Książka, która zostanie zaprezentowana dziś w Polskim Instytucie Spraw Międzynarodowych, powstała na marginesie działalności Polsko-Rosyjskiej Grupy ds. Trudnych. Stara się ona wyłączyć sporne kwestie historyczne poza kontekst bieżącej polityki.
Taka była także idea powstania książki. Udało się ją stworzyć w pół roku, co jak na dzieło naukowe jest tempem rekordowym.
Książka jest podzielona na sześć części - od układu monachijskiego i paktu Ribbentrop-Mołotow konflikt zbrojny w 1939 r. W każdej znalazły się artykuły polskich i rosyjskich uczonych. Twórcy książki podkreślają, że ich celem nie było uzgodnienie stanowisk i ocen, ale oddanie spektrum poglądów.
Wśród rosyjskich tekstów jest m.in. artykuł wybitnej badaczki Katynia prof. Natalii Lebiediewej "Wrzesień 1939. Polska między Niemcami i ZSRR", który jest praktycznie tożsamy z polską wrażliwością, oraz Michaiła Mieltiuchowa - "ZSRR w polityce europejskiej", w którym autor próbuje bronić zawarcia przez Stalina paktu Ribbentrop-Mołotow.
- W wielu kwestiach polscy i rosyjscy historycy są jednak całkowicie zgodni. Ta książka pokazuje, że nawet mimo różnic można o nich rozmawiać, wyjaśniać wątpliwości - mówi dr Sławomir Dębski, dyrektor PISM i polski współredaktor tomu.
Rozmowa z Prof. Michaiłem Narynskim* Marcin Wojciechowski: Na czym polega oryginalność tej pracy? Prof. Michaił Narynski: Polscy i rosyjscy historycy mogli przedstawić obok siebie punkt widzenia na trudne sprawy kryzysu 1938-39. Spokojny, naukowy dialog jest bardzo ważny, by lepiej zrozumieć różne punkty widzenia.
Mam nadzieję, że nam się udało. Uważam, że skorzystali na tym nasi uczeni. Ufam, że efekt spodoba się także szerokiemu odbiorcy w naszych krajach.
Czy uspokoi to ostrą polemikę historyczną między naszymi krajami? - Nie jestem takim idealistą, by wierzyć, że pojawienie się jednej książki uspokoi polemikę czy środowiska po obu stronach granicy podgrzewające tę polemikę. Ale dostarczamy argumentów do spokojnej rozmowy o przyczynach wojny.
W książce jasno pokazaliśmy, że Polska była pierwszym krajem, który dał odpór hitlerowskim Niemcom, a wcześniej sprzeciwił się próbom narzucenia politycznej hegemonii przez
Niemcy. To powinno uciszyć pojawiające się czasem w Rosji głosy, że Polska o mały włos nie stała się sojuszniczką Hitlera albo wręcz nią byłą. Chciałbym, żeby rosyjski czytelnik dzięki tej książce dowiedział się, jaka była naprawdę postawa Polski w latach poprzedzających wojnę.
Czy będzie rosyjskie wydanie? - Oczywiście, ale troszkę później - przed końcem tego roku.
Teksty w rosyjskich mediach oskarżające polskie władze o rzekomą współpracę z Niemcami czy wręcz o sprowokowanie wojny były dla nas bardzo bolesne. Było ich dużo i ukazywały się także w mediach państwowych. - Punkt widzenia zależy od konkretnego autora. W książce pokazujemy, że co do faktów i dokumentów praktycznie nie ma między nami różnic. Problem zaczyna się na poziomie interpretacji.
U nas też istnieje szczególna wrażliwość na II wojnę światową, a zwłaszcza na wielki wkład ZSRR w zwycięstwo nad Hitlerem i na wielką ofiarę ludności. W tej sprawie ścierają się dwie wrażliwości, które są nieco inne.
Nakłada się na nie próba budowy nowej tożsamości w obu krajach, dlatego różnimy się w interpretacji historii. Czasami te różnice próbują wykorzystać siły skrajne w obu krajach, by nas jeszcze bardziej podzielić.
Czy rosyjska historiografia w ocenie wydarzeń z 1939 r. jest jednoznaczna?