Do lasu katyńskiego, gdzie spoczywa 4410 oficerów polskich rozstrzelanych tu wiosną 1940 r. przez NKWD i tysiące obywateli ZSRR, którzy padli ofiarą bolszewickich czystek, przyjechało w sobotę 300 funkcjonariuszy więziennictwa. W czasie mszy polowej wspominali przede wszystkim tych 46 pracowników więzień Rzeczpospolitej, których wśród innych Polaków zabito tu 69 lat temu.
W czasie mszy, która była kulminacyjnym momentem uroczystości, dużo mówiło się o wspólnym losie Polaków i Rosjan, którzy odczuli na sobie srogość represji komunistycznych i o potrzebie pojednania.
Andrzej Czuma, minister sprawiedliwości przypomniał, że jeśli mierzyć cierpienia liczbą ofiar, jak to nazwał "obłędnej ideologii", to widzimy, że najbardziej ucierpiał od niej naród rosyjski. Wina za zbrodnię katyńską nie leży na tym narodzie, lecz na ideologii komunistycznej i jej nosicielach.
Biskup Płoski przypomniał "odważny" list biskupów polskich, którzy w 1965 r. napisali do swych kolegów niemieckich "wybaczamy i prosimy o przebaczenie". Teraz, jego zdaniem, potrzebny jest podobny gest przybliżający pojednanie Polaków i Rosjan.
Arcybiskup hajnowski Miron, prawosławny ordynariusz Wojska Polskiego, zapewnił, że Kościoły naszych krajów myślą o pojednaniu. "Kościoły są mądre. Myśli o tym Cerkiew w Rosji, myśli o tym
Kościół w Polsce" - wskazał. Biskup przypomniał, że Polskę odwiedzają właśnie mnisi prawosławni z Tweru, którzy otrzymali na Jasnej Górze kopię cudownego obrazu Matki Bożej Częstochowskiej. Obraz trafi do klasztoru Niłostołbieńskiego koło Ostaszkowa, w którym w latach 1939-40 NKWD więziło ponad 6300 jeńców polskich zastrzelonych potem w Kalininie (dziś Twer) i pochowanych w Miednoje.