http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Testament Barbary Skargi

Barbara Skarga, wyb. jhp
2009-09-18, ostatnia aktualizacja 2009-09-18 18:16

5 myśli etycznych

prof. Barbara Skarga (Warszawa, 1999 r.)
Fot. Wojciech Duszenko / AG
prof. Barbara Skarga (Warszawa, 1999 r.)
ZOBACZ TAKŻE
GALERIA ZDJĘĆ
1. Trzeba brać odpowiedzialność

Ten tylko jest odpowiedzialny, kto wie, co czyni, i wie dlaczego.

Odpowiedzialności jest coraz mniej - zarówno indywidualnej, jak i społecznej, tkwimy coraz mocniej w prywatnym życiu, a ku kwestiom społecznym zwracamy się niemal z konieczności, chyba że mają charakter sensacji.

Powinniśmy więc zdawać sobie sprawę, czym jest odpowiedzialność, kiedy nas, w jakich sytuacjach i za co obarcza. Brać ją trzeba na siebie i za pracę, i za postępowanie, i za słowa. Strzec się natomiast powinniśmy tych, którzy żądają jej od innych, pełni zajadłości i nienawiści, sami nie poczuwając się do niej.

Łatwo się odpowiedzialności domagać, trudniej ocenić słuszność domagania. A ono budzi ogromne wątpliwości. Żąda się odpowiedzialności nawet tam, gdzie jest ona znikoma lub w ogóle żadna, gdzie raczej sprawiedliwość powinna żądać wyrozumiałości, a w każdym razie wybaczenia.

2. Obywatelstwo ma sens moralny

Współczesność rodzi pustkę. Pustka domaga się zapełnienia. Zapełniać ją jednak można rozmaicie. Przez wspólną pracę, wspólne lektury, rozmowy, tymczasem na poważne rozmowy nikt nie ma ani chęci, ani czasu. Od rozmowy się odzwyczajamy. Wystarczą komunikaty. Tylko że te komunikaty tworzą tylko iluzję bycia razem.

Może dziś ludzie nie chcą być ani przez chwilę w swojej samotności, choćby była tak krótka jak jazda pociągiem czy tramwajem?

Niemoralną jest rzeczą, gdy obywatel nie spełnia swych powinności, gdy zamyka się w swym ogródku z całą obojętnością dla spraw publicznych.

Demokracja jako taka, i może w tym tkwi jej wielka wartość, podkreślając wolność i autonomię jednostki, umożliwia snucie różnych koncepcji organizacji wspólnoty ludzkiej, a w konsekwencji prowadzi do dyferencjacji w poglądach, a wraz z nimi we wzorach etycznych, czyli w pojmowaniu politycznego etosu. Ale właśnie dlatego kładzie tak wielki nacisk na rozmowę, na dialog, debatę, gdyż tylko na tej drodze powstaje porozumienie.

Obywatelstwo ma sens nie tylko polityczny, lecz także moralny, może przede wszystkim moralny, uczy bowiem bycia z innymi, uczy bycia razem, nie w tłumie, który się zaraz rozejdzie, lecz w społeczności powiązanej wspólnym działaniem i wzajemnymi zobowiązaniami. Obywatelstwo zrodzone z ideału równości i wolności jest źródłem współpracy, stabilności, bezpieczeństwa osób i dóbr, bezpieczeństwa nieodzownego dla funkcjonowania każdego państwa.

Ten moralny sens ma znaczenie dla każdego z nas.

3. Sojusz polityki i etyki jest zawsze możliwy

Tradycja nas poucza, że w praktyce politycznej nie można pomijać wymiaru etycznego, że on natychmiast się tam pojawia.

W polityce, a przede wszystkim w polityce demokratycznej, chodzi o człowieka i o społeczność, w której człowiek jako taki, zgodnie ze starymi słowami Kanta, jest celem samym sobie. Nie może on być traktowany jako narzędzie polityki, gdyż przeciwnie, to ona ma jemu służyć. Do europejskich tradycji należy uszanowanie człowieka, uznanie go w jego godności.

Realizacja demokracji, ten wielki projekt społeczny, wymaga nie tylko woli politycznej i sprawnej organizacji. Wymaga także odpowiednich postaw ludzkich, a przede wszystkim zrozumienia dla jego idei.

Etyczność w ogóle podważa sens zemsty i odwetu. Nie znosi siły. Nie ma też zaufania do państwa koncentrującego władzę.

Czy etyki i polityki pogodzić nie można? Nie jest to na pewno łatwe i nieraz powstaje konflikt między skutecznością a moralnymi zasadami. Trzeba tylko przypomnieć, że polityka jest działaniem wśród ludzi i dla ludzi, nie dla władzy tej lub innej grupy czy tych lub innych ludzi, lecz dla tego, cośmy nazwali dobrem powszechnym, to jest dla dobra każdego obywatela.

