- Przyglądamy się i monitorujemy ćwiczenia Zachód 2009 na Białorusi - mówi nam
Bogdan Klich.
Odbywające się na Białorusi manewry to największe ćwiczenia wojskowe od momentu powstania ZBiR-u (Związku Białorusi i Rosji) w 1997 roku. W dniach 17-29 września w ćwiczeniach weźmie udział przeszło 12,5 tys żołnierzy, 228 czołgów i 470 wozów opancerzonych. Scenariusz ćwiczeń przewiduje atak sił NATO z zachodu, przejście do obrony i następnie do kontrataku.
Po raz pierwszy w pobliżu granic Polski zaangażowane są tak duże siły rosyjskie. Rosjanie to przeszło połowa ćwiczących żołnierzy, 171 czołgów i 271 wozów opancerzonych. W Polsce i w innych należących do NATO państwach Europy Środkowo-Wschodniej od wielu lat nie odbywały się manewry w takiej skali.
Według polskich ocen ćwiczenia są przygotowaniem do konfliktu lokalnego (mało prawdopodobnego w tej części Europy) oraz sprawdzianem dotychczasowej integracji sił zbrojnych Białorusi i Rosji. Na razie
Białoruś i Rosja mają zintegrowany system obrony powietrznej i wspólną doktrynę obronną.
Żołnierzy mają odwiedzić prezydenci Białorusi
Aleksander Łukaszenka i Rosji
Dmitrij Miedwiediew.
Przedstawiciele Polski mają oglądać ćwiczenia podczas VIP-day 29 września.
Minister obrony powiedział "Gazecie", że Rosja przeprowadzając tak wielkie ćwiczenia, wysyła sygnał polityczny. - Sygnały, jakie wysyła Rosja, są niejednoznaczne. Z jednej strony politycy rosyjscy proponują nam dialog, z drugiej obserwujemy ćwiczenia, które są demonstracją siły - powiedział minister.