1. Stara, dobra zasada mówi: nie pożyczaj. Jednak życie pisze swoje scenariusze. Choroba kogoś bliskiego, utrata pracy, chęć kupienia
mieszkania czy domu lub po prostu lekkomyślność mogą spowodować, że decydujesz się na pożyczkę czy kredyt.
Nim jednak pójdziesz po pieniądze, trzeba sprawdzić, czy stać cię na wzięcie kredytu. Zwróć się do doradcy finansowego - niech oceni twoje możliwości finansowe. Jeśli są jakiekolwiek wątpliwości, potraktuj je poważnie.
2. Jeśli już masz kłopoty ze spłaceniem długu, działaj spokojnie. Nie panikuj, gdy nie masz pieniędzy na spłatę kredytu... Stało się. Jesteś w pętli zadłużenia. Masz do spłacenia kilka, kilkanaście tysięcy złotych. Banki już dzwonią i pytają, co się dzieje, zaczynają naliczać odsetki. Co robić? Łatwo nie będzie, ale masz przynajmniej kilka potencjalnych dróg ucieczki z trudnej sytuacji.
3. Nowy kredyt? Odradzamy. Najgorszym wyjściem, na jakie możesz się zdecydować, jest zaciąganie kolejnych kredytów na spłatę poprzednich. To się nigdy nie udaje. Każdy kolejny kredyt będzie droższy, bo z punktu widzenia pożyczkodawcy jesteś coraz bardziej ryzykownym klientem. Nieuchronnie wpadniesz w pętlę zadłużenia. Trzeba to uciąć jak najwcześniej. Ba, łatwo powiedzieć. Ale jak to zrobić?
4. Restrukturyzacja długu. Spróbuj wynegocjować z bankiem takie zmiany umowy kredytowej, które pozwolą ci udźwignąć zobowiązanie. Masz dużą szansę powodzenia, o ile dysponujesz jakimiś bieżącymi dochodami, z których mógłbyś spłacać choćby część rat. Bank, jeśli będzie widział światełko w tunelu i szansę na odzyskanie długu, powinien pójść ci na rękę. Zanim pójdziesz negocjować, zbierz dokumenty świadczące o tym, że wpadłeś w tarapaty niezupełnie z własnej winy, np. zaświadczenie o utracie pracy bądź o tym, że zredukowano ci pensję. Przygotuj też sobie maksymalną wartość raty, którą byłbyś w stanie co miesiąc spłacać. W banku mogą cię o to zapytać. O jakie przywileje powinieneś walczyć?
* Wakacje kredytowe - bank mógłby zawiesić ci spłatę kredytu na kilka lub kilkanaście miesięcy. Zdarza się to rzadko, ale jest pewna szansa, że akurat tobie uda się wynegocjować takie przesunięcie harmonogramu kredytu.
* Spłata tylko rat lub tylko odsetek - bank mógłby zgodzić się na to, byś przez pewien czas spłacał tylko same raty kapitałowe (odsetki byłyby doliczane do wartości kredytu i spłaciłbyś je później) albo same odsetki.
* Rozłożenie kredytu na dłuższy czas - bank mógłby zgodzić się, byś spłacał kredyt np. nie przez dwa, ale przez pięć lat. Dzięki temu miesięczna rata będzie niższa, choć niestety per saldo kredyt okaże się droższy.
5. Może konsolidacja kredytów? Jeśli masz kilka wysoko oprocentowanych kredytów, to może ci się opłacić skupienie ich pod jednym dachem. Nowy bank mógłby udzielić ci nowego kredytu na spłatę starych długów. Jeśli oprocentowanie tego nowego kredytu będzie niższe od oprocentowania tych starych - będziesz płacił niższe raty. Konsolidacja na pewno opłaci się wtedy, gdy większość twoich długów to niespłacone karty kredytowe (ich oprocentowanie jest zwykle bardzo wysokie). Oczywiście nie jest pewne, czy jakiś bank w tych czasach zgodzi się wziąć "na plecy" twoje stare długi, ale spróbować warto. Uwaga na prowizję za udzielenie kredytu konsolidacyjnego - może być na tyle wysoka, że stawia pod znakiem zapytania sens całej operacji.
