Wstyd i hañba - mówi± janikowianie. - ¯eby¶my mieli tak± frekwencjê w wyborach, to normalnie jest ¿enada - gor±czkuje siê starszy mê¿czyzna, którego spotykam przy janikowskim PoloMarkecie na ulicy G³ównej. - Wstydzê siê i z tego wstydu nawet rodziny nie zaprosi³em w niedzielê. A mieli byæ, ze ¦l±ska, sze¶æ lat szwagra nie widzieli¶my. A co ja im mia³em powiedzieæ?
Fakty s± rzeczywi¶cie niepokoj±ce: 6 wrze¶nia w Janikowie (woj. kujawsko-pomorskie) odby³y siê wybory uzupe³niaj±ce do rady miejskiej. G³osowano w trzech okrêgach. Frekwencja by³a niska. W okrêgu numer dwa: 5,98 procent. Do urn przysz³o 60 osób. W okrêgu numer trzy by³o ju¿ gorzej: procentowo zag³osowaæ przysz³o 3,24 procent. Czyli 25. No ale w okrêgu numer 7 losem gminy przejê³o siê 13 osób, co stanowi - wed³ug oficjalnego komunikatu - 1,9 procent uprawnionych do g³osowania. W tym okrêgu g³osy roz³o¿y³y siê tak: Barbara Wojciechowska (przedszkolanka, by³a szefowa miejskiego przedszkola) - 6 g³osów, W³odzimierz Józwiak (zwi±zkowiec z Janikowskich Zak³adów Sodowych JANIKOSODA SA) - 0 g³osów, Hubert Fabiszewski (student, 22 lata) - 7 g³osów.
I to on zgarnia w tym okrêgu mandat.
Gra³em na tr±bie, i co z tego mam ¯eby graæ na tubie, zwanej te¿ basem, potrzeba nie tylko krzepy, ale te¿ d³ugoletniego treningu. - Kto nie æwiczy od maleñko¶ci, tylko bierze i dmucha tak w tê tr±bê jak w nie wiem w co. I rozedmy siê tylko nabawiæ mo¿e. Do basu trzeba dorastaæ, ja æwiczy³em na przyk³ad na tr±bce od dziecka. Jak poszed³em do Janikosody w 1975 roku, zaczepi³em siê w zak³adowej orkiestrze i gra³em w niej do absolutnego jej koñca, do 1991 roku. W miêdzyczasie, proszê pana, udziela³em siê tak¿e jako gitarzysta w kapeli podwórkowej ADOS - wylicza potê¿ny mê¿czyzna o twarzy ozdobionej szczeciniastym w±sem. - Ma³o tego: jestem te¿ szefem zak³adowej komisji zapomogowo-po¿yczkowej. A wiêc ludzie mnie znaj±. I to od najlepszej strony. Nie wiem, czemu na mnie nie zag³osowali.
Pan W³odzimierz nie jest jakim¶ tam ch³ystkiem. Kierownik wydzia³u magazynów Janikosody. Wiceprzewodnicz±cy ogólnopolskiej Federacji Zwi±zków Zawodowych Przemys³u Chemicznego, Szklarskiego i Ceramicznego. Udzielaj±cy siê cz³onek - dzia³acz
SLD. No i nie wygra³. - A bo mizerne nag³o¶nienie by³o - t³umaczy mi. - Nikt nic nie wiedzia³ o tych wyborach. No i druga rzecz taka: jak mi zaproponowali kandydowanie, a ja zgodzi³em siê, to nie tak sobie to wyobra¿a³em, oj nie tak. Bo co siê dzia³o: nic siê nie dzia³o. Dosta³em z Bydgoszczy, z partii ulotki do powieszenia, i to wszystko. ¯adnego wsparcia. No i wystawili mnie z takiego okrêgu, w którym nie mieszkam. To z drugiej strony my¶lê sobie: jak mia³em przegraæ? - pyta rozdzieraj±co. I za chwilê sam sobie odpowiada: - Musia³em chyba przegraæ.
