http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Haracz ukryty w przedszkolach - komentarz

Wojciech Tymowski
2009-09-28, ostatnia aktualizacja 2009-09-27 21:51

Utarło się, że posyłanie przedszkolaków na płatne zajęcia dodatkowe to rodzicielski obowiązek. Dlatego w dużych miastach ich prowadzenie to duży biznes. W samej Warszawie co miesiąc przez publiczne przedszkola przepływają setki tysięcy złotych

Wojciech Tymowski
Wojciech Tymowski
Zasady organizowania zajęć dodatkowych w publicznych przedszkolach powinny być jasne i jawne dla wszystkich. Jednak - jak wynika z naszego tekstu - są pełne niejasności.

Wolałbym - choć poważnie traktuję oskarżenia instruktorów - aby okazało się, że proceder, o którym mówią jest incydentalny. Tylko że w to nie wierzy już chyba nawet urzędniczka odpowiadająca w Warszawie za przedszkola.

Władze, które nadzorują przedszkola, muszą rzetelnie sprawdzić i wytłumaczyć, jak dodatkowe zajęcia są finansowane i jak wielka jest szara strefa oficjalnie ujawniona już w ursynowskim przedszkolu.

Rodzice, którzy płacą za zajęcia swoich dzieci, muszą wiedzieć, na co tak naprawdę wydają pieniądze. A dyrektorzy przedszkoli pokazać, że w tej sprawie nie mają nic do ukrycia.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 1 komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    5 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':