Prezes
PiS Jarosław Kaczyński zwołał wczoraj konferencję po przyjęciu przez Sejm przez aklamację uchwały upamiętniającej rocznicę 17 września 1939 roku. Poprzedziło ją kilka tygodni awantur i dyskusji, czy zbrodnia w Katyniu była ludobójstwem. Kompromis przygotował marszałek Bronisław Komorowski. O Katyniu w uchwale mówi się jako o "zbrodni wojennej" i wydarzeniu "mającym znamiona ludobójstwa".
- My nie rezygnujemy z używania słowa ludobójstwo w odniesieniu do zbrodni katyńskiej, naszym zdaniem, jeśli mówi się, że ma znamiona, oznacza, że jest to ludobójstwo - mówił wczoraj Kaczyński.
A zaraz potem stwierdził, że "istnieją pośrednie przesłanki" świadczące o tym, że Polska porozumiała się z Rosją, aby nie używać słowa "ludobójstwo". Powoływał się też na "niektóre informacje prasowe" oraz "wypowiedzi osób z Rodzin Katyńskich" (w oświadczeniu PiS wskazał na Izabelę Skąpską, sekretarza Federacji Rodzin Katyńskich).
Na finał Kaczyński zażądał ujawnienia ustaleń polsko-rosyjskiej grupy ds. trudnych przyjętych przez prezydenta Rosji Władimira Putina i premiera Polski Donalda Tuska.
Jednak niedawno przewodniczący grupy ds. trudnych prof. Adam Rotfeld powiedział "Gazecie", że nie było zadaniem grupy definiowanie prawne zbrodni katyńskiej, ale powołanie instytucji, które zbadałyby to zagadnienie i oceniły od strony politycznej i moralnej. Wczoraj zaś członek grupy prof. Wojciech Materski powiedział PAP, że takie sugestie to "absolutna nieprawda i wierutne kłamstwo".
Ale PiS kuje żelazo, póki gorące. Wczoraj złożył wniosek o zwołanie posiedzenia Konwentu Seniorów z udziałem szefa
MSZ Radosława Sikorskiego i prof. Rotfelda, by "ujawnili rezultaty działań grupy ds. trudnych". Na razie marszałek nie zgodził się na posiedzenie konwentu i przesłał wniosek PiS do komisji spraw zagranicznych.
Rosja oburzona. Umiarkowanie. Komentarz Wacława Radziwinowicza Politycy rosyjscy z oburzeniem, ale - jak na miejscowe realia - umiarkowanym, przyjęli uchwałę Sejmu polskiego dotyczącą agresji ZSRR na Polskę 17 września 1939 r.
Najostrzej zareagował Giennadij Ziuganow, przywódca Komunistycznej Partii Federacji Rosyjskiej uważającej się za spadkobierczynię "wspaniałych stalinowskich tradycji". - To podłość, draństwo i fałszowanie historii - mówił dziennikarzom w Dumie. Dodał: - Kaczyńscy mogą sobie z portek powyskakiwać, ale nie zmienią faktu, że w polskiej ziemi leży 600 tys. żołnierzy radzieckich, którzy polegli także za wolność Polaków.
Zdaniem Leonida Słuckiego, wiceprzewodniczącego komisji zagranicznej Dumy, "Polska poszła drogą fałszowania historii", zaś parlament rosyjski powinien potępić uchwałę Sejmu.
- Przyjęcie tej uchwały nie może nie wywołać rozczarowania, zwłaszcza po wrześniowej wizycie premiera Rosji Władimira Putina w Gdańsku - ocenił Słucki. Dodał jednak, że Rosja nie powinna się obrażać, tylko pracować z Polakami, polskimi politykami, tym bardziej że kontaktów między obu krajami, w tym i między naszymi parlamentami, jest coraz więcej i należy je rozwijać.
Natomiast Konstantin Kosaczow, szef komisji zagranicznej Dumy, uważa, że izba nie powinna odpowiadać Polakom specjalną uchwałą. - Jeśli naszym celem ma być przerwanie zaklętego kręgu wzajemnych pretensji, to ktoś wreszcie powinien wyznaczyć drogę ku pojednaniu - powiedział Kosaczow, przypominając, że tak postępował premier Putin, kiedy odwiedzał Polskę.
Niedawną wizytę Putina w naszym kraju przypomniał też rzecznik MSZ Rosji Andriej Niestierenko. On twierdzi, że interpretacja historii, która znalazła się we wczorajszej uchwale Sejmu, "jest niezgodna ze stanowiskiem oficjalnie zaprezentowanym przez stronę polską 1 września w Gdańsku". Zdaniem rzecznika takie postawienie sprawy nie sprzyja rozwojowi stosunków polsko-rosyjskich.
Natomiast Wiaczesław Nikonow, znany politolog rosyjski, w rozmowie z "Gazetą" powiedział, że Moskwa nie powinna w ogóle reagować na uchwałę Sejmu. - Posłowie wyrazili swoje stanowisko, a my nie musimy z nimi polemizować - ocenił.
Radio Echo Moskwy przeprowadziło telefoniczny sondaż w sprawie polskiej uchwały. 71 proc. słuchaczy stwierdziło, że nie obraża ona ich patriotycznych uczuć.