http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Fortel czyli jak wykorzystać rozporządzenie 1408/71

Dariusz Kortko
2009-09-24, ostatnia aktualizacja 2009-09-24 09:35

Czwartkowe gazety pokazują, że fortel lubi się obracać przeciwko

ZOBACZ TAKŻE
1.

"Gazeta Wyborcza" o fortelu, jaki stosują polscy drobni przedsiębiorcy. Wystarczy znaleźć w internecie firmę, która w Szwecji, na Litwie czy w Wielkiej Brytanii zatrudni nas jako "konsultanta" i na mocy unijnego rozporządzenia 1408/71 nie trzeba płacić składek do Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. Możemy za to dalej korzystać z polskiej służby zdrowia. "Gazeta" zadzwoniła do Grzegorza, przedstawiciela jednej z takich firm.

- Co będziemy robić jako ci konsultanci? - pytają autorzy tekstu Grzegorz: - Nic. Za załatwienie etatu trzeba płacić pośrednikowi 499 zł miesięcznie. To tzw. abonament. W Polsce ZUS-owi trzeba by oddać 850 zł, bo tyle wynosi minimalna składka. Czy to uczciwe? - pyta "Gazeta" Grzegorza.

"Ludzie w potrzebie szukają rozwiązań korzystnych dla siebie, nie dla systemu" - odpowiada pośrednik.

Sprytny fortel, ale ZUS ostrzega, że kto oszczędza na składce dziś, nie będzie miał emerytury w przyszłości.

W "Fakcie" minister pracy Jolanta Fedak już ostrzega, że dla systemu emerytalnego nie ma innego ratunku - Polacy będą musieli pracować aż o pięć lat dłużej.

2.

Na gruzach systemu emerytalnego próbuje zbudować swą partię Ludwik Dorn - donosi dziennik "Polska". Chce rzucić wyzwani i PiS i Platformie. W budowaniu nowej formacji Dorn liczy na cztery środowiska: rozczarowanych ludzi PiS-u, działaczy prawicowych bez przydziału, samorządowców oraz działaczy PO (choć na tych najmniej). Hasło robocze partii: "Już dziś liczcie swoje emerytury".

Sprytne, ale może niech najpierw Ludwik Dorn zadzwoni do Grzegorza?

3.

Pewnie się nie dowiemy kto i jaki fortel zastosował, że Krzysztof Filipek, były sekretarz stanu w rządzie Jarosława Kaczyńskiego i były wiceszef Samoobrony nie będzie doradzał zarządowi Polskiego Radia. Z informacji "Gazety" wynika, że Filipek był już w kadrach i dostał skierowanie na badania.

W czym Filipek mógłby doradzić zarządowi PR? - W destrukcji - podpowiada Andrzej Lepper. - Dobry w tym jest. Partię mi rozwalił.

Filipek marzył podobno o stanowisku dyrektora. No ale żeby być dyrektorem, trzeba mieć wyższe wykształcenie. Szkoda, posada była warta 9 tys. zł miesięcznie.

4.

"Rzeczpospolita" o fortelu na szczeblach najwyższych. David Cameron, lider opozycji w brytyjskim parlamencie miał poprosić Vaclava Klausa, prezydenta Czech, by blokował jak długo może ratyfikację traktatu lizbońskiego. W tym czasie Cameron wygra wybory w Wielkiej Brytanii i natychmiast podda traktat pod referendum. Klaus, który jest w Nowym Jorku na Zgromadzeniu Ogólnym ONZ jest przekonany, że traktat zostanie odrzucony przez Irlandczyków, więc na razie nie musi się sprawą przejmować. Pewnie jednak podejmie grę zaproponowaną przez Camerona. Jeśli Klaus się uprze i podpisu pod dokumentami ratyfikacyjnymi nie złoży, do Pragi pojadą pewnie prezydent Francji Sarkozy i kanclerz Merkel, by Klausa przekonywać.

Dla tak znamienitych gości warto zwlekać.

5.

Mariusz Max Kolonko, w tejże "Rzeczpospolitej" niezwykle ciekawie o wielkim fortelu Baraka Obamy i malutkich fortelikach Polaków. "Jeden z największych szachistów świata Garri Kasparow w książce "Jak życie imituje szachy" pisze, że pierwszym stopniem do opanowania gry politycznej jest rozpoznanie wrogów i przyjaciół - "zadanie łatwe na czarno-białej szachownicy, ale znacznie trudniejsze w szarej materii polityki". Teorię Kasparowa potwierdza zagubienie, z jakim polska dyplomacja porusza się po czarnych i białych polach amerykańskiej polityki, czego efekty co pewien czas boleśnie dają o sobie znać. Choć bardzo ta prawda nas, Polaków, boli, ale trzeba sobie jasno powiedzieć: Polska jest w tej grze pionkiem, nie królową - i w dodatku pionkiem poświęconym w celu uzyskania przewagi w gambicie Obamy, który można było przewidzieć".

6.

A na koniec o najgłupszym z forteli. Sięgam do "Faktu" i mam: "Konrad I. chciał ocalić skórę bratu, który miał stanąć przed lubelskim sądem. Długo myślał, jak może mu pomóc. I wymyślił! Zadzwonił do sądu z informacją, że jest w nim podłożona bomba. Myślał, że dzięki temu rozprawa zostanie odwołana, a jego starszy brat Rafał wyjdzie na wolność. Tyle, że kretyn pomylił sądy".

Zwykle tak się kończą fortele.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 1
  • 2 komentarze
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    5 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':