1. Dlaczego przedsiębiorcy emigrują na Litwę czy do Wielkiej Brytanii? Bo, jak twierdzą,
ZUS to złodziej. Łupi przedsiębiorcę na blisko 900 zł miesięcznie. To składki rentowa i emerytalna. Trzeba je zapłacić, nawet jeśli firma nie ma zysku.
"Konsultanci" zatrudnieni na 1/4 etatu za granicą zaczynają podlegać np. brytyjskiemu lub litewskiemu systemowi ubezpieczeń. Zamiast 900 zł płacą np. 499 zł abonamentu firmie, która pośredniczy w załatwieniu im "pracy" za granicą. Zysk dla przedsiębiorcy - 350 zł miesięcznie (a jak wciągnie w to kolegów - jeszcze większy).
2. Co z leczeniem? Przedsiębiorcy zatrudnieni w Wielkiej Brytanii czy na Litwie mogą nadal leczyć się w Polsce.
NFZ wystawia rachunek za leczenie zagranicznemu ubezpieczycielowi. Za leczenie Polaków płaci więc angielski i litewski podatnik!
3. A zasiłki? Przedsiębiorca "pracujący" za granicą ma prawo do zasiłku na dziecko. Np. w Wielkiej Brytanii to 20 funtów (ok. 90-100 zł) tygodniowo na pierwsze dziecko i 13 funtów na kolejne. Przy dwójce dzieci to ponad 600 zł! Nie przysługuje mu jednak świadczenie pielęgnacyjne na niepełnosprawne dzieci. Nie dostanie też ani pensa, jeśli zachoruje albo ulegnie w pracy wypadkowi.
4. Co z emeryturą w Polsce? Przedsiębiorcy, którzy wyrejestrują się z polskiego systemu, nie dostaną polskiej emerytury lub dostaną ją w niewielkiej wysokości, np. 100 zł miesięcznie. Dlaczego?
W polskim systemie emerytalnym każdy dostanie na starość tyle, ile sobie uzbiera ze składek. Przedsiębiorcy teraz o tym nie myślą. A pośrednicy straszą, że nawet gdyby odkładali składki w kraju, to i tak by nic nie dostali. Podpierają się... artykułami z "Gazety Wyborczej" o dziurze w budżecie ZUS. To manipulacja, bo wypłatę emerytur gwarantuje państwo, gdy ZUS brakuje pieniędzy, dostaje je z budżetu.
5. Co z emeryturą zagraniczną? Przedsiębiorcy nie mogą też liczyć na wysoką emeryturę np. brytyjską. Pośrednicy oferują fikcyjne prace za niską pensję (by mieściła się w kwocie zwolnionej z podatku). A zasada "ile sobie uzbierasz, tyle dostaniesz" obowiązuje też w innych krajach Unii. Skoro przedsiębiorcy niewiele wpłacają, na starość nie mogą liczyć na kokosy.
6. Kto za to zapłaci? Płacący składki finansują wypłatę bieżących rent i emerytur. Im mniej osób płaci składki, tym dziura w budżecie ZUS większa, tym więcej państwo musi dokładać. A wtedy trzeba będzie boleśnie podnieść podatki. Wszystkim.