Czekamy na Wasze listy. Napisz: listydogazety@gazeta.pl
>
Rozmowa z dr. Justynem Piskorskim, prawnikiem z poznańskiego Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza Małgorzata Kolińska-Dąbrowska: Czy pożyczkowy biznes w sieci opanowała mafia? Dr Justyn Piskorski: Potocznie można tu mówić o mafii. Działalność lichwiarska bywa doskonale zorganizowana. Lichwiarze zaspokajają potrzeby niektórych ludzi na dobra, których ci inaczej nie zdobędą. A przestępczość zorganizowana zawsze opiera się na społecznym popycie właśnie na dobra i usługi nielegalne czy trudno dostępne. Ponadto do cech przestępczości zorganizowanej należy zróżnicowanie działalności. Grupy przestępcze rzadko zajmują się wyłącznie jedną przestępczą dziedziną. Inną cechą takiej przestępczości jest tzw. bufor ochronny zapewniany przez prawników i organy państwa. Dlatego o działalności lichwiarskiej w Polsce można śmiało powiedzieć, że ma wszelkie cechy przestępczości zorganizowanej.
Idąc tym tropem: czy pieniądze na pożyczki pochodzą z przestępstwa? Czy to sposób na pranie brudnych pieniędzy? - Łatwo to skojarzyć. Grupy przestępcze inwestują także w gospodarkę. Jeśli nawet lichwa nie jest głównym obszarem ich działań, to z pewnością nadaje się do poszerzania spektrum dochodów oraz do prania pieniędzy czy inwestowania zysków pochodzących z obrotu narkotykami czy prostytucji.
Pamiętajmy też, że lichwiarze nie ograniczają się do zarobku na odsetkach na podstawie niekorzystnej umowy, ale też dążą do przejęcia zabezpieczenia - najczęściej
nieruchomości. Cały proceder zorganizowany jest do tego stopnia, że już na wstępie oceniana jest możliwość zbycia zabezpieczenia. Natomiast nie wiadomo, skąd pochodzi kapitał. Możemy się tylko domyślać tych źródeł. Niekiedy policji udaje się ujawnić przypadki, gdy osoba podejrzana o handel narkotykami prowadzi także działalność na rynku nieruchomości, w tym związaną z udzielaniem lichwiarskich pożyczek.
Czy można określić skalę tego zjawiska? - Ostatnio mówi się więcej o lichwie. To rezultat przyjęcia dyrektywy unijnej oraz działania naszej polskiej ustawy antylichwiarskiej. W tle mamy także kryzys finansowy, z powodu którego w niektórych państwach, w tym także w USA, podjęto inicjatywy zmierzające do zdecydowanego ścigania i karania lichwy. Uznaje się za nią także windowanie cen. Unijne i polskie regulacje oczywiście nie rozwiązują problemów ochrony konsumentów. W niektórych przypadkach wywołały nawet ukrywanie przez "poważne" instytucje finansowe dodatkowych opłat związanych z udzielaniem pożyczek.
Natomiast jaka jest skala zjawiska - nikt nie ma pojęcia.
Czegoś nie rozumiem. Nikt tego zjawiska nie monitoruje?! Wystarczy przecież wejść w internecie na jakiś portal z ogłoszeniami. Można tam zobaczyć dosłownie setki ofert w stylu: "Pożyczę 10, 20, 50 czy 100 tys. na procent pod zastaw nieruchomości". - Wystarczy także przejść się jedną z ulic w Poznaniu - Głogowską, by natknąć się na co najmniej kilkunastu oferentów takich kredytów. Ulotki są rozdawane w całym mieście. A państwo nie reaguje, choć nie brakuje instytucji, które powinny przeciwdziałać takiej przestępczości: od policji i prokuratury, po organy nadzorujące rynek finansowy i kapitałowy.
Zaskoczę pana. W piątek CBŚ z Łodzi rozbiło zorganizowana grupę przestępczą zajmującą się lichwą. Jej ofiarami padali biznesmeni z problemami finansowymi. Ofiary musiały zwracać nawet czterokrotność pożyczki! Gangsterzy przejmowali domy, samochody. Ich aresztowanie to przypadek? - Lichwę organy ścigania ujawniają najczęściej przy okazji wykrycia innych, poważniejszych przestępstw: wymuszeń, rozbojów czy handlu narkotykami.
A jak wyglądają policyjne statystyki? - W 2005 roku stwierdzono 45 przypadków lichwy. Rok później 37, a w 2007 już tylko 15. W ubiegłym roku 10. Dlaczego tak mało? Pokrzywdzeni rzadko składają zawiadomienia o przestępstwie. Są to osoby, które często z bardzo różnych przyczyn znalazły się w złej sytuacji finansowej i często nie chcą tej sytuacji ujawniać. Ofiarami lichwy padają też jednostki niezaradne, które mają kłopot ze złożeniem zawiadomienia - zwłaszcza że
policja i prokuratura przyjmują je niechętnie. Najczęściej przyczyną odmowy wszczęcia postępowania lub umorzenia jest umowny charakter zobowiązania.
Chodzi o to, że lichwiarz z ofiarą zawierają umowę cywilnoprawną bądź umowę ustną? - Stróże prawa uznają wówczas, w moim przekonaniu błędnie, że osoba podpisująca umowę sama godziła się na niekorzystne warunki. A jeśli teraz ma z umową problemy, to powinna skarżyć lichwiarza przed sądem cywilnym.