Była żołnierzem Armii Krajowej na Wileńszczyźnie. Zesłana do łagru - po dziesięciu latach wróciła niezłamana, wolna od nienawiści, żalu do świata i wrogości do Rosjan. Kochała ludzi. Zachwycała skromnością i wyrozumiałością wobec ich słabości. Dla siebie pozostawała surowa i wymagająca. Trudno o piękniejszą biografię wieku XX, czasu pogardy i przemocy. Nic i nikt nie odebrał jej człowieczeństwa.
Nas, zespół "Gazety Wyborczej", zaszczycała przyjaźnią. Była nauczycielem i sumieniem. Nie tylko naszym - całej polskiej inteligencji wywodzącej się z tradycji "niepokornych", z tradycji Josepha Conrada, Stefana Żeromskiego, Jerzego Turowicza, Tadeusza Kotarbińskiego, Leszka Kołakowskiego.
Pogardzała nacjonalizmem i populizmem. Przestrzegała przed cynizmem i nienawiścią, zwłaszcza w życiu publicznym. Znała cenę wolności i rozumiała tragizm historii. Dlatego myśląc o klasie politycznej, zapytywała gorzko: "Czy moje pokolenie cierpiało i walczyło o wolność dla politycznych satysfakcji takich mizernych ludzi?".
Na szczęście pozostawiła nam swoje mądre książki i przenikliwe eseje, owoce jej miłości do filozofii. Będziemy do nich sięgać i szukać w nich drogowskazów.
Kochana Pani Profesor, pozostanie Pani dla nas na zawsze wzorem prawości i odwagi, szlachetności i rozumu. Pięknym Człowiekiem.
Źródło: Gazeta Wyborcza