http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Wyborcza oferta Farfała

Agnieszka Kublik
2009-09-28, ostatnia aktualizacja 2009-09-28 08:18

Prezes TVP błaga: Zostawcie mnie na stanowisku, a obiektywnie pokażę kampanię prezydencką! Politycy: To oferta nie do przyjęcia

Prezes Farfał wychodzi ze swojej telewizji
Fot. Bartosz Bobkowski
Prezes Farfał wychodzi ze swojej telewizji
Taką propozycję składa odwołany przed tygodniem p.o. prezesa TVP Piotr Farfał w wywiadzie dla "Newsweeka".

Los Farfała leży teraz w rękach sądu. W najbliższych dniach Krajowy Rejestr Sądowy ma zdecydować, czy uznaje jego odwołanie, czy nie. Jeśli tak, jego miejsce zajmą ludzie nowej medialnej koalicji lewicy i PiS-u.

Szef klubu PO Zbigniew Chlebowski powiedział wczoraj w Radiu ZET, że oferta Farfała jest nie do przyjęcia. - Najlepiej by było, gdyby decyzje sądowe zapadły jak najszybciej - dodał. - Farfał powinien odejść jak najszybciej.

Opinię Chlebowskiego poparli przedstawiciele PiS, PSL i SLD.

Farfał musi czuć, że jego dni na Woronicza są policzone, bo tuż przed decyzją sądu błaga polityków, by mu pozwoli w TVP jeszcze długo porządzić. Długo, bo składa im polityczną ofertę, że telewizja publiczna pod jego rządami będzie obiektywna podczas wyborów prezydenckich (jesień 2010 r.) i parlamentarnych (wiosna lub jesień 2011 r.)

- Zbliżają się wybory prezydenckie i prawdopodobnie przyspieszone parlamentarne. Czy koalicja medialna PiS-SLD będzie dobra dla pluralizmu w TVP i obiektywnego obrazu kampanii? Czy też korzystniej jest zostawić na stanowisku mnie? - pyta Farfał w wywiadzie. I zapewnia: - W moim interesie nie jest atakowanie jakiejkolwiek siły politycznej.

To puste słowa. Przecież wszyscy pamiętają, że niecałe pół roku temu TVP pod rządami Farfała promowała partię irlandzkiego miliardera Libertas przed wyborami do Parlamentu Europejskiego. Farfał w te działania wciągnął całą telewizyjną machinę: ośrodki regionalne musiały na żywo pokazywać konferencje prasowe członków Libertasu, nie było dyskusji, w której nie było członka Libertasu, nie było programu informacyjnego, w którym nie byłoby informacji o Libertasie.

Mało tego, telewizja Farfała ocenzurowała przedwyborcze sondaże, bo Libertas wypadał w nich gorzej niż źle (1-2 proc.). A to było wbrew lansowanej przez TVP tezie, że Libertas jest alternatywą dla największych ugrupowań: PO, PiS i SLD.

Deklaracja Farfała jest zadziwiająco zbieżna z tym, co o Farfale mówił "Gazecie" Janusz Palikot (PO). "Miękkie wsparcie" Farfała przez ministra skarbu Aleksandra Grada tłumaczył tym, że prezes TVP jest Platformie "użyteczny", bo kierowana przez niego telewizja podczas kampanii przed wyborami prezydenckimi może Platformie i jej kandydatowi Donaldowi Tuskowi mniej zaszkodzić niż telewizja rządzona przez lewicę i PiS.

Wywiad Palikota spotkał się kategorycznym dementi liderów PO, w tym i samego premiera Tuska.

Ale Farfał w wywiadzie sugeruje, że ma wsparcie Platformy, i mówi o kontaktach z otoczeniem wicepremiera Grzegorza Schetyny. - Rząd ma prawo wiedzieć, co się dzieje w spółce, której jest właścicielem - tłumaczy.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    8 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':