To maszyny, które odłupują węgiel ze ścian. Potężne tarcze spryskiwane są wodą, aby neutralizować drobinki pyłu węglowego, który stanowi śmiertelne zagrożenie dla górników. Eksplozja pyłu zamienia podziemny chodnik w piekło.
Skąd ta kontrola? Pod koniec sierpnia WUG dostał informacje, że sprzęgła systemów chłodzenia mogą nie spełniać norm przeciwwybuchowych, bo mają certyfikaty do pracy w przemyślne chemicznym (tam też występuje metan, ale nie ma groźnego pyłu węglowego). - Musimy wykluczyć wszystkie zagrożenia, które mogą mieć wpływ na bezpieczeństwo pracujących pod ziemią górników - mówi Edyta Tomaszewska, rzeczniczka WUG.
Tymczasem katowicka prokuratura powołała wczoraj czteroosobowy zespół śledczy (Zbigniew Grześkowiak, Emil Melka, Jacek Tokarski, Mariusz Łączny), który ma wyjaśnić powody piątkowej tragedii w Wujku-Śląsku. - Badamy każdą hipotezę, która pozwoli wyjaśnić przyczyny tragedii - mówi Marta Zawada-Dybek, rzecznik tej prokuratury. Dodaje jednak, że konieczne będzie przeprowadzenie wizji lokalnej. - Dopiero ona pozwoli ustalić, w którym miejscu doszło do zapłonu - podkreśla. Na razie nie wiadomo, kiedy wizja zostanie przeprowadzona.
Źródło: Gazeta Wyborcza