Agnieszka Kublik: Złożyła pani rezygnację z prac w radzie nadzorczej TVP. Dlaczego? Prof. Ewa Nowińska: Tak. W piątek wieczorem przesłałam rezygnację razem z prof. Ryszardem Markiewiczem, który z ramienia ministerstwa skarbu zasiadał w radzie nadzorczej Polskiego Radia.
Zastanawialiśmy się nad naszymi losami. Prof. Markiewicz ma bogatsze doświadczenie od mojego, bo już uczestniczył w jednym posiedzeniu swojej rady. I miał bardzo mroczne przewidywania co do swojej roli w tej radzie. Ja mam takie same przemyślenia. I ustaliliśmy wspólnie, że nie nadajemy się do tego ciała, które - widać jak na dłoni - zajmuje się rozgrywkami personalnymi, a nie sprawami merytorycznymi spółek. A myśmy myśleli, że nasza wiedza prawników będzie wykorzystywana do podejmowania merytorycznych decyzji.
O tym sobotnim nadzwyczajnym posiedzeniu rady nadzorczej TVP zostałam powiadomiona w czwartek późnym popołudniem. Nie dostałam żadnych dokumentów dotyczących spółki. A chciałabym wiedzieć, np. jak wyglądają finanse spółki, żeby decyzja o odwołaniu obecnego prezesa Farfała była merytoryczna a nie tylko związana z jego postawą w przeszłości.
Choć od razu podkreślam, że młody człowiek popełniający błędy [zaangażowanie się w ruch neonazistowski ] nie powinien pełnić funkcji publicznych.
Ale chyba nie chodzi o jego niechlubną przeszłość, a o to, co robił przez ostatnie pół roku w telewizji. Jako prezesa dyskredytuje go fakt, że wykorzystał spółkę do propagowania Libertasa podczas kampanii przed wyborami do Parlamentu Europejskiego. - Tak. Od dawna mam wrażenie, że obiektywizm i rzetelność dziennikarska jest przymiotem niezwykle rzadkim w TVP. Ale nie dlatego, że oni są nierzetelni, tylko dlatego, że nie pozwala im się porządnie pracować.
Czyli pani rezygnacja to protest przeciwko wykorzystaniu pani w rozgrywkach personalnych w TVP? - Tak. Razem z prof. Markiewiczem uznaliśmy, że możemy być wykorzystywani. Przy tym stylu pracy obu rad nie widzimy w nich dla siebie miejsca. Po prostu nasza wiedza prawnicza nie jest tam potrzebna.
Efekt waszych rezygnacji może być paraliżujący dla obu spółek. Radiowa rada nadzorcza nie może pracować w osiem osób, a tyle jest po rezygnacji prof. Markiewicza. - Ale chyba przecież pan minister Grad szybko wyznaczy kogoś na jego miejsce?
Nie wiem, może jak w przypadku TVP będzie kalkulował, co jemu i jego partii się bardziej opłaca? Natomiast pani rezygnacja jest wprost na rękę Gradowi ... - ... Proszę powiedzieć: czy ja i prof. Markiewicz - czyli przedstawiciele środowisk naukowych, które nas rekomendowały do rad nadzorczych - mamy nadal brać udział w tej politycznej grze czy też w porę się wycofać?
Tego, że obie rady nadzorcze będą prowadziły grę polityczną można się było spodziewać już wcześniej, kiedy tylko lewica dogadała się z PiS i te rady powołała. - Mam pani świętą rację. Teraz to widzę, wtedy nie widziałam. Być może popełniliśmy błąd godząc się wejść do tych rad nadzorczych. Ale zostaliśmy wskazani przez naszych przełożonych przez Konferencję Rektorów, to dla nas było bardzo przyjemne. Nie bardzo wtedy myśleliśmy, że te rady to ciała stricte polityczne. Teraz wiemy, jak rady funkcjonują i chcemy się od tego trzymać z daleka. Mamy inną rolę do odegrania w życiu.
Też jestem zażenowana, jak minister Grad usiłował panią, znakomitego prawnika, wykorzystać do swoich gier. Ale niestety, wygląda na to, że i tym razem mu się udało. Bo pani rezygnacja znów może zablokować odwołanie Farfała. - Nie wiem, czy minister Grad na tym stracił czy nie. Rezygnacja to była moja suwerenna decyzja. I to chcę podkreślić.
Grad oczywiście zyskał na pani rezygnacji. Janusz Palikot powiedział "Gazecie", że Grad miękko wspiera Farfała, bo jest on Platformie użyteczny, bo nowy lewicowo-PiS-owski zarząd może być z punktu widzenia interesów PO gorszy. - Odwróćmy sytuację: wybrany przez radę nowy prezes będzie użyteczny dla
SLD i PiS. Gdzie by się nie obracać, wszędzie jest polityka.
Na pewno nowy zarząd będzie realizował cele swojego politycznego zaplecza. Ale to nie rozgrzesza Farfała. On po prostu jest złym prezesem spółki. Pozatrudniał kolegów z Młodzieży Wszechpolskiej i LPR na wysokopłatnych kierowniczych stanowiskach a chwali się, że robi w spółce restrukturyzację. Podpisał z fundacją o. Rydzyka tajną umowę w sprawie telewizyjnych archiwów, pospieszył się z umową z Astrą ... - Zgadzam się. Ale uważam, że może być odwołany beze mnie, więc nie chcę w tym uczestniczyć. Zresztą ja nie dostałam w tej sprawie żadnych dokumentów spółki, znam te sprawy tylko z mediów.
Rada może w osiem osób odwołać Farfała? Niektórzy prawnicy twierdzą, że tak, inni - że nie, bo nie ma radzie przedstawiciela właściciela, czyli ministra skarbu. - To jest zmartwienie rady, nie moje. Mam już tego serdecznie dość. A czy rada może czy nie prezesa Farfała odwołać, wyjaśni się za kilka dni. Zadecyduje o tym Krajowy Rejestr Sądowy, który będzie rejestrować zmiany w zarządzie TVP.
Czego nauczyła się pani zasiadając w radzie nadzorczej TVP? - Że najbardziej cenię sobie to miejsce w życiu, które teraz mam - prawnika. Bo jest z dala od polityki.