Podpowiadam, ¿e mo¿e trzeba by³o dzwoniæ po znajomych, zaprosiæ do urn. Józwiak: - Nie przysz³o mi to do g³owy. A poza tym wie pan: nie zale¿a³o mi - ucina krótko. - Jak to panu nie zale¿a³o? - No nie. Jak ju¿ dowiedzia³em siê, ¿e nie startujê u siebie, to mi nie zale¿a³o. - Nie wstyd panu, ¿e przegra³ pan z takim m³okosem? - Nie wstyd, ale ¿al, bo chcia³em du¿o zrobiæ: pla¿ê z prawdziwego zdarzenia na przyk³ad... A jak wstyd mi czego¶ proszê pana, to nie przegranej, tylko tej frekwencji.
Ruszy³em siê w ostatniej chwili, cholera Janikowo - ale tylko miasto - liczy ponad dziewiêæ tysiêcy mieszkañców. Dzieli siê zasadniczo na dwie czê¶ci: stare miasto i nowe. Granic± s± tory kolejowe. Rozrywki? Basen i jedno boisko "orlik". Drugie w budowie. Miasto jest czyste, schludne - spora w tym zas³uga burmistrza Andrzeja Brzeziñskiego, który od 19 ju¿ lat wybierany jest na ten urz±d. Bo robi du¿o - s³yszê. Znane jest z Janikosody, jeziora i sprawy syjamskich sióstr, rozdzielanych w Arabii Saudyjskiej. To Brzeziñski - gdy wybuch³a sprawa bli¼niaczek - zorganizowa³ dla nich operacjê w Arabii. A potem poszed³ za ciosem - zaprosi³ do Janikowa króla Abdullaha i tak go oczarowa³, ¿e ten wy³o¿y³ pieni±dze na najwiêksz± atrakcjê gminy: Miêdzynarodowe Centrum Promocji i Dialogu imienia Króla Abdullaha Bin Abdulaziza Al-Sauda. Niedaleko stacji kolejowej. W starej czê¶ci miasta. - W³a¶nie, w³a¶nie - t³umaczy mi inny niedosz³y radny,
Andrzej Urbañski. Startowa³ w okrêgu numer 2 i zag³osowa³o na niego 15 osób. Ale siê nie dosta³. A dlaczego startowa³? - By³o tak, ¿e - jak pan widzi - siedzê z W³odzimierzem Jó¼wiakiem w jednym pokoju. I on mi na tydzieñ przed zamkniêciem list mówi: Andrzej, a ty by¶ nie kandydowa³? No to pomy¶la³em: dlaczego nie? Zebra³em podpisy, zanios³em do urzêdu. Wystartowa³em.
Urbañski wystartowa³ z listy SLD, tak samo jak Józwiak. - Ale panie szanowny, ja w ¿yciu do ¿adnej partii nie nale¿a³em - zastrzega siê. - Tutaj te¿: zaproponowali, to siê wpisa³em. Z SLD nie mam nic wspólnego.
Andrzej Urbañski chcia³ zrobiæ w radzie wiele. Nawet bardzo wiele, jak na rok sprawowania funkcji radnego (tyle zosta³o do koñca kadencji). - Chcia³em dostosowaæ stare Janikowo do nowego. ¯eby by³y na przyk³ad porz±dne place zabaw, takie z prawdziwego zdarzenia.
Niestety - jak mówi rozgoryczony odrobinê Urbañski - spo³eczeñstwo tamtej niedzieli siê nie wykaza³o. Zupe³nie nie zainteresowa³o siê wyborami. Pewnie jest zra¿one polityk±, wojnami na górze i ca³ym tym miszmaszem, serwowanym przez media. Ale na skutek tego nie bêdzie placów zabaw w starym Janikowie. I dzieciom zostan± tylko "orliki". - Trochê te¿ i mojej winy jest, przyznajê bez bicia - mówi by³y kandydat. - W ostatniej chwili siê ruszy³em z akcj±, cholera. Mo¿e jakbym pochodzi³ po mie¶cie, ludzi pozachêca³, tobym wszed³ do rady?
