiT Witold Kołodziejski. - Sytuacja jest bardzo poważna, spółce może grozić nawet utrata płynności.
TVP w sierpniu, pod rządami poprzedniego p.o. prezesa Piotra Farfała, ogłosiła przetarg na otwarcie linii kredytowej do 100 mln zł. Potrzebuje gotówki, by nie utracić płynności finansowej. Pieniędzy potrzeba m.in. na wypłaty pensji i bieżące regulowanie zobowiązań finansowych spółki. TVP tłumaczy, że kredyt to konieczność "w związku z systematycznie zmniejszającymi się rokrocznie wpływami z abonamentu".
Termin składnia ofert upływa już jutro. Ale w obecnej sytuacji prawnej TVP na żaden kredyt nie ma szans. Potrzebna jest bowiem decyzja rady nadzorczej o ustanowieniu zabezpieczenia pod kredyt. Nowy p.o. prezesa Bogusław Szwedo potwierdza: Bez podpisu rady nadzorczej spółka nie dostanie kredytu.
Dlaczego rada nie poprze wniosku Piotra Farfała o kredyt? Bo Farfał nie wpuszcza jej na Woronicza. Twierdzi bowiem, że KRRiT wybrała radę nadzorczą niezgodnie z prawem.
Nie wpuszcza też do TVP nowego prezesa wybranego przez tę radę, czyli Szwedo. I tak Farfał okupuje gmach na Woronicza, a Szwedo urzęduje kątem w Krajowej Radzie.
Słowem: nawet jeśli jakiś bank się zgłosi z ofertą kredytową, nie będzie kto miał podpisać umowy!
Bo w Krajowym Rejestrze Sądowym do tej pory nie została wpisana ani nowa rada nadzorcza, ani nowy zarząd. Jak to możliwe? Od początku sierpnia blokuje to - i to skutecznie - Farfał. Przesłał do KRS błędnie wypełniony wniosek (bez numerów PESEL członków rady). A skoro niezarejestrowana jest rada, KRS nie może wpisać do rejestru powołania przez nią nowego zarządu.
KRS zapowiadał, że już w miniony poniedziałek może tę sytuację zakończyć. Ale nie podjął żadnej decyzji ani w poniedziałek, ani we wtorek. Czekał na oryginał wniosku ministra skarbu Aleksandra Grada o dopuszczenie go do postępowania rejestrowego w KRS.
Skąd sąd wiedział, że takie pismo jest w drodze? Bo w piątek minister przesłał je faksem (nie wiadomo, dlaczego oryginału już nie). Dokument sądu otrzymał dopiero we wtorek po południu, tuż przed zamknięciem tzw. biura podawczego (pismo musi być zarejestrowane, by trafiło do sędziego). Skąd to kolejne opóźnienie? Bo prawnicy Grada w ostatniej chwili się zorientowali, że we wniosku wpisano błędnie nazwisko członka nowego zarządu (zamiast Małgorzata Wiśnicka-Hińcza - Beata, Kozłowska-Chyła). Rzecznik ministerstwa Maciej Wewiór nie umiał wytłumaczyć, jak doszło do pomyłki.
Wieczorem PAP podał, że KRS odrzucił wniosek Farfała o wykreślenie z rejestru prof. Ewy Nowińskiej, która sama zrezygnowała z zasiadania w radzie nadzorczej TVP. Odrzucił, bo nie był podpisany "przez aktualny zarząd TVP". To pośredni dowód, że KRS uznaje, że rada nadzorcza została powołana zgodnie z prawem, i że miała prawo Farfała odwołać, a w jego miejsce wybrać Szwedo.