Przedsiębiorcy - taksówkarze, sklepikarze, weterynarze - korzystają z usług pośredników. Takich firm pośredniczących w omijaniu polskiego Zakładu Ubezpieczeń Społecznych jest co najmniej kilka. Można je znaleźć bez problemu w internecie.
Do jednej z nich napisaliśmy bez ogródek, że jesteśmy przedsiębiorcami, którzy chcą płacić mniejszy
ZUS.
Minutę później zadzwonił telefon z zastrzeżonego numeru.
Męski głos dzwoniącego (nazwijmy go Grzegorzem): - Kto państwa poleca?
- Nikt.
- A skąd macie o nas informację?
- Z forum w internecie.
Grzegorz zaproponował "optymalizację" składek. Wygląda to tak:
Zostaniemy zatrudnieni jako "konsultanci biznesowi" w Wielkiej Brytanii. Możemy wyrejestrować się z polskiego ZUS. Bo prawo mówi, że jeśli prowadzimy w kraju firmę a jednocześnie ktoś nas zatrudni - choćby na 1/100 etatu - w dowolnym kraju Unii Europejskiej, to nie musimy już płacić składek w Polsce! Niezależnie od tego, jak mam dochody. Możemy za to dalej korzystać z polskiej służby zdrowia.
Wszystko zgodnie z prawem unijnym, konkretnie - z rozporządzeniem 1408/71 z 14 czerwca 1971 r.
- Co będziemy robić jako ci konsultanci?
Grzegorz: - Nic.
Za załatwienie etatu mamy płacić pośrednikowi 499 zł miesięcznie. To tzw. abonament. W Polsce ZUS-owi musielibyśmy zapłacić 850 zł, bo tyle wyniosi minimalna składka - wiekszość drobnych przedsiebiorców płaci tylko tyle, często ukrywając dochody.
ZUS wie już o takich "optymalizatorach" jak pan Grzegorz.
Departament Ubezpieczeń i Składek: - Pierwsze sygnały mieliśmy w maju.
Chytrzy przedsiębiorcy podejmują "pracę" nie tylko w Wielkiej Brytanii, ale również na Litwie i w Szwecji. Są zatrudniani jako "konsultanci" albo "instruktorzy" tańca, śpiewu bądź języka polskiego. Rad udzielają przez internet albo telefonicznie.
Zjawisko, zdaniem ZUS, narasta. Tylko jedna litewska firma zatrudnia już 800 polskich przedsiębiorców. Ile jest ich w sumie? Nie wiadomo. Nikt tego nie policzył. Może chodzić o minimum kilka tysięcy.
Straty ZUS na pewno idą w dziesiątki milionów.
- Ten proceder zagraża naszemu systemowi ubezpieczeń społecznych, a więc bezpieczeństwu państwa. Sprawą powinna zająć się Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego - mówi zdenerwowany Jeremi Mordasewicz, członek rady nadzorczej ZUS.
Co miałaby zrobić
ABW? Sprawdzić, czy praca przedsiębiorców zagranicą nie jest fikcyjna.
ZUS poprosił swego litewskiego odpowiednika, by prześwietlił jedną z firm zatrudniającą Polaków. Odpowiedź: w papierach jest wszystko w porządku. Są rozliczenia czasu pracy, pokwitowania wypłat itd. Litwini nic nie mogą zrobić.
ZUS liczy na litewska inspekcję pracy. Może zrobią kontrolę? Do Brytyjczyków Zakład się jeszcze nie odzywał.
ZUS ostrzega - i ma rację - że oszczędność na składce dziś, to brak emerytury w przyszłości.
Zapytaliśmy firmę pana Grzegorza, czy to, co robi, jest uczciwe? Odpowiedzieli mailem: "To polski system ubezpieczeń jest nieuczciwy. Skopany do granic możliwości i kompletnie niedostosowany do realiów. Ludzie w potrzebie szukają rozwiązań korzystnych dla siebie, nie dla systemu".
Jolanta Fedak, minister pracy, nie mogła w to wszystko uwierzyć: - Natychmiast zwrócę się do ZUS o szczegóły. Po tych wyjaśnieniach podejmiemy decyzje, co robić. Przecież nie można nie płacić składek ubezpieczeniowych!