http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

SPD się gotuje i skręca na lewo

Bartosz T. Wieliński, Berlin
2009-09-30, ostatnia aktualizacja 2009-09-30 07:56

Po klęsce wyborczej w SPD lecą głowy. Z szefowania partii zrezygnował Franz Müntefering, a Frank-Walter Steinmeier, przegrany kandydat do fotela kanclerza, walczy o przetrwanie

Frank-Walter Steinmeier, minister spraw zagranicznych i kandydat SPD na kanclerza Niemiec
Fot. Martin Meissner AP
Frank-Walter Steinmeier, minister spraw zagranicznych i kandydat SPD na...
-Atmosfera w partii jest tak napięta, że grozi wybuchem - mówi mi znajomy polityk socjaldemokracji. Z partyjnej centrali SPD na berlińskim Kreuzbergu od rana docierały wczoraj sygnały, że część partii grozi rewoltą, jeśli nie nastąpią rozliczenia.

"Ostre turbulencje w SPD" - taki napis przez cały dzień widniał na pasku telewizji informacyjnej n-tv. To efekt niedzielnych wyborów, w których SPD zdobyła 23 proc. głosów, co jest jednym z najgorszych wyników w historii. Obwiniany o klęskę Frank-Walter Steinmeier, ustępujący wicekanclerz i szef dyplomacji, w niedzielę próbował tonować nastroje. Zapowiadał, że SPD odbije się od dna jako główna siła opozycji, i zaproponował też siebie na szefa partii i szefa frakcji w Bundestagu.

Wtedy tłum reagował żywiołowo, co komentatorzy wzięli za dobrą wróżbę dla Steinmeiera. Teraz sytuacja jest już całkiem inna.- Niech całe kierownictwo partii poda się do dymisji. Zacznijmy od nowa - zażądał wpływowy burmistrz Berlina Klaus Wowereit z lewego skrzydła SPD.

Pod presją członków zarządu odejście zapowiedział szef partii Franz Müntefering, a jego następcą ma zostać nie Steinmeier, ale Sigmar Gabriel, dotychczasowy minister środowiska, także związany z lewym skrzydłem SPD. Zrezygnował też zastępca Münteferinga - Peer Steinbrück, dotychczasowy minister finansów. Wczoraj po południu walkę o przetrwanie przegrał sekretarz generalny partii Hubertus Heil. Zastąpi go najpewniej Andrea Nahles, jedna z przywódczyń partyjnej lewicy.

Głowa Steinmeiera jeszcze nie spadła, ale jest wobec niego coraz silniejsza opozycja. Wczoraj kilkakrotnie przekładano głosowanie nad powołaniem go na szefa frakcji SPD. Ostatecznie po południu jego kandydatura przeszła z ponad 80 proc. poparciem. Ale z tej wewnątrzpartyjnej potyczki Steinmeier wychodzi osłabiony i pozbawiony sojuszników na kluczowych pozycjach. Niewykluczone, że za kilka miesięcy lewe skrzydło zacznie robić podchody, by i jego obalić. Rozliczenia potrwają do listopada, do zjazdu SPD, który zatwierdzi nowego przewodniczącego.

Jest jasne, że w partii definitywnie skończyła się epoka Gerharda Schrödera, socjaldemokratycznego kanclerza, który próbował nadać partii bardziej liberalny i nowoczesny wyraz. Symbolem jego rządów stała się "Agenda 2010", czyli przyjęty w 2003 r. program ostrych reform socjalnych. Plan uratował budżet i doprowadził do znacznego spadku bezrobocia, ale SPD i Schrödera skompromitował w oczach lewicowego elektoratu. W efekcie cztery lata temu z fotelem kanclerza pożegnał się Schröder, a jego dawni współpracownicy, którzy przejęli władzę w partii, nie odważyli się zmienić kursu.

Teraz dołączą do starego kanclerza.

A SPD skręca na lewo. Partia zrezygnuje z walki o głosy klasy średniej i znowu stanie się trybunem dołów społecznych, żądając płacy minimalnej i zwiększenia zasiłków socjalnych, które kiedyś sama obniżyła. Do tego dojdzie zapewne żądanie wycofania się w ciągu kilku lat z Afganistanu. Co więcej, nowe SPD nawiąże współpracę z Lewicą, wspólną partią enerdowskich postkomunistów i zachodnioniemieckich socjalistów, którzy kilka lat temu odeszli z szeregów socjaldemokratów. Szermująca utopijnymi hasłami Lewica podbierała SPD wyborców i w niedzielnych wyborach świetnie wypadła, zdobywając 12 proc. głosów.

Teraz SPD ma szansę odzyskać głosy - przebąkuje się nawet o możliwym zjednoczeniu obydwu partii. W takim układzie na jej czele mógłby stanąć Wowereit, który Berlinem rządzi wspólnie z Lewicą.



Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 2 komentarze
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    6 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':