Wniosek złożył wybrany w ostatnią sobotę p.o. prezesa Bogusław Szwedo. Sąd ma tydzień na rozpoznanie wniosku. Szwedo zdecydował się na to, ponieważ Farfał - odwołany przez radę nadzorczą głosami
PiS i lewicy - nie przyjmuje tej decyzji do wiadomości. I od poniedziałku nie wpuszcza nowego prezesa do gmachu
TVP. Efekt? Na Woronicza urzęduje odwołany prezes, a nowo powołany obraduje na uchodźstwie - w siedzibie
KRRiT. Farfał: - Nie rozumiem tych zabiegów, wielokrotnie oświadczałem przecież, że gdy tylko sąd rejestrowy uwzględni wnioski o zmianę w zarządzie i zostanę wykreślony z KRS jako p.o. prezesa TVP, tego samego dnia, po spakowaniu swoich rzeczy, opuszczę spółkę. Mało tego, wydam też dyspozycję, by wszyscy pracownicy dostosowali się do poleceń nowego zarządu. KRS ma ją podjąć w przyszłym tygodniu.