Pochodzący z Turcji kandydaci Zielonych i SPD wezwanie neonazistów wyjęli z prywatnych skrzynek pocztowych. Berliński oddział NPD przysłał do nich listy wyglądające jak urzędowe wezwanie do wyjazdu z Niemiec. Podpisany pod pismem pełnomocnik ds. powrotu do rodzinnego kraju informuje, że zgodnie z pięciopunktowym planem wszyscy cudzoziemcy będą stopniowo odsyłani do swoich krajów. - Należy już zacząć szukać
mieszkania i pracy w kraju pochodzenia - informuje pismo.
Przywódca berlińskiego NPD Jörg Hähnel potwierdza, że to jego ludzie stoją za prowokacyjnymi wezwaniami. Listy przypominają urzędowe pisma, by żądaniom NPD dodać powagi i zmotywować cudzoziemców do przeprowadzki.
To kolejna taka akcja. Miesiąc temu podobne wezwania otrzymał Zeca Schall, czarnoskóry polityk CDU z Turyngii. Grupa działaczy NPD maszerowała pod jego dom, by osobiście przekonać go do wyjazdu. Pochód zatrzymała jednak
policja.
Gdy sprawa listów do polityków wyszła wczoraj wieczorem na jaw,
Niemcy, jak zwykle w takich sytuacjach, zatrzęśli się z oburzenia. Berlińska prokuratura natychmiast wszczęła śledztwo w sprawie zastraszania i szerzenia nienawiści. Takie zarzuty do dla NPD jednak żadna nowość. Sam Hähnel ma na koncie już dwie grzywny, m.in. za wychwalanie zabójców przywódców Komunistycznej Partii Niemiec - Róży
Luksemburg i Krala Liebknechta. Szef NPD Udo Voigt dostał ostatnio 7 miesięcy w zawieszeniu za lżenie Patricka Owomoyeli, czarnoskórego piłkarza reprezentacji Niemiec
Mimo ostrego potępienia Hähnel swój cel osiągnął. Choć rzecznik Senatu Berlina poradził, by tego typu pisma wrzucać do kosza, to o prowokacji NPD media piszą jak Niemcy długie i szerokie, robiąc przy tym brunatnym darmową reklamę.