Philip Nitschke przeszedł długą drogę - zaczął w latach 80. od walki o prawa Aborygenów na australijskim Terytorium Północnym, by w końcu w drugiej połowie lat 90. rozpocząć batalię o prawo do eutanazji. Od roku mówi wprost: dobrowolna eutanazja powinna być dostępna nie tylko dla ludzi nieuleczalnie chorych, skazanych na cierpienia nie do zniesienia, ale i dla osób starszych zmęczonych życiem.
Od kilku miesięcy lekarz zwany w swej ojczyźnie "doktorem śmierć" jeździ po świecie i instruuje ludzi, jak umrzeć szybko i bezboleśnie. Był już w Wielkiej Brytanii, a w październiku wybiera się do Kanady i
USA. Wozi ze sobą plastikową skrzyneczkę z ampułkami i ze strzykawkami, która kosztuje 50 dol. Środkiem, który znajduje się w ampułkach, jest nembutal.
Dziś w Wielkiej Brytanii z nembutalu korzystają tylko weterynarze do usypiania zwierząt. Dla ludzi jest niedostępny, ale można go sprowadzić z krajów, gdzie jest sprzedawany legalnie w aptece, np. z Meksyku. Za to grożą jednak surowe kary. Dlatego na Zachodzie nembutal jest drogi - kosztuje do 100 dol. za buteleczkę, podczas gdy brytyjski weterynarz nie płaci więcej niż równowartość 35 dol.
Zestaw można zamówić w kierowanej przez "doktora śmierć" organizacji Exit International. Nitschke, 61-letni zwolennik prawa do śmierci na życzenie, w wywiadzie dla Reutersa mówi tak: - Prawie każdy z 75-latków, których spotkałem, widzi sens, aby mieć w kredensie nembutal jako polisę ubezpieczeniową na wypadek, gdyby sprawy poszły źle.
Australijczyk był pierwszym lekarzem, który legalnie uśmiercił proszącego o ulżenie w cierpieniach pacjenta, wstrzykując mu mieszankę barbituranów. W 1997 r. wywalczył wprowadzenie prawa do eutanazji na Terytorium Północnym w Australii. Chorzy mogli tam korzystać ze sterowanego komputerowo dozownika z trucizną. "Doktor śmierć" pomógł umrzeć tylko czterem osobom, bo rząd federalny szybko anulował kontrowersyjne prawo.
Nitschke nie dał za wygraną. Napisał i wydał poradnik dla chorych, starych i zmęczonych życiem, którzy chcieliby ze sobą skończyć: "Peaceful Pill - Handbook" (Cicha pigułka -
Poradnik). W innej swej książce "Killing me Softly" ("Zabijając mnie łagodnie") dowodził, że wprowadzenie tabletki "usypiającej" ludzi zrewolucjonizuje świat zachodni tak, jak zrobiło to przez 30 laty upowszechnienie tabletek antykoncepcyjnych.
"Doktor śmierć" nie ograniczał się tylko do teorii. W 2002 r. pomógł umrzeć 69-letniej Australijce Nancy Crick, która w obecności 21 osób - rodziny i zwolenników eutanazji - wypiła 100 ml nembutalu. Chciał też wysłać na wody międzynarodowe "statek śmierci", na którym można by bez łamania zakazów dokonywać eutanazji.
Na swej stronie internetowej reklamuje różne wynalazki, jak np. "Exit bag" ("Torebka wyjścia"), czyli foliową torbę ze specjalną taśmą zaciskającą, którą osoby chcące popełnić samobójstwo mogą włożyć na głowę.
W maju 2009 r. Nitschke przyjechał na wykłady do Wielkiej Brytanii. Brytyjskie władze imigracyjne trzymały go dziewięć godzin na lotnisku Heathrow w Londynie, czekając na decyzję prawników, czy mogą wpuścić osobę, która łamie prawo, pomagając w samobójstwie i rozpowszechniając informacje o sposobach pozbawiania się życia.
Średnia wieku na wykładach "doktora śmierć" przekracza 60 lat. On sam mówi, że wraz z powszechnym w krajach Zachodu starzeniem się społeczeństw zapotrzebowanie na jego zestawy będzie rosło.
Nitschke nie ma wątpliwości, że wcześniej czy później politycy dziś wystrzegający się tematu eutanazji jak ognia będą musieli zająć się zmianą prawa. Na razie eutanazja nie jest karana w Holandii i Belgii, a wspomaganie w samobójstwie jest legalne w Szwajcarii, Luksemburgu oraz w amerykańskich stanach Nowy Jork i Oregon.
Za pomaganie w samobójstwie, także osobom nieuleczalnie chorym, grozi w Wielkiej Brytanii do 14 lat więzienia (w Polsce od trzech miesięcy do pięciu lat). Dzięki kampanii umierającej na stwardnienie rozsiane Debbie Purdy prokuratura generalna sprecyzuje w środę, kogo i kiedy będzie ścigała za pomoc w samobójstwie osobom bliskim.
Brytyjscy eksperci i publicyści nie mają wątpliwości, że na skutek poluzowania prawa wzrośnie liczba Brytyjczyków wybierających się do szwajcarskich klinik eutanazyjnych. Jak dotąd swe życie skończyło w niej 117 chorych mieszkańców Wysp, a 30 kolejnych czeka na wyjazd. Wzrośnie też zapewne zapotrzebowanie na medykamenty wywołujące szybką i bezbolesną śmierć, takie jak np. nembutal.