http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

TVP: Prezes nie wpuścił prezesa

Agnieszka Kublik
2009-09-22, ostatnia aktualizacja 2009-09-21 20:09

Farfał wczoraj stracił etat w TVP. Mało tego. Dziś w prokuraturze nowy zarząd złoży na niego doniesienie do prokuratury. A mimo to Farfał czuje się prezesem i okopał się w gmachu na Woronicza


Fot. Wojciech Olkuśnik / Agencja Gazeta
Mamy więc paradoksalną sytuację: Farfał choć już nie rządzi telewizją, urzęduje na Woronicza. A Bogusław Szwedo, choć p.o. prezesa jest od soboty, na Woronicza porządzić nie może. Wczoraj nowy zarząd obradował więc na uchodźstwie, czyli w siedzibie Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji.

W sobotę rada nadzorcza telewizji - głosami lewicy i PiS-u - Farfała odwołała. Ale Farfał tej decyzji nie uznaje. Jego zdaniem rada nie mogła go odwołać, bo do dymisji podała się prof. Ewa Nowińska reprezentująca w radzie skarb państwa. Zresztą Farfał w ogóle uważa, że cała rada jest nielegalna, bo wybierając ją, KRRiT złamała prawo.

Prezes dzwoni, a Farfał odkłada słuchawkę

Nowy zarząd - Szwedo i Małgorzata Wiśnicka-Hińcza - stawił się wczoraj o godz. 11 do pracy na Woronicza. Strażnik pilnujący wjazdu na plac przed nowym budynkiem TVP na Woronicza przywitał się się z nowym prezesem.

Ale dalej było gorzej: kolejny strażnik, już w gmachu telewizji, go zatrzymał. - Nie ma dla pana przepustki - usłyszał Szwedo. W tej sytuacji poprosił o połączenie z Farfałem. - Ale to właśnie sekretariat prezesa powiedział, że przepustki nie ma - tłumaczyła pani w recepcji.

Szwedo nie ustępował: - To ja poproszę o połączenie z prezesem Farfałem, chcę się z nim spotkać.

Nie udało się. Prezes - w gabinecie osiem pięter wyżej - odłożył słuchawkę i było zajęte.

Szwedo zostawił się dla niego dokumenty: uchwałę rady nadzorczej o jego odwołaniu. - Może prezes jeszcze o tym nie wie? - żartował Szwedo. - To pierwszy przypadek w cywilizowanym świecie gospodarczym, żeby prezes się okopał. Ale wcześniej czy później do gmachu wejdziemy.

Zarząd TVP na uchodźstwie

Zarząd zebrał się więc w siedzibie KRRiT. Szef Krajowej Rady Witold Kołodziejski: - Przepustka już na wszystkich czeka, z mojej strony nie ma utrudnień. Patrzę na to z zażenowaniem, to groteska.

I zarząd podjął pierwsze decyzje: "dyscyplinarka" dla Farfała i zawiadomienie do prokuratury za niewpuszczenie do TVP nowych prezesów i wypowiedzenie pełnomocnictwa dla mec. Stanisława Rymara (reprezentował Farfała od początku września).

Szwedo: - Farfał to od soboty osoba prywatna, nie ma prawa podejmować żadnych decyzji. Kontrahenci TVP muszą mieć świadomość, że nie ma już pełnomocnictw do zawierania umów.

A do pracowników TVP apelował, "aby tak jak dotychczas wypełniali swoje obowiązki": - Ta sytuacja wiecznie trwać nie będzie.

I mec. Rymar, i Farfał decyzji zarządu nie uznają.

Mec. Rymar: - Rada nadzorcza jest nielegalna, więc nie mogła prezesa Farfała odwołać. Dlatego też "nowy" zarząd nie mógł mi wypowiedzieć pełnomocnictwa.

Farfał: - Jeśli sąd przyzna rację nowemu zarządowi, tego samego dnia, po spakowaniu rzeczy przekażę gabinet panu Szwedzie.

Jednak gdy rok temu to prezes Andrzej Urbański kwestionował decyzję rady nadzorczej o powołaniu Farfała na prezesa telewizji, to Farfał urzędował na Woronicza, a Urbański czekał na decyzję sądu poza telewizją.

Zarząd musi teraz złożyć w KRS dwa wnioski: o wpisanie do rejestru rady nadzorczej (to był obowiązek Farfała, ale do tej pory tego nie zrobił) i o wpisanie odwołania Farfała.

Do czasu wpisu w KRS Szwedo chce obradować w KRRiT, nie ma zamiaru siłą wdzierać się do gmachu TVP. A jeśli Farfał się okopie na Woronicza?

Mec. Jarosław Chałas, pełnomocnik nowego zarządu: - Jeśli sytuacja będzie się przedłużała, zarząd będzie musiał podjąć każdą decyzję, nawet drastyczną. Policja i komornik to są organy, które takie rzeczy egzekwują.

Pawlak: jest koalicja PO z Farfałem

Zupełnie nieoczekiwanie wczoraj w sprawie telewizyjnej batalii głos zabrał wicepremier Waldemar Pawlak. Powiedział w Radiu ZET: - Toczy się wojna o wpływy w TVP, o duże pieniądze. Platforma gra z Farfałem.

To pierwszy tak odważny komentarz członka rządu, który wprost mówi, że PO wspiera Farfała.

Odważny, bo choć gołym okiem było widać, że minister skarbu Aleksander Grad kilka razy ratował Farfałowi fotel szefa telewizji, to PO temu twardo przeczyła.

Pawlak przypomniał, że gdyby nie decyzje Grada, Farfał nie rządziłby telewizją już od początku lipca. - Fakty są takie, że następuje zbyt duża korelacja posunięć w procesach związanych z telewizją. To, niestety, pozostawia takie ślady, które też niezbyt dobrze świadczą o naszym koalicyjnym partnerze - mówił Pawlak.

Co na to Grad? - Komentarza nie będzie - odparł jego rzecznik.

Zdaniem Pawlaka, gdy walczące teraz o wpływy w TVP dwie grupy - z jednej PO z Farfałem, z drugiej - SLD z PiS-em, chciały się dogadać ("no przestańmy się wygłupiać"), to "w godzinę" byłby mądry kompromis polityczny.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    5 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':