http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Szczerze, mocno i do bólu

Magda Żakowska
2009-09-27, ostatnia aktualizacja 2009-09-23 15:11

ZOBACZ TAKŻE
Marek Dyjak ma 34 lata i cztery płyty na koncie. Pierwszą z nich - "Sznyty" - nagrał w wieku 22 lat, a nie było jeszcze wtedy programu "Mam talent" i innych medialnych wynalazków dla zdolnych znikąd. A Dyjak był wtedy znikąd - urodził się w Świdniku, z wykształcenia hydraulik, chociaż zdolny, ledwo ukończył zawodówkę. I nie miał jeszcze wtedy tej straceńczej legendy. Tylko mocny głos i gitara.

W ciągu trzech lat od debiutanckiej płyty znalazł wielu kolegów, którzy cenili go nie tylko za brawurowy styl życia. Jan Kondrak, Jan Wołek, Piotr Skrzynecki, Janusz Strobel. Pisali dla niego teksty, komponowali, pomagali. Potem była płyta "W samą porę", z pierwszymi hitami Dyjaka. "Serce z rysą" i "Durna miłość" do dziś krążą po internecie. Bo płyt Dyjaka próżno szukać w sieciowych sklepach. Wydawane przez grupę kumpli czy pasjonatów nie trafiały do szerokiej sprzedaży, radia czy telewizji. To też jest część legendy, która towarzyszy Dyjakowi. Największy zachwyt wzbudza jednak wśród forumowiczów jego interpretacja "Ostatniej niedzieli" z pochodzącego z 2004 roku albumu "Ostatnia". To rzeczywiście miała być ostatnia płyta. Krótko po jej wydaniu próbował popełnić samobójstwo. Ale wrócił i nagrał "Jeszcze raz". Na trzeźwo, choć - to ma być komplement - wcale tego nie słychać. Dyjak śpiewa tu tak jak zawsze - szczerze, mocno i do bólu. Pochodzący z tej płyty duet ze Stanisławą Celińską rozpuści każdego.

Stanisława Celińska o Dyjaku:

Przyszedł do mnie z żoną. Zapytał, czy zaśpiewam z nim piosenkę. Był bardzo elegancki, a zarazem przejęty i speszony. Traktował mnie z wielką atencją. Nie słyszałam jego poprzednich nagrań, ale usiedliśmy, opowiedzieliśmy sobie nawzajem historie z własnego życia. Okazało się, że wiele nas łączy. Ja też miałam problem alkoholowy. Znam ten ból. Rozumiem Marka tak, jak może go zrozumieć tylko ktoś, kto przeszedł podobne piekło. I wiem, jakim bohaterstwem jest się z tego piekła wyzwolić. A potem dowiedziałam się, że jego mama urodziła się tego samego dnia co ja. Bardzo się wzruszyłam. Od tamtego czasu mam do niego chyba matczyny stosunek.

Źródło: Duży Format
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    2 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':