http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Najgroźniejsi są ci, którzy się boją - Roman Polański w rozmowie z Adamem Michnikiem

Wywiad z 1998 roku
2009-09-27, ostatnia aktualizacja 2009-09-28 15:45

Roman Polański w Łodzi podczas festiwalu Camerimage w 2007 r.
Roman Polański w Łodzi podczas festiwalu Camerimage w 2007 r.
Fot. Sergiusz Pęczek / AG

O wybaczaniu i karze śmierci, o strachu i okrucieństwie, o AIDS i szaleństwach Ameryki, o wolnej woli i altruizmie - z Romanem Polańskim.

Roman Polański wychodzi z sądu w Santa Monica w 1977 roku
Fot. Nick Ut AP
Roman Polański wychodzi z sądu w Santa Monica w 1977 roku

Fot. AP Roman Polański w listopadzie 2006 r. na konferencji prasowej w Berlinie, gdzie przedstawiał swój nowy musical <i>Taniec wampirów</i>
Fot. ARND WIEGMANN REUTERS
Roman Polański w listopadzie 2006 r. na konferencji prasowej w Berlinie, gdzie...
Roman Polański w Łodzi podczas festiwalu Camerimage w 2007 r.
Fot. Radosław Jóźwiak / AG
Roman Polański w Łodzi podczas festiwalu Camerimage w 2007 r.
Roman Polański w 1977 roku
Fot. Nick Ut AP
Roman Polański w 1977 roku
Polski konsulat w Bernie: Jeszcze dziś spotkamy się z Romanem Polańskim
Fot. ROBERTO PFEIL AP
Polski konsulat w Bernie: Jeszcze dziś spotkamy się z Romanem Polańskim
Roman Polański
Fot. Michel Euler AP
Roman Polański
Roman Polański na planie
AP/GUY FERRANDIS
Roman Polański na planie "Pianisty"
Roman Polański na premierze swego filmu <b>Dziewiąte wrota</b> (23.01.2000)
Fot. KRZYSZTOF KAROLCZYK /AG
Roman Polański na premierze swego filmu Dziewiąte wrota (23.01.2000)
Roman Polański
Fot. HANNIBAL HANSCHKE Reuters
Roman Polański
Polański podczas swojego procesu
Fot. Courtesy Everett Collection / Ev
Polański podczas swojego procesu
Roman Polański
Fot. Dariusz Gorajski / AG
Roman Polański
Roman Polański
Fot. ROBERTO PFEIL AP
Roman Polański
Sharon Tate i Roman Polański
CREDIT ŠRUE DES ARCHIVES/AGIP/Rue des Archives
Sharon Tate i Roman Polański
Roman Polański
Fot. ROBERTO PFEIL AP
Roman Polański
Rzeźbę <b>Dwaj ludzie z szafą</b> odsłonił w Sopocie Roman Polański
Fot. Renata Dabrowska / AG
Rzeźbę Dwaj ludzie z szafą odsłonił w Sopocie Roman Polański
Roman Polański z żoną Emmanuelle Seigner
Fot. CHRISTOPHE ENA AP
Roman Polański z żoną Emmanuelle Seigner
- Bohaterka Pańskiego ostatniego filmu "Śmierć i dziewczyna" nie potrafi przebaczyć człowiekowi, który ją niegdyś torturował, i sama zadaje mu cierpienie.

Roman Polański: Najbardziej niebezpieczni są ludzie, którzy się boją.

A przecież mogła powiedzieć: "Wolę zapomnieć niż pamiętać". Oglądałem ten film jak zahipnotyzowany, bo trafił Pan w centrum spraw, o których myślałem: cały problem wymierzenia sprawiedliwości za komunizm, za zbrodnie...

- A jak pan by się zachował w podobnej sytuacji co ona? Gdyby mógł pan dysponować życiem kogoś, kto pana torturował?

Nigdy nie byłem w takiej sytuacji. Nie wiem, jak bym się zachował. Ale uważam, że lepiej uciec i nie poddawać siebie takiej próbie. Kiedy spotykam ludzi, z którymi miałem do czynienia na policji, wolę udawać, że ich nie poznaję. Nie chcę stać się więźniem swoich emocji.

- A co pan myśli o karze śmierci?

Jestem przeciwnikiem, ale nie fanatycznym. Argumenty za i przeciw w zasadzie się równoważą. Uważam, że zwolennicy kary śmierci też mają mocne argumenty.

- Robienie zastrzyku kobiecie po 14-letnim czekaniu, jak Karli Faye Tucker, jest makabryczne, przecież państwo nie może się babrać w tego rodzaju działalności! A ja mam osobiste powody, by być za karą śmierci. Po morderstwie Sharon Tate pytano mnie o to. Miałem wtedy impuls, który mi mówił, że chciałbym go [Charlesa Mansona - red.] widzieć na krześle elektrycznym, ale głowa mi mówiła coś innego. To jest kwestia rozmowy głowy z sercem.

