http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Niech żyje telemetria!

Dariusz Kortko
2009-09-23, ostatnia aktualizacja 2010-08-13 01:26

Jeszcze nie skończyły płakać kobiety, jeszcze nie wszystkie ciała górników zostały zidentyfikowane, a już zaczął się medialny pościg: dorwać winnego!

18 września 2009 r. Siemianowice Śląskie, Centrum Leczenia Oparzeń. Dr Marek Grabowski podaje nazwiska górników
poszkodowanych w wybuchu metanu w kopalni Wujek-Śląsk
Fot. Marta Blazejowska / Agencja Gazeta
18 września 2009 r. Siemianowice Śląskie, Centrum Leczenia Oparzeń. Dr Marek...

Czekamy na Wasze listy. Napisz: listydogazety@gazeta.pl



Jedna z telewizji informacyjnych zaczęła od razu. Na filmie ciemny korytarz oświetlony górniczą lampką. Kamera na wskazanie metanomierza. Głos zza kadru o stężeniu metanu: O, mamy dwa przecinek jeden, a teraz 2,5, o, a teraz 5! Kim jest autor filmu? W której kopalni zrobiono te zdjęcia, w jakim chodniku? Nieważne. Już z tym na pasek: W chodniku, gdzie doszło do wybuchu, były przekroczone stężenia metanu.

W studiu eksperci, którzy od lat nie byli w kopalni, dziennikarze, którzy nie zjechali na dół, ktoś z łapanki pod kopalnią.

Wóz transmisyjny? Dajcie górnika, na pewno powie coś mocnego. Może ten, co tam stoi z boku, z kolegą. Oczy w obwódkach z pyłu węglowego. Dobrze wygląda, jak górnik. Pytanie: - Co panowie na to, że na dole były przekroczone normy stężenia metanu? I to wielokrotnie! Górnicy: - To skurwysyństwo. Kopalnia wysyła nas na śmierć, wiele razy nadzór fałszował odczyty, podwieszali czujniki...

Jest! Dawać na pasek! "Górnicy z kopalni Wujek-Śląsk: nadzór fałszował odczyty".

Emocje nakręcone. Inni nie mogą zostać z tyłu, po piętach depczą już młodzi z internetu. Każda bzdura jest tam newsem. Nieważne co, byle szybko. Najwyżej zaraz się zdementuje.

WUG, czyli policja górnicza, na konferencji prasowej: nie ten chodnik, nie ta kopalnia, nie było fałszerstw. No i co z tego! Trzeba drążyć dalej, bo internet zalewa już fala donosów: "Na dole pracowali ratownicy, co oni tam robili?".

"Ponad 30 górników było w jednym chodniku, a ja mam staż, ja wiem, że na ścianie tylu na pewno nie potrzeba, no, chyba że kopalnia chce coś ukryć...".

"Jestem górnikiem z Wujka, moi koledzy wiedzieli, że idą na śmierć...". Dobre: "Górnicy wiedzieli, że idą na śmierć". Weryfikacja? Nie bądź śmieszny! Patrz, jak się fajnie klika, jak dobrze ogląda.

Radia też chcą mieć udział w pogoni: jakiś górnik odkręcił na dole czujnik metanu, policja złapała go w bramie kopalni, twierdził, że działał na zlecenie Wyższego Urzędu Górniczego.

WUG przyznał się naszemu reporterowi, że mu kazał czujnik odkręcić. Afera! Po co odkręcał! To sabotaż! WUG zamieszany w sabotaż!

- Nic o tym nie wiemy - dementuje WUG. Ale kto ich słucha, gdy rośnie słuchalność?

Gazety wolniejsze, bo nie elektroniczne. Zamykają peleton, ale nie odpuszczają. Pamiętajcie, że to my pierwsi dotarliśmy do tej informacji, przeczytacie, że górnicy nie musieli zginąć! A to dlatego, że jednym z dyrektorów WUG interesuje się krakowska prokuratura. Czy osoba, na którą padł cień podejrzenia, może sprawować tak wysoką funkcję, odpowiadać za bezpieczeństwo w kopalniach? Nie może!

Nowy dzień i nowe programy w telewizji. Nowe wiadomości: do siemianowickiej oparzeniówki przywieziono respiratory. Rodzinom rannych górników skacze ciśnienie. Boże, przywieźli respiratory. Sprzęt medyczny do szpitala! Wyobrażacie sobie?! Zaraz zapowiedź kolejnego newsa.

Dzień dobry państwu, dzisiaj cała Polska będzie żyła ekskluzywną informacją, którą zdobyła tylko nasza stacja. Uwaga... weźcie głęboki oddech... Karetki pogotowia przyjechały do górników po 40 minutach! Bądźcie z nami, wracamy po krótkiej przerwie na reklamę.

Halo, czy mnie słyszysz? Nasz reporter jest w Rudzie Śląskiej. To kilkutysięczne miasto na Górnym Śląsku. Dlaczego karetki w tak małym mieście tak długo jechały? Zwrotna, słyszę zwrotną... Już jestem na wizji? Na początek małe sprostowanie. Ruda Śląska to rozległe miasto,

ma kilkadziesiąt tysięcy mieszkańców, ale fakt, że karetki jechały tak długo, jest naprawdę zastanawiający.

Telewizję ogląda premier. - Trzeba wyjaśnić, dlaczego karetki jechały tak długo - mówi.

Że z miejsca wypadku do szybu są prawie 2 km, że na dół muszą zjechać zastępy ratownicze, że rannych trzeba przenieść, że żaden z górników ani minuty nie czekał na pomoc... Nieważne, sam premier czuje, że kopalnia chciała coś ukryć!

Co z zasadami: każdą informację sprawdzaj trzy razy, nie ufaj na słowo, zajrzyj do dokumentów, nie puszczaj w świat bez potwierdzenia, porządkuj, odczekaj? Nic. Są nowe zasady: widza przykuć do telewizora, do głośnika, do sieci, aż go policzą. Im dłużej siedzi, tym lepiej. Chcesz więcej, to masz. Tylko kliknij. Nie słuchaj tych, co chcą ci porządkować świat. Głupi jesteś? Nie potrafisz sam? A prawdę każdy ma swoją. Niech żyje telemetria!

A teraz dla oddechu zapraszamy państwa na nowy serial naszej stacji pt...

Z tyłu czai się ciemna postać, która ostrzega: za wszystko trzeba kiedyś zapłacić.

Już kręcimy sobie pętle na szyje.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 38 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    110 głosów

O. Rydzyk przed rozprawą: Wszystko jest ustawione

W piątek Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie rozpatrzy skargę na nieprzyznanie TV Trwam koncesji na cyfrowy multipleks

Wikipedia pyta o żeńskie nazwy zawodów: kierowczyni i ministra? Nie u nas

Kierowca czy kierowczyni, minister czy ministra, chirurg czy chirurgini, fizyk czy fizyczka, premier czy premiera - jak mają tytułować się kobiety wykonujące zawody, których nazwy nie zostały podzielone na płci?

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W środę z ''Gazetą'':

  • Gazeta Dom
  • Autyzm - poradnik
  • Zagraniczne wczasy dla seniorów - informator