http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Agent Tomasz z CBA znów był na łowach

Wojciech Czuchnowski
2009-09-26, ostatnia aktualizacja 2009-09-26 14:17

Ujawniamy szczegóły prowokacji CBA, w wyniku której została zatrzymana Weronika M.P. i prezes Wydawnictw Naukowo-Technicznych

5 listopada 2007 r. CBA zatrzymuje w Poznaniu Beatę Sawicką, choć tego dnia sama chciała się zgłosić do prokuratury
Fot. Tomasz Kaminski / AG
5 listopada 2007 r. CBA zatrzymuje w Poznaniu Beatę Sawicką, choć tego dnia...
Warszawski sąd dla Mokotowa nie zgodził się na aresztowanie Weroniki M.P. Zatrzymana w środę przez CBA pod zarzutem korupcji bizneswoman i gwiazda programów telewizyjnych wyjdzie na wolność, jeśli wpłaci poręczenie majątkowe w wysokości 600 tys. zł. Jeżeli tego nie zrobi, trafi do aresztu na trzy miesiące - tak jak chciała prokuratura.

- Sąd wyznaczył dwa tygodnie na wpłacenie tej kaucji. Pieniądze są i jeżeli będzie taka możliwość będą wpłacone nawet jutro i w tym momencie pani Weronika będzie wolna - mówi mecenas Maciej Lach, jeden z obrońców zatrzymanej. O szczegółach rozprawy aresztowej nie chce mówić. Stwierdza tylko, że jego klientka "złożyła bardzo obszerne wyjaśnienia".

***

Prokuratura chciała też aresztu dla Bogusława S., prezesa Wydawnictw Naukowo-Technicznych. Zarzut: Weronika M.P., powołując się na wpływy w Wydawnictwach i w Ministerstwie Skarbu Państwa, obiecywała pośrednictwo w korzystnej dla nabywcy prywatyzacji WNT. W zamian miała dostać 450 tys. zł, z czego 100 tys. wręczono jej w środę. Zaraz potem została zatrzymana. Prezes miał dostać 10 tys. euro.

Prokuratura, występując o areszt, musiała uznać zarzuty za dobrze udokumentowane.

- Zatrzymani nie przyznali się do winy, ale zgromadzony materiał uprawdopodabnia popełnione przez nich czyny - mówi rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie Mateusz Martyniuk.

Cała akcja była tzw. "operacją specjalną". Na jej potrzeby CBA stworzyło zarządzającą nieruchomościami firmę o nazwie Estate Management Poland Ltd. (nie występuje w polskim rejestrze spółek). Przedstawicielem spółki, który chciał kupić Wydawnictwa, był Tomasz Małecki. To nazwisko operacyjne agenta, który wcielił się w rolę biznesmena (w rejestrach jest ośmiu Tomaszów Małeckich, żaden nie pojawia się w konfiguracji ze spółką Estate Management Poland).

Po co spółka Małeckiego chciała kupić WNT? Ze względu na główną siedzibę Wydawnictw, czteropiętrowy budynek w ścisłym centrum Warszawy.

W marcu tego roku Małecki skontaktował się z kancelarią radcowską Anwer, którą prowadzi Weronika M.P. Wtedy miał się zacząć korupcyjny proceder, który zakończył się wręczeniem 100 tys. zł.

Sprawa budzi kilka wątpliwości. Wczorajszy "Puls biznesu" podał, że siedziba Wydawnictw ma 3,2 tys. m kw. powierzchni i jest warta ok. 20 mln zł. Ale jednocześnie obiekt wpisano do rejestru zabytków, więc postawienie w jego miejscu nowego budynku (biurowca lub apartamentowca - jak deklarował Małecki) wymaga zgody konserwatora. Na dodatek WNT miały być sprzedane na aukcji. Nie wiadomo, w jaki sposób Weronika M.P. i prezes S. mogli zagwarantować, że nikt nie podbije ceny, którą chciał dać Małecki.

Weronika M.P. jako radca prawny miała podpisane z Estate Management pełnomocnictwo na reprezentowanie spółki przy negocjacjach w sprawie WNT. W środę przyniosła druk umowy-zlecenia w tej sprawie.

Według źródeł "Gazety" kobieta twierdzi, że legalnie reprezentowała firmę Małeckiego. Mówi też, że nie wiedziała, że w torbie, którą przekazał jej agent-biznesmen, są pieniądze. Papierową torebkę - z firmowym napisem Emporio Armani - miała dostać, gdy już wstawała od stolika. Tłumaczy, że nie była zdziwiona, bo sądziła, że w środku są perfumy. Mówi, że Małecki kilka razy dawał jej takie prezenty.

To wersja Weroniki M.P. Stanowiska CBA nie udało się uzyskać.

- Przyjęła zatrzymanie spokojnie, była przekonana, że to jakaś pomyłka i zaraz wyjdzie. Dalej jest w dobrym stanie. Powtarza, że jest niewinna - mówi mec. Maciej Lach, jeden z obrońców zatrzymanej. - Wygląda na to, że mamy do czynienia z kolejną sytuacją, gdy CBA stworzyło pułapkę skierowaną przeciwko obywatelowi - dodaje drugi obrońca mec. Maciej Pietrzak.

Prawie cały materiał dowodowy przeciwko Weronice M.P. jest tajny - podsłuchy, nagrania filmowe.

- Zażądałem dostępu do tych dowodów, przeprowadzenie posiedzenia aresztowego w sytuacji, w której prokurator zna materiały, a my nie, byłoby naruszeniem prawa do obrony - podkreśla mec. Pietrzak.

Czy obrońcy zapoznają się przed rozprawą z dowodami? Rzecznik Martyniuk:- To zależy od decyzji prokuratora prowadzącego sprawę.

Przy okazji widać, że ktoś w CBA ma słabość do imienia Tomasz. Agent o tym imieniu operacyjnym rozpracowywał posłankę PO Beatę Sawicką.



Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    76 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':