Cztery lata temu zadzwoniła do mnie pani profesor Barbara Skarga. - Chcę przekazać Fundacji na rzecz Nauki Polskiej 100 tys. zł, które uzyskałam jako odszkodowanie za dziesięć lat spędzonych w łagrach.
- O Boże! - jęknąłem.
- Co, boi się pan kłopotu związanego z przekazaniem pieniędzy?
- Nie, pomyślałem tylko, że żadne pieniądze nie mogą zadośćuczynić temu wszystkiemu, co Pani Profesor przeżyła w sowieckich więzieniach i łagrach w Uchcie i Bałchaszu.
Pani Profesor jakby kamień spadł z serca, czuła się uwolniona. - Nie mogłam przyjąć tych pieniędzy - tłumaczyła - bo to, co tam przeżyłam, jest nieprzeliczalne, nieporównywalne do niczego, co tworzy dzisiejszy świat.
Pani Profesor prosiła o dyskrecję, nie chciała oficjalnych podziękowań. Zgodnie z Jej intencją pieniądze zostały w całości przekazane na stypendia dla młodych naukowców powracających z zagranicy do pracy badawczej w Polsce (program POWROTY/Homing). Właśnie przyznaliśmy takie stypendia po raz czwarty i sądzę, że nasi laureaci powinni wiedzieć, kim jest ów "anonimowy darczyńca", dzięki któremu dostają wyższe stypendia. Od tamtej pory odwiedzałem Panią Profesor dość często i przekazywałem informacje o Fundacji i o tych wspaniałych młodych ludziach, którzy wracają do Polski. Szybko jednak przechodziliśmy do innych spraw, które zajmowały Panią Profesor. Bardzo mi będzie brakowało tych rozmów.
Odeszła osoba, która autorytetem i mądrością (a jak widać, nie tylko) zawsze wspierała działania Fundacji na rzecz Nauki Polskiej. Wiele z nas, osób pracujących i współpracujących z Fundacją, miało zaszczyt osobiście poznać Panią Profesor - osobę niezwykle skromną, promieniującą humorem i życzliwością dla innych.
Żegnamy Panią Profesor wdzięczni, że mogliśmy Ją poznać.
Źródło: Gazeta Wyborcza