- Gdyby Amerykanie to, co mówią, potwierdzili na piśmie, byłyby to interesujące propozycje - mówił tajemniczo w środę w Sejmie szef
MSZ Radosław Sikorski. Zastrzegł, że nic nie zdradzi. I oficjalnie MSZ milczy jak grób.
- Nie wiadomo, jaki jest status tych propozycji. Nie chcemy budzić niepotrzebnych nadziei - tłumaczy rzecznik MSZ Piotr Paszkowski.
Według naszych nieoficjalnych informacji Amerykanie nadal chcą stworzyć w Polsce bazę antyrakietową. I być może ulokować ją w Redzikowie, gdzie Polska chciała umieścić starą tarczę.
Nowe amerykańskie plany idą nawet dalej - antyrakiety mogą być rozlokowane "nie w jednym miejscu". Czyli także w innej części kraju.
Oferta amerykańska ma być skonkretyzowana w najbliższych dniach. Rozmowy w tej sprawie prowadził w Departamencie Stanu
USA wysokiej rangi dyplomata Adam Kobieracki, dużej klasy specjalista od systemów zbrojeniowych.
Stała obecność żołnierzy USA miałaby zwiększyć bezpieczeństwo Polski
W poniedziałek do Waszyngtonu wyjeżdża delegacja z wiceszefem MSZ Andrzejem Kremerem. Oficjalnie negocjacje będą dotyczyć innych kwestii, ale wszystko wskazuje na to, że sprawa tarczy antyrakietowej wróci na stół w nowej wersji.
17 września prezydent
Barack Obama zapowiedział, że USA rezygnują z budowy radaru w Czechach i bazy dla dziesięciu pocisków przechwytujących GBI w Polsce. W zamian zapowiedział rozmieszczenie w Europie tańszych pocisków SM-3 na ruchomych wyrzutniach.
Wydawało się, że Amerykanie rezygnują z umieszczenia stałej bazy w Polsce wraz z amerykańską obsadą, a właśnie taka stała obecność żołnierzy amerykańskich zdaniem wielu ekspertów miała zwiększyć bezpieczeństwo kraju.
Rosja zawsze protestowała przeciwko stałym bazom USA w krajach dawnego bloku wschodniego.
- Wstępne propozycje USA mówią o umieszczeniu u nas SM-3, a także o stworzeniu dla nich w Polsce bazy logistycznej. Oznaczałoby to, że obok wyrzutni powstałoby zaplecze diagnostyczne, remontowe - mówi nasz informator. - Można się spodziewać, że w takiej bazie znalazłoby się więcej żołnierzy USA niż stu żołnierzy przewidzianych w starym projekcie.
- Początkowo wyglądało to na robienie zasłony dymnej, by pokryć negatywne wrażenie po odwołaniu programu tarczy, ale Amerykanie zaproponowali rozmowy. Propozycja wygląda na poważną - mówi nasz rozmówca. - A dla nas najważniejsze nie są rakiety, lecz obecność wojsk amerykańskich.
Eksperci wojskowi, tacy jak gen. Stanisław Koziej, wskazują, że z punktu widzenia zagrożeń rakiety SM-3 są dla nas korzystniejsze niż planowane przez Busha antyrakiety GBI. Bo Polsce grożą głównie rakiety krótkiego i średniego zasięgu, a nie balistyczne, które miała zwalczać tarcza Busha, chroniąc terytorium USA.
Prezydent Barack Obama mówił, że nowa polityka antyrakietowa ma sprawić, by obrona USA i ich sojuszników w Europie była "doskonalsza, silniejsza i szybsza". Na razie jednak nie ma jeszcze lądowej wersji rakiet SM-3, które mają być podstawą tego systemu. SM-3 stacjonują wyłącznie na okrętach.
Tarcza Obamy to dopiero projekt. Wyrzutnie antyrakiet w Polsce miałyby się pojawić około 2015 r.