Czekamy na Wasze listy. Napisz: listydogazety@gazeta.pl
>
Internautka Iza pisze na adres e-urzedy@gazeta.pl: - Brałam ślub w Lublinie, ale urodziłam się w Świdniku. Musiałam więc w Świdniku wziąć odpis aktu urodzenia, za który zapłaciłam 20 zł. Przywiozłam go do Lublina i musiałam w USC zostawić go jako załącznik do akt. A zatem osobiście i na własny koszt przewożę akt urodzenia z jednej gminy do drugiej i jeszcze płacę za tę łaskawie daną mi możliwość 20 zł. Ale nie powinnam narzekać, bo moje gminy są blisko. Co ma powiedzieć człowiek, który bierze ślub w Szczecinie, a urodził się w Rzeszowie?
Takie absurdy mają się skończyć za cztery miesiące.
Oczywiście nadal będzie można załatwiać podobne sprawy nogami. Ale można też będzie założyć konto w portalu ePUAP. To elektroniczna Platforma Usług Administracji Publicznej - rodzaj administracyjnej Naszej-klasy. A potem kliknąć w hasło "odpis aktu urodzenia", odnaleźć swój urząd i wysłać wniosek. Odpis też przyjdzie elektronicznie.
E-administrację obiecują wszystkie rządy od kilkunastu lat. Dlaczego tym razem miałoby się udać?
MSWiA przekonuje, że to dzięki nowelizacji ustawy o informatyzacji, która ma spore szanse wejść w życie do końca roku. Odbyło się już pierwsze czytanie, rozpoczęła prace specjalna podkomisja sejmowa.
- Mam nadzieję, że pierwsze usługi drogą elektroniczną załatwimy już na początku przyszłego roku - mówi "Gazecie" Witold Drożdż, wiceminister w MSWiA, odpowiedzialny za e-administrację.
Co ma zmienić ustawa? Otóż dokument elektroniczny będzie równie ważny co papierowy i tym samym sprawa załatwiana elektronicznie będzie miała taki sam skutek.
Teraz urzędnicy, którzy chcą stosować elektroniczny obieg dokumentów, i tak potem muszą wszystko wydrukować i wpiąć do segregatora. - To, zamiast pomniejszać koszty, zwielokrotnia je. Dokłada też pracy - tłumaczy Drożdż.
Od stycznia przez internet m.in.: zgoda na wycięcie drzewa, zgłoszenie budowy ogrodzenia, zezwolenie na psa agresywnej rasy, zgoda na zatrudnienie cudzoziemca, rozłożenie na raty mandatów
Już w styczniu przez internet będzie można załatwić ponad 100 spraw. Na przykład: uzyskać zgodę na wycięcie drzewa w ogródku, wnieść uwagi do planów zagospodarowania, złożyć wniosek o zezwolenie na posiadanie psa agresywnej rasy czy zgłosić budowę ogrodzenia. Elektronicznie będzie można wystąpić też o zgodę na zatrudnienie cudzoziemca czy poprosić o umorzenie lub rozłożenie na raty mandatów.
- Sprawdziliśmy, po co obywatele przychodzą do urzędów najczęściej, i tak powstała wstępna lista. Sukcesywnie będziemy udostępniać kolejne usługi - zapowiada min. Drożdż.
Elektroniczna rewolucja w administracji to także koniec zmuszania nas, byśmy po kilka razy wpisywali w formularzach te same dane.
- Wprowadziliśmy ważny przepis, który mówi, że jeśli jakakolwiek instytucja publiczna -
ZUS, urząd skarbowy, urząd gminy - ma lub może uzyskać elektronicznie dostęp do poszczególnych danych, to nie ma prawa żądać od klienta urzędu podawania tych danych raz jeszcze - zaznacza wiceminister.
Tomasz Kulisiewicz, analityk z firmy badawczej Audytel: - Wprowadzenie za jednym razem do e-urzędów ponad stu spraw budzi optymizm. Mam nadzieję, że oznacza to wreszcie wydobywanie się z niemocy i zapętlenia, w jakich polskie projekty e-administracji tkwiły od lat.
Według zapewnień rządu to, co czeka nas w przyszłym roku, jest dopiero początkiem informatyzowania urzędów. Docelowo, w 2011 r., powstanie centralna baza danych - urzędnik będzie prosił nas tylko o PESEL, resztę znajdzie sam. Od 2011 r. będą też wprowadzone nowe dowody osobiste zawierające podpis elektroniczny.