Pojęcie dobra ogólnego coś powinno znaczyć, choć jest prawdą, że bywa uzurpowane i zideologizowane przez tę lub inną partię

Sojusz etyki i polityki jest zawsze możliwy, trzeba tylko, aby polityk nie zmierzał do niczym nieskrępowanej władzy, lecz dbał o dobro obywateli, a obywatel umiał współżyć z innymi.

4. Na nienawiści nigdy niczego zbudować nie można

Prawdziwa demokracja nie boi się wielości języków, tradycji, urządzeń społecznych, także religii, przeciwnie, widzi w nich siły wielokierunkowego rozwoju. Rozwój wymaga różnorodności; jeśli się coś nowego rodzi, to raczej ze sporu, w przejściu do tego, co inne, a nie z ujednolicenia. Dobrze wiemy, że wszystkie próby takiego ujednolicenia intelektualnego i politycznego kończyły się tragicznymi aktami przemocy. Każda próba narzucania swojej woli przez władzę, jakąkolwiek by ona była, może się stać zabójcza. Istnieją inne drogi, które mogą pogodzić sprzeczne tendencje. I nic nie jest tak skuteczne w łagodzeniu różnic, w nawiązywaniu coraz mocniejszych więzi społecznych, jak wzajemne rozumienie i porozumienie. Na nienawiści nigdy niczego zbudować nie można.

5. Tam, gdzie panuje podejrzliwość, zamiera wszelka więź

Demagog nie ufa nikomu, nawet własnym przyjaciołom, bo ci go najlepiej znają.

Demagog przeinacza fakty, zwalcza cudze argumenty, przytaczając słowa nigdy przez przeciwnika niewypowiedziane, opisuje fałszywie wydarzenia. Czyni także coś jeszcze: szukając poparcia ludu, oskarża możnych i mądrych, to jest tych, którym zazwyczaj lud zazdrości, tropi ich, wysuwa różne kłamliwe oskarżenia

Demagog bowiem żądny władzy nie lubi się ograniczać prawem. O prawie nieustannie mówi, ale prawa nie słucha. By zaś zyskać dla swych bezprawnych działań poparcie ludu, stara mu się przypodobać. Staje się zatem ludu pochlebcą, jego wielkość sławi, a jednocześnie go łudzi. Obiecuje więc wiele, choć wie, że obietnic nigdy nie będzie mógł spełnić, roztacza przed ludem wspaniałe możliwości, a wybranym przyrzeka urzędy, przywileje, bogactwa. Lud zaś słucha zadowolony, dając wiarę i nie bacząc na politykę naruszającą prawa oraz "podkopującą niepostrzeżenie państwo".

Prowokacja jest działaniem haniebnym. Hańba okrywa nie ofiarę, lecz prowokatora. Niektórzy, gotowi bronić prowokacji, zauważyliby, że dziś obdarzenie kogoś zaufaniem - zwłaszcza we współpracy politycznej - to szczyt naiwności lub wprost głupota, że obowiązuje ostrożność i zachowanie odpowiedniego dystansu. Ponure to stwierdzenie, które idzie w swej negatywnej diagnozie znacznie dalej, niż kiedyś szedł Machiavelli. To stwierdzenie odstrasza uczciwych ludzi od działań obywatelskich. W społeczeństwach, w których na każdym kroku panuje podejrzliwość, zamiera wszelka więź, wszelka współpraca. Czy warto byłoby żyć w świecie, w którym podstęp jest ważniejszy od ufności, prowokacje od lojalności, wrogość - bo tylko wrogość powoduje prowokacje - od kontaktów przyjacielskich? W świecie, gdzie podstawowe zasady moralne nie odgrywają żadnej roli, przeciwnie - traktuje się je jako przeszkody w skutecznym działaniu? Smutny byłby taki świat. Świat, z którego wygnana by była sprawiedliwość i budująca ją moralność, nie byłby wart istnienia.

Cytaty pochodzą z artykułów drukowanych w "Gazecie Świątecznej":

"O obywatelstwie" (22 października 2005), "Inteligencja zamilkła" (14 stycznia 2006), "Czy polityka może być moralna" (25 lutego 2006), "Demagogia" (7 października 2006 r.), "Tysiąc barw demokracji", (19 maja 2007 r.), "O prowokacji" (25 sierpnia 2007 r.), "O odpowiedzialności" (17 stycznia 2009 r.).

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 3
  • 1 komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    29 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':