A co to ja, rêki nie umiem podnie¶æ? Najwiêksz± przegran± wyborów w okrêgu numer 7 jest Barbara Wojciechowska. Dosta³a co prawda sze¶æ g³osów na trzyna¶cie, ale co to za wynik. Mieszka w tym okrêgu od zawsze, by³a dyrektork± tutejszego przedszkola. A tylko sze¶æ osób...? Teraz telefonów nie odbiera, bo i co ma powiedzieæ? Jej mama, starsza, schorowana kobieta, mówi mi, ¿e w jednej klatce schodowej jej bloku mieszka wiêcej ludzi, ni¿ zag³osowa³o na córkê. Czemu wiêc jej nie poparli? Mo¿e przez zawi¶æ?
Wielkim wygranym wyborów jest Hubert Fabiszewski. Zdoby³ siedem g³osów i dosta³ mandat, chocia¿ startowa³ poza swoim okrêgiem. Okrêg zaczyna siê kilkadziesi±t metrów dalej, wiêc Fabiszewskiego teoretycznie mogliby tam znaæ, ale to tylko teoretyzowanie. - Nie wiem, kto na mnie zag³osowa³ - mówi mi drobny, szczup³y 22-latek. Student czwartego roku politologii. Na co dzieñ przez dziesiêæ miesiêcy - w Bydgoszczy. Do domu zje¿d¿a na wakacje, w weekendy. - Na forum internetowym sugerowano, ¿e to moja rodzina g³osowa³a. Ale na pewno nie, bo wszyscy mieszkamy przecie¿ w jednym domu, tu, poza okrêgiem. Znajomi? Nawet je¶li tak, to siê nie przyznali. A ja kampanii nie prowadzi³em, ulotek nie wiesza³em, po domach nie chodzi³em. Naprawdê! Wystartowa³em, bo chcia³em pokazaæ, ¿e m³odym te¿ co¶ siê chce robiæ.
Pytam nowego radnego o do¶wiadczenie i znajomo¶æ problemów miasta. - A jakie do¶wiadczenie trzeba tu mieæ? Przecie¿ rêkê do g³osowania umiem podnie¶æ, kiedy trzeba - mówi przekonuj±co. - Wiem te¿, jakimi problemami ¿yje miasto. i powiem panu, co uwa¿am za rzeczy warte zainteresowania Rady. Po pierwsze - sprawa afery, w której uczestniczy³ burmistrz. Trzeba j± wyja¶niæ. Nie mówiê, ¿e chcia³bym j± wyja¶niaæ, ale trzeba [burmistrz ma zarzuty w futbolowej aferze korupcyjnej]. Po drugie - trzeba rozreklamowaæ to miasto w Polsce. No i po trzecie, bardzo wa¿ne: wykorzystaæ m±drze zaplecze sportowe. Aha, i koniecznie place zabaw dla dzieci nale¿y pobudowaæ.
Na po¿egnanie pytam, czy - jako student politologii - ma jak±¶ teoriê na temat zastraszaj±co niskiej frekwencji w tych wyborach. Radny mówi, ¿e ludzie maj± ju¿ do¶æ polityki. I nie g³osuj±. Ale nic nie wiadomo przecie¿ na pewno.
Jednak wcale niewykluczone, ¿e wyt³umaczenie frekwencyjnej zagadki, nad któr± g³owi± siê i przegrani i wygrani, jest inne.
Robert Gabor kontra obowi±zek spo³eczny Tego samego dnia, gdy bohaterowie tekstu ¶ciskali nerwowo palce w oczekiwaniu na wyniki, w nieodleg³ych Broniewicach rozgrzewa³a siê ju¿ cygañska kapela pod przewodnictwem skrzypka Roberta Gabora, kobiety w od¶wiêtnych garsonkach nosi³y dorodne wieñce na stó³ prezydialny, a m³odzi stawiali w³osy na ¿el i zwo³ywali siê na wieczorn± zabawê. Na ten sam dzieñ zaplanowano bowiem gminne do¿ynki. W¶ród atrakcji - poza wspomnian± kapel± Gabora - by³ jeszcze dwukrotny wystêp orkiestry dêtej, popisy zespo³u Z³oty Wiek, konkurs na naj³adniejsz± zagrodê, a od osiemnastej - zabawa taneczna, która trwa³± d³ugo w noc. Na do¿ynki zazwyczaj ¶ci±ga pó³ gminy i bardzo du¿o ludzi z miasta. Nie inaczej by³o i tym razem.