http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Sąd w sprawie Tysiąc: To był język nienawiści

Małgorzata Goślińska, Katowice
2009-09-24, ostatnia aktualizacja 2010-08-13 01:24

Alicja Tysiąc jest osobą publiczną, ale "Gość Niedzielny" ją znieważył. Za mowę nienawiści katolicki tygodnik ma przeprosić kobietę na swoich łamach i wypłacić jej 30 tys. zł

Redaktor naczelny ''Gościa Niedzielnego'' napisał, że wyrok odbiera jako atak na wolność słowa i prasy
Fot. Dawid Chalimoniuk / Agencja Gazeta
Redaktor naczelny ''Gościa Niedzielnego'' napisał, że wyrok odbiera jako atak...
W pękającej w szwach sali katowickiego sądu rozległy się brawa oraz okrzyki: - Hańba, precz z cenzurą! Naczelny "Gościa" nie zgadza się z wyrokiem. Jego adwokat zapowiada apelację.

Alicja Tysiąc pozwała księdza Marka Gancarczyka, redaktora "Gościa Niedzielnego", oraz archidiecezję katowicką (wydawcę tygodnika) za cykl dziesięciu artykułów, które ukazały się po zasądzeniu dla niej przez Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu 25 tys. euro od państwa polskiego.

Tygodnik na trzeciej stronie ma zamieścić przeprosiny za to, że bezprawnie porównał Tysiąc do hitlerowskich zbrodniarzy i "używając języka nienawiści, spowodował ból i krzywdę bohaterki tekstów". Gdy sędzia Ewa Solecka czytała uzasadnienie, po sali przeszedł szmer. - W każdej sprawie o ochronę dóbr osobistych pojawia się konflikt wolności prasy i ochrony godności, czci i dobrego imienia jednostki - wyjaśniała. Przyznała, że "Gość Niedzielny" miał prawo do publikacji nazwiska i zdjęcia Tysiąc, uznając ją za osobę publiczną. Mógł również nazywać aborcję morderstwem, wyrażając w ten sposób przekonania religijne. - Dopóki nie znieważał ludzi o odmiennych poglądach - dodała sędzia, prawu do krytyki przeciwstawiając piętnowanie konkretnego człowieka. - Pani Tysiąc nie złamała prawa, ani chcąc skorzystać z aborcji, ani występując do Strasburga.

Kobieta domagała się wykonania zabiegu z powodów zdrowotnych, ciąża i poród groziły jej utratą i tak słabego już wzroku. Gdy lekarze jej odmówili, wystąpiła do Trybunału w Strasburgu. Stało się to już po przyjściu na świat Julki, trzeciego dziecka Tysiąc.

Solecka wytknęła "Gościowi Niedzielnemu" kłamstwo, które rozpoczęło lawinę tekstów. "Gość" pisał, że Tysiąc otrzymała odszkodowanie za to, że nie mogła przerwać ciąży. - To była fałszywa teza i wprowadziła czytelników w błąd - stwierdziła sędzia. - Trybunał w Strasburgu nie zajmował stanowiska w kwestii, czy Alicja Tysiąc miała słuszność, chcąc dokonać aborcji. Wskazał jednak, że niezbędne są szybkie procedury, jak postępować, gdy pojawia się kontrowersja między ciężarną a lekarzami czy między samymi lekarzami.

Tymczasem dziennikarze "Gościa" nazywali Tysiąc matką, która dostała nagrodę za to, że chciała zabić własne dziecko, i wzywana była do oddania córki do domu dziecka. Solecka nazwała te artykuły napastliwymi, obraźliwymi, poniżającymi, pogardliwymi. Jej zdaniem niczego nie wnosiły, tylko wyrażały skrajną niechęć autorów do bohaterki i wywoływały negatywne emocje czytelników. - Ich wymowa była taka, że powódka z faktu urodzenia dziecka uczyniła źródło zarobku - podsumowała.

- To przełomowy wyrok. Stwierdza, że istnieje mowa nienawiści i że poglądy katolickie to niejedyne poglądy w Polsce - cieszyła się Małgorzata Tkacz-Janik, śląska feministka, która wspierała Tysiąc w trakcie rozpraw.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    33 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':