Zupełnie inna sprawa, gdy ktoś reaguje spontanicznie, wyciąga pistolet i strzela do jakiegoś oprawcy. Jak czytam w gazecie, że w Afganistanie ci talibowie obcinają ręce dziewczynom, które sobie umalowały paznokcie, to przecież - gdybym tam był i miał pistolet w kieszeni - zastrzeliłbym jak psa, nie wahałbym się. Ale jestem przeciw instytucjom krajów cywilizowanych, które produkują skomplikowane maszyny do uśmiercania ludzi. Państwo nie powinno się zajmować odbieraniem życia! Jakie problemy między ludźmi uważa Pan za najciekawsze dla filmu?

- Zawsze najbardziej interesował mnie człowiek znajdujący się w okolicznościach dla niego niezwykłych. Bo wtedy jego reakcje są niebanalne i niekonwencjonalne. Znakomitym przykładem tego rodzaju tematu jest włoski film o dwojgu na wyspie. Jest jacht bogatych ludzi i przez przypadek niesłychanie pretensjonalna i rozpieszczona pani znajduje się na maleńkiej bezludnej wyspie z majtkiem z tego jachtu. Genialna sytuacja, moim zdaniem nie dość wykorzystana w tym filmie.

Ale o własnych filmach nie lubię mówić. Nie zastanawiam się nad nimi, kiedy je kręcę. Robię je raczej instynktownie. Jak nakręciłem "Wstręt", to sławny doktor Frankl, ten od bestselleru o przeżyciach więźniów obozów koncentracyjnych, pytał mnie w Wiedniu, jakie czytałem książki psychiatryczne. A ja mówię: nic. Po prostu wymyśliliśmy to z Gerardem Brachem. Jak robię film, to się nie zastanawiam. Robię i koniec. Malarz, jak maluje, nie zastanawia się, jaki kolor ma położyć.

- No to porozmawiajmy nie o filmach, tylko o czymś innym. Co Pana najbardziej dziś w świecie przeraża?

Jest za dużo ludzi.

- Mniej nie będzie.

Nie wiadomo.

- Liczy Pan na AIDS?

Wie pan, jeśli się rozważa rozwój społeczeństwa, to na ogół bierze się pod uwagę po marksistowsku wzrost środków produkcji, a bardzo rzadko myśli się o epidemiach. A ludzkość była przecież rządzona prawami epidemii. Jak dotąd nie wygląda na oko, żeby AIDS zmieniło wiele w naszym społeczeństwie. A moim zdaniem zmieniło wszystko.

- Co Pan ma na myśli?

Choćby tę falę purytanizmu, która ogarnia Stany Zjednoczone i resztę świata. Młodzież ma teraz zupełnie inną filozofię życia. Idea, że seks kojarzy się ze śmiercią, jest zupełnie nowa. Afera Clintona też jest możliwa tylko w atmosferze AIDS, bo dziś zupełnie inne jest podejście do spraw seksu niż na przykład w latach 60., latach wyzwolenia seksualnego, które stworzyło atmosferę beztroski w społeczeństwie. Ona trwała aż do AIDS i nagle wszystko się zmieniło. Przecież prezydenci amerykańscy mieli przedtem podobne sprawy. Kennedy był znany ze swoich romansów. I nikt z tego nie robił skandalu. Koncept molestowania seksualnego, o które Paula Jones oskarżyła Clintona, możliwy jest tylko w atmosferze, jaką stworzył AIDS. Gdzieżby ktokolwiek przedtem myślał o tym, że jak portier powie do przechodzącej panienki: "Drzwi są na końcu korytarza, kotku", to ona natychmiast go oskarży o molestowanie! W tej atmosferze nie ma już znaczenia, czy to prawda czy nieprawda z tą Monicą Lewinsky. Ważne, że to może wpłynąć na sprawę pokoju lub wojny na świecie. Nieprawdopodobna historia.

Przygotowuję teraz film, thriller, i pracujemy nad budżetem. Ponieważ film jest kręcony we Francji, a finansowany, jak zwykle, głównie przez Amerykanów, kierownik produkcji przeliczał koszty na dolary. Mieściliśmy się w limicie, aż nagle zdarzyła się historia Moniki Lewinsky - w ciągu dwóch dni dolar spadł o 30 centimów i już nie mieścimy się, i nie mogę filmu robić. Czyli dlatego, że ktoś zrobił minetę prezydentowi Ameryki, my nie możemy robić filmu. Co za absurdalna sytuacja!

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 2
  • 1
  • 16 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    34 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':