Dziś kolejny odcinek telewizyjnego dreszczowca. Końca tego serialu nie widać, a sytuacja dramatycznie się komplikuje. Akcja przyspieszyła w weekend. W sobotę rada nadzorcza głosami lewicy i
PiS odwołała p.o. prezesa Piotra Farfała (związany z
LPR Romana Giertycha). Wraz z nim posady straciło trzech członków zarządu: Andrzej Urbański, Sławomir Siwek i Marcin Bochenek (nominowani jeszcze przez starą koalicję medialną PiS-LPR-
Samoobrona). Na ich miejsce rada oddelegowała na trzy miesiące (do 19 grudnia) dwóch swoich członków: Bogusława Szwedę (z rekomendacji PiS) i Małgorzatę Wiśnicką-Hińczę (z rekomendacji lewicy). Szwedo będzie p.o. prezesa do czasu rozstrzygnięcia konkursu na nowy zarząd.
Farfał kwestionuje wszystkie decyzje rady. Już w sobotę zapowiedział, że Szwedy do
TVP nie wpuści. Mimo to nowy szef telewizji ma zamiar dziś stawić się w pracy na Woronicza. Ale siłą telewizji zdobywać nie zamierza. Spokojnie poczeka na decyzję KRS. (Rozmowa z Bogusławem Szwedą poniżej).
Punkt widzenia Farfała zależy od punktu siedzenia Czyli mamy w spółce dwóch kwestionujących się nawzajem prezesów. Czy wam to coś przypomina? Identyczna sytuacja była w TVP w grudniu zeszłego roku. Wtedy Farfał objął fotel prezesa po Urbańskim, który uważał się za jedynego legalnego szefa telewizji. Kwestionował wybór Farfała, bo powołała go rada nadzorcza w niepełnym ośmioosobowym składzie. Farfał się bronił, że prawnicy to jemu przyznają rację, bo rada i w osiem osób ma prawo normalnie funkcjonować.
Ale wtedy Urbański wpuścił Farfała do gmachu telewizji, a sam czekał na decyzję sądu.
Teraz, gdy to Farfał stracił posadę, jego poglądy radykalnie się zmieniły - podważa decyzję rady, bo zapadła... w ośmioosobowym składzie. Zapomniał, że w grudniu sąd to właśnie jemu przyznał rację - rada w okrojonym składzie mogła legalnie pracować.
Prof. Nowińska: Gry polityczne nie dla mnie Jeszcze w piątek rada nadzorcza była w komplecie, miała wszystkich dziewięciu członków. Ale w piątek wieczorem do dymisji podała się prof. Ewa Nowińska reprezentująca w radzie Ministerstwo Skarbu, czyli właściciela spółki. To była jej reakcja na przyspieszenie terminu posiedzenia rady i plany odwołania Farfała (rozmowa z prof. Nowińską poniżej). To samo zrobił prof. Ryszard Markiewicz z rady nadzorczej Polskiego Radia (też delegowany przez skarb państwa). Ta dwójka prawników z UJ uznała, że nie chce dłużej brać udziału w politycznych rozgrywkach.
Minister skarbu Aleksander Grad wydał oświadczenie, że jest rozczarowany i zaskoczony ich decyzją. Zapowiedział, że szybko powoła następców. Ale można podejrzewać, że decyzja prof. Nowińskiej była ministrowi na rękę. Teoretycznie mogła uniemożliwić odwołanie Farfała. A Grad wcześniej już kilka razy uratował go przed odwołaniem. Platforma woli bowiem w TVP Farfała niż koalicję lewicy z PiS.
Krótka radość prezesa Farfał triumfował. Dymisję prof. Nowińskiej wykorzystał jako pretekst do podważenia legalności decyzji rady: rada bez przedstawiciela skarbu państwa nie może funkcjonować. W TVP Info na tzw. pasku od razu pojawiła się opinia prawnika UW prof. Józefa Okolskiego korzystna dla Farfała. Przypomnijmy, że to właśnie prof. Okolski sporządził dla Farfała opinię, że uchwała
KRRiT o powołaniu rady nadzorczej TVP jest nielegalna. Jednak później się okazało, że profesor tej uchwały nie widział na oczy.
Ale i rada nadzorcza sięgnęła po opinie prawne. Jej prawnicy odnaleźli orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego z 1995 r., w którym Trybunał stwierdza, że członek delegowany do rady przez ministra nie ma specjalnego statusu. A skoro tak, to rada mogła Farfała legalnie odwołać. I odwołała.
Ten zareagował błyskawicznie. Na stronie internetowej TVP zagroził sądem każdemu, kto uzna decyzję rady o jego odwołaniu za legalną. Ale szybko to oświadczenie zostało usunięte.
Potem zwolniony prezes buńczucznie zapowiedział, że nie wpuści do TVP swego następcy.
Teraz los spółki w rękach Krajowego Rejestru Sądowego. Jeśli zarejestruje Szwedę jako p.o. prezesa, Farfał będzie musiał pakować manatki. Jeśli nie - telewizję czekają kolejne miesiące prawniczych bojów. Niewykluczone, że pojawią się nowe pozwy sądowe, np. o uznanie nielegalności sobotniej decyzji rady. W Krajowej Radzie Radiofonii i Telewizji nie wykluczają, że taki pozew może złożyć ich kolega z Rady Lech Haydukiewicz (z rekomendacji LPR). To właśnie on na początku sierpnia rozpoczął tę prawniczą batalię o władzę w TVP.
"Wiadomości" przemilczały odwołanie Farfała. Tylko w TVP Info na okrągło leciała informacja, że zdaniem zarządu TVP rada nadzorcza nie dokonała w nim żadnych zmian.