Jak powiedział nam jeden z polskich biskupów, który chce zachować anonimowość, wielu członków Episkopatu podchodzi do tego pomysłu z entuzjazmem.
To efekt kończącej się dziś wizyty siedmiu duchownych prawosławnych w Polsce. Polscy biskupi mają nadzieję, że to był początek współpracy między Kościołem katolickim i Cerkwią. A kolejnym krokiem mógłby być właśnie taki wspólny list obu Kościołów.
Na razie strona katolicka podkreśla: to bezprecedensowa wizyta w niezwykle serdecznej atmosferze. - To był zwiastun kolejnych kroków ku pojednaniu polsko-rosyjskiemu. Inicjatywa wyszła ze strony prawosławnej, co pozytywnie nas zaskoczyło. Na pewno ustalono to z najwyższymi władzami Rosyjskiej Cerkwi, więc naszym przyszłym kontaktom można tylko dobrze wróżyć - mówi "Gazecie" ks. Józef Kloch, rzecznik Konferencji Episkopatu Polski.
"Gazeta" dowiedziała się, że temat listu pojawił się w rozmowach katolików i prawosławnych. Byłby to apel o poszanowanie prawdy historycznej i wezwanie Polaków i Rosjan do pojednania. Na wzór listu biskupów polskich do niemieckich z 1965 r. "Przebaczamy i prosimy o przebaczenie" oraz ogłoszonego w sierpniu tego roku apelu przewodniczących Episkopatów Polski i Niemiec (zawierał ostrzeżenie przed pokusą propagandowego wykorzystywania historii).
- Na pewno ta wizyta zwiększa szanse na podobną korespondencję, jak między biskupami polskimi i niemieckimi. Widać to z przebiegu rozmów przedstawicieli obu Kościołów. Zapewne na najbliższym zebraniu plenarnym informacja o przebiegu spotkania zostanie przekazana wszystkim biskupom. Być może wtedy będą poczynione kolejne kroki - mówi nam ks. Kloch. Dodaje jednak, że na razie trudno mówić o konkretach. - Muszą być to decyzje całej Konferencji Episkopatu.
Od środy przedstawiciele obu Kościołów rozmawiali w Polsce o tym, jak poprawić chłodne relacje między Polską i Rosją. Rosyjska Cerkiew Prawosławna jest najlepszym partnerem dla Polaków w tym dialogu, ponieważ wbrew oficjalnej państwowej linii jednoznacznie potępia zbrodnie stalinizmu.
Siedmioosobowa delegacja, której przewodniczył archimandryta Arkadij, przełożony rosyjskiego klasztoru prawosławnego św. Nila na wyspie Stołobienskoje była ciepło przyjmowana przez polskich biskupów, m.in. abp. Henryka Muszyńskiego i sekretarza generalnego Episkopatu bp. Stanisława Budzika. - Marzeniem
Jana Pawła II było to, aby
Kościół oddychał dwoma płucami - tradycją wschodnią i tradycją zachodnią. Myślę, że wzięliśmy pierwszy, głęboki oddech - komentował bp Budzik.
Wczoraj duchowni spotkali się także z przewodniczącym Episkopatu abp. Józefem Michalikiem. Wcześniej odwiedzili m.in. Gniezno, Płock, a także świętą górę Grabarkę na Podlasiu i cerkwie w Siemiatyczach i Jabłecznej. W czwartek na Jasnej Górze duchowni prawosławni odebrali kopię cudownego obrazu Matki Boskiej Częstochowskiej. Chcą umieścić go w specjalnie wybudowanej kaplicy w klasztorze pod Ostaszkowem, blisko miejsca, w którym więziono polskich oficerów. - To niezwykły gest. Przyjeżdża tam wielu Polaków, rodziny ofiar, teraz może będą przybywały jeszcze liczniej - mówi ks. Kloch.
Duchowni prawosławni swój pobyt w Polsce nazwali "świętem nas wszystkich". - Powinniśmy świadczyć o naszych relacjach i naszej modlitwie oraz o tym, że Matka Boża wstawia się za Polską i za Rosją - podkreślał archimandryta Arkadij.
Komentarz Jan Turnau Gest prawosławnych mnichów z klasztoru spod Ostaszkowa ma znaczenie historyczne. Ze względu na moment polityczny, w którym go dokonano: gdy pamięć o Katyniu wciąż jeszcze nas raczej dzieli, zamiast łączyć. Gdy pogodzić się muszą dwa narody potwornie doświadczone przez historię najnowszą. Ze względu na moment religijny: gdy dwie wielkie rodziny chrześcijańskie, przede wszystkim Kościół katolicki i Cerkiew prawosławna, muszą się wreszcie pojednać. Jest to gest najwspanialej ekumeniczny. Ojcowie z klasztoru św. Nila, święta Cerkwio rosyjska - Bóg wam zapłać!