6. Zastawienie ziemi lub mieszkania. Jeśli masz własne mieszkanie lub np. odziedziczyłeś po babci kawałek ziemi, sprawdź, czy nie opłaciłoby ci się zastawić tego majątku, by pieniędzmi z kredytu spłacić stare zadłużenie. Kredyt hipoteczny zawsze jest najtańszym rodzajem zadłużenia, więc niemal na pewno opłaciłoby ci się zamienić kredyty gotówkowe i karciane na jedną pożyczkę hipoteczną. Jeśli już spłacasz kredyt hipoteczny, zapytaj swój bank, czy nie podwyższyłby jego wartości. Bank nie musi się zgodzić, ale jeśli da się namówić - będziesz miał pieniądze na spłatę przeterminowanych długów. Uważaj tylko, by bank przy okazji wypłaty ekstra transzy nie podwyższył ci marży od całego kredytu. Wtedy wyjdziesz na całej operacji jak przysłowiowy Zabłocki na mydle.
7. Upadłość konsumencka? Możesz też spróbować ogłosić niewypłacalność. Banki nie będą mogły naliczać ci nowych odsetek. Ale uwaga: upadłość konsumencka nie jest panaceum na całe kredytowe zło. Nie licz na to, że dzięki ogłoszeniu upadłości zrzucisz z siebie przynajmniej część długów i ocalisz własny majątek. To, że twoi wierzyciele nie będą mogli naliczać ci dalszych odsetek, nie oznacza, że sąd uwolni cię od spłaty już narosłych długów. Wyznaczony przez sąd komisarz spisze wszystko, co masz wartościowego, i wystawi na licytację. Z uzyskanych pieniędzy spłaci twoje długi. W miarę możliwości - co do grosza. Poza tym z dobrodziejstw upadłości będą mogły korzystać tylko osoby, które wpadły w tarapaty nie ze swojej winy, a więc z powodu utraty pracy, choroby lub innych przypadków losowych.
8. Twoja sytuacja nie jest zupełnie bez wyjścia, jeśli potrzebujesz niedużych pieniędzy. Działają już trzy portale pożyczek społecznościowych: finansowo.pl, kokos.pl oraz smava.pl. Mają systemy zabezpieczenia inwestorów i dbają o bezpieczeństwo pożyczkobiorców. Na takim portalu nikt ci nie zaoferuje pożyczki na 10 proc... miesięcznie.
9. Jeżeli bierzesz kredyt pod hipotekę nieruchomości, nie chroni cię to przed dłużną spiralą. Polski system egzekucji wierzytelności wręcz wciąga ludzi w spiralę zadłużenia. Gdy dochodzi do egzekucji, najpierw blokowane są nasze konta bankowe. Jeżeli znajdziemy jakąkolwiek pracę, np. na umowę o dzieło, bank położy rękę na większości wynagrodzenia. Przychodzi taki moment, że nie masz na czynsz, światło i gaz i ledwie starcza na przeżycie. Wtedy ludzie szukają innego źródła pożyczki i stają się ofiarami biur kredytowych i lichwiarzy.
10. Najczęściej firmy kredytowe i niektóre parabanki albo biorą lichwiarskie odsetki, albo działają w zabronionym w Polsce systemie argentyńskim. Klienci takiej firmy, wpłacając pieniądze przed uzyskaniem kredytu, finansują pożyczki dla innych. Prywatni inwestorzy w większości są lichwiarzami żądającymi pod zastaw nawet niewielkiej pożyczki mieszkania czy samochodu. Odsetki sięgają nawet 300 proc. Kiedy nie możesz się wypłacić, naliczają kilkuprocentowe odsetki karne za każdy dzień. Mają całe sieci naganiaczy także w niektórych biurach doradztwa finansowego. Ogłaszają się w internecie.
11. Wzięcie takiego prywatnego kredytu może skończyć się utratą mieszkania, domu, działki czy samochodu. Prywatni inwestorzy od razu żądają podpisywania aktu notarialnego sprzedaży, zastawu lub przeniesienia prawa własności. Każą wymeldowywać się na czas umowy pożyczki z lokalu, by móc go szybko przejąć i sprzedać. Lichwiarze niechętnie podpisują umowy udzielenia pożyczki. Jeśli już, to nie podają wysokości odsetek, by nie było widać, że to karalny wyzysk. Kwota wpisana do umowy to suma pożyczki i odsetek. Obecnie każde odsetki powyżej 22 proc. rocznie i dodatkowe opłaty większe niż 5 proc. to właśnie lichwa. Umowy i akty notarialne są tak spreparowane, abyś w sądzie nie mógł udowodnić, że to w ogóle była pożyczka. Jeśli już zawarłeś taką umowę i widzisz, że stałeś się ofiarą lichwiarzy, idź do prokuratora i na policję. Lichwa w Polsce jest karalna. Jeśli ktoś oferuje ci pożyczkę i stawia takie warunki - nie pożyczaj!