Ayzan Nukaeva i Larisa Ismailova w piątek wieczorem szły na przystanek, gdy podbiegł do nich młody mężczyzna. Pobił je, a gdy upadły, prysnął w twarze gazem łzawiącym.
- Próbował jeszcze zedrzeć im chusty z głów. Obrażał, wyzywał od talibów, krzyczał, by wracały do Czeczenii - relacjonuje Satsita Khumaidova, przedstawicielka społeczności czeczeńskiej, która od lat mieszka w Łomży. -To porządne kobiety. Jedna ma czworo, druga pięcioro dzieci.
Napastnika odstraszyli dwaj młodzi Polacy. Potem czekali, aż przyjedzie pogotowie i
policja.
- Atmosfera jest napięta. Tylko to, że dwaj Polacy pomogli kobietom, powstrzymuje młodych Czeczenów przed wyjściem na ulicę - mówi Kamil Kamiński z fundacji Ocalenie, która zajmuje się pomocą dla uchodźców.
Sławomir Dąbrowski, oficer prasowy łomżyńskiej policji, przyznaje, że sprawa przybiera poważny obrót. Nie ma wątpliwości, że pobicie miało charakter rasistowski.
Czeczeni zdarzenie łączą z wystąpieniem posła
PiS Lecha Kołakowskiego. To on zwrócił się do szefa Urzędu do spraw Cudzoziemców o zlikwidowanie ośrodka dla uchodźców w Łomży. Przekonuje, że lokalizacja w Łomży powoduje wiele problemów, a obcokrajowcy popadają w konflikty z prawem. Policja nie potwierdza -zdarzenia z udziałem uchodźców odnotowano trzy. Dotyczyły spożywania alkoholu w niedozwolonym miejscu.
Poseł od kilku dni nie odbiera telefonów. Jest nieuchwytny również w swoim biurze.
- W weekend zorganizowaliśmy zebranie, by załagodzić nastroje -mówi Satsita Khumaidova. -Wyślemy do posła list, by mu uświadomić, że zachował się nieodpowiedzialnie. Chcemy, by zrozumiał, że kochamy Polskę, bo dała nam nowe życie. Nie chcemy znów się bać, być bitymi i poniżanymi.
Prezydent Jerzy Brzeziński jeszcze przed pobiciem kobiet przyznał "Gazecie", że dotychczas nie interesował się sprawami uchodźców i nie ma na to czasu. Zdania nie zmienił. Wczoraj Łukasz Czech, rzecznik prasowy ratusza, oświadczył, że to tylko sprawa policji.