http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Ukraińcy pomagali Gruzinom w wojnie z Rosją

mz
2009-09-19, ostatnia aktualizacja 2009-09-18 17:44

Rok temu podczas wojny Rosji z Gruzją ukraińscy eksperci serwisowali gruzińskie systemy obrony przeciwlotniczej. Utrzymują jednak, że nie oznacza to udziału w wojnie

Już kilka tygodni temu prokuratura generalna w Moskwie oskarżyła Ukrainę, że jej żołnierze i ochotnicy walczyli po stronie gruzińskiej. Zdaniem Rosjan są na to niezbite dowody - zdjęcia, osobiste rzeczy walczących i ich broń. Ukraińskie ministerstwo obrony zaprzeczało tym zarzutom.

Wczoraj jednak dziennik "Siegodnia" dowiedział się ze źródeł w kijowskiej prokuraturze, że przynajmniej trzej eksperci wojskowi - Walery Kabaniec, Dmytro Pilipczuk i Wołodymyr Ponomarienko - byli służbowo w Gruzji w gorących dniach wojny od 5 do 13 sierpnia 2008 i serwisowali systemy obrony przeciwlotniczej Buk-M1, które Ukraina sprzedała Tbilisi. Systemy te były wykorzystane przez Gruzinów w walce z rosyjskimi samolotami, choć bez sukcesów. Trzej eksperci przyznają się do ich serwisowania podczas wojny, ale utrzymują jednocześnie, że nie brali udziału w walkach".

Obecnie cała trójka składa wyjaśnienia w prokuraturze w Kijowie, ponieważ ukraińskie prawo zakazuje obywatelom udziału w konfliktach zbrojnych na terytoriach państw trzecich. A takim konfliktem była wojna w Gruzji, która wybuchła, kiedy władze w Tbilisi chciały siłą zmusić do posłuszeństwa zbuntowany prorosyjski region Osetii Południowej. Rosjanie przyszli z pomocą Osetyjczykom i rozgