http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Wojna o TVP. Jak Lewica weszła w miejsce LPR

Agnieszka Kublik
2009-09-23, ostatnia aktualizacja 2009-09-23 15:26

Poszło o Farfała. Roman Giertych, b. prezes LPR, który z tylnego fotela sterował telewizją publiczną pod rządami Piotra Farfała, chciał się dogadać z PiS w sprawie podziału miejsc w nowych radach nadzorczych TVP i Polskiego Radia. Warunkiem było zostawienie Farfała w roli prezesa TVP. PiS się nie zgodził i dlatego zawarł medialny sojusz z lewicą. Jak do tego doszło - opowiada szef Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji Witold Kołodziejski

Szef KRRiT Witold Kołodziejski
Fot. Wojciech Olkuśnik / AG
Szef KRRiT Witold Kołodziejski
Agnieszka Kublik: Prokuratura ogłosiła właśnie, że od dwóch tygodni prowadzi śledztwo po doniesieniu pana kolegi z KRRiT Lecha Haydukiewicza [związany z LPR] w sprawie popełnienia przestępstwa przez Krajową Radę podczas wyboru rady nadzorczej TVP. Czy to może opóźnić decyzję KRS o rejestracji zmian w zarządzie TVP, czyli przedłużyć agonię Farfała na Woronicza?

Witold Kołodziejski: - Obawiam się, że prokuratorskie śledztwo może być przez Farfała wykorzystywane do wstrzymania rejestracji. Choć formalnie nie ma żadnej podstawy prawnej do tego, bo to są dwa odrębne postępowania.

W zeszłym tygodniu KRS zarejestrował radę nadzorczą Polskiego Radia, wybraną 30 lipca, czyli tego samego dnia i tak samo jak radę telewizyjną. Sąd ją zarejestrował, choć prokuratura już wtedy prowadziła śledztwo z doniesienia Haydukiewicza.

- No właśnie, to znaczy, że te dwie sprawy nie mają na siebie wpływu. Poza tym przypominam, że Krajowa Rada w zeszłym tygodniu potwierdziła wybór rady nadzorczej TVP. Więc to oczywiste, że toczy się zażarta walka o telewizję publiczną. A Haydukiewicz wykorzystuje wszystko, by ją wygrać.

Haydukiewicz twierdzi, że wybór rady nadzorczej TVP jest nieważny przez pana. Bo zaoordynował pan przerwę w trakcie posiedzenia KRRiT i nie powiedział jak długo potrwa. Więc po 4 godzinach czekania na wznowienie obrad zdezorientowany Haydukiewicz pojechał do domu do Krakowa.

- To nieprawda. Może dobrze, że prokuratura się tym zajmie, bo wyjaśni, jak było. A było tak, że Haydukiewicz po prostu się wymknął, nic nikomu nie mówiąc. Pozostali członkowie byli na miejscu.

Ale przerwa była?

- Była, ale krótsza. Zresztą Haydukiewicz był w tym czasie ze mną w kontakcie. Wyjaśniałem mu, że muszę wyjść, bo mam spotkanie poza Radą. A potem wszyscy byliśmy na miejscu, ale rzeczywiście jeszcze nie było posiedzenia.

Po co panu była potrzebna przerwa w trakcie wyboru rad nadzorczych?

- Miałem ważne spotkania. Ale potem cały czas byłem w Krajowej Radzie. Haydukiewicz ma gabinet 4 metry od mojego. Mógł w każdej chwili zajrzeć.

Zaraz, czegoś nie rozumiem. Cała Rada była w budynku, ale posiedzenia nie było?

- Często tak się zdarza, że wszyscy czekają, zbierają jeszcze dokumenty.

Na co wtedy czekaliście?

- Ja przeglądałem jeszcze dokumenty kandydatów do rad nadzorczych.

Haydukiewicz twierdzi, że spośród zgłoszonych wcześniej kandydatów, ostatecznie tylko dwie osoby weszły do rady TVP. To skąd 30 lipca wzięło się sześć nowych nazwisk?

- Mieliśmy wielu kandydatów.

Zdaniem Haydukiewicza to właśnie wtedy, podczas tej przerwy pan z PiS-em uzgadniał nowe nazwiska i negocjował je z Tomaszem Borysiukiem.

- Kompletowałem wtedy te kandydatury. Oceniałem, kto ma szanse wejść do rady.

Z kim? Przemysławem Gosiewskim, Adamem Lipińskim?

- Haydukiewicz cały czas rozmawiał telefonicznie z Romanem Giertychem. Każdy prowadzi jakieś rozmowy.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    5 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':