O telewizję publiczną walczą dwie koalicje - z jednej strony lewicowo-
PiS-owska, z drugiej PO z Piotrem Farfałem (b. neonazistą popieranym przez
LPR). W efekcie mamy dwóch nieuznających się nawzajem prezesów - odwołanego Farfała, który urzęduje na Woronicza, i nowego Bogusława Szwedo. Szwedo pracuje poza firmą, bo Farfał na Woronicza go nie wpuszcza. O tym, który zarząd jest legalny, zadecyduje Krajowy Rejestr Sądowy.
I to do KRS zaapelował wczoraj min. Grad, właściciel
TVP. Prosi sąd, by szybko zajął się sprawą TVP, bo "obecny stan, związany z trwającą dwuwładzą w zarządzie, rodzi dla spółki szereg ryzyk prawnych i mógłby się przyczynić do zwiększenia potencjalnych zagrożeń dla należytego funkcjonowania TVP".
Takie posunięcie sugerowała ministrowi "Gazeta" w swoim wtorkowym komentarzu.
Wniosek o wykreślenie z rejestru prezesa Farfała i wpisanie jako p.o. prezesa Szwedo wpłynął do KRS wczoraj po południu.
Rzecznik warszawskiego sądu okręgowego sędzia Wojciech Małek: - Jeśli nie zawiera braków formalnych, KRS rozpatrzy go w ciągu tygodnia.
Grad zaapelował też do zarządu TVP (nowego i starego), by "nie podejmował w najbliższym czasie kluczowych i istotnych dla TVP decyzji, które mogłyby rodzić nowe ryzyka prawne dla spółki".
Szwedo w wywiadzie dla portalu Niezależna.pl wypowiedział się w sprawach programowych. Zapowiedział, że w TVP powinno być miejsce "i dla Rafała Ziemkiewicza, i dla Sławomira Sierakowskiego". Pytany, czy do telewizji może wrócić zdjęta przez Farfała "Misja specjalna", odparł: - Jeżeli zwolnieni przedłożą propozycję pracy i swoich programów, będę rozmawiał.
Wczoraj rano głos zabrał premier Donald Tusk. - Jestem zażenowany sytuacją w mediach publicznych. To karykaturalny spór - mówił w
TVN 24. - Liczę na szybkie rozstrzygnięcie przez sąd. Im szybciej będzie ta decyzja, tym lepiej. Zamieszanie wokół TVP nikomu nie sprzyja, każde rozstrzygnięcie jest lepsze niż stan anarchii i wiecznego bałaganu.
Odejście Farfała z TVP oznacza, że
telewizja przejdzie w ręce medialnej koalicji lewicy i PiS-u. Premier pytany, czy w takiej sytuacji PO przygotuje nowy projekt ustawy medialnej, by zabrać wreszcie politykom telewizję publiczną, mówił, że "nie warto rozpoczynać IV wojny światowej o media publiczne". - Uważam, że to byłby błąd, po raz kolejny doszłoby do konfliktu, zwarcia.
Tusk ma nadzieję, że bałagan w mediach publicznych zmotywuje do działania środowiska twórcze, a polityków zniechęci do angażowania się w media publiczne. - Uważam, że media publiczne powinny bezdyskusyjne przejść w ręce środowisk twórczych i producenckich, żeby sprawę raz na zawsze zamknąć - mówił. - Jestem gotowy wesprzeć każdego, kto przerwie chocholi taniec w mediach publicznych i odbierze politykom media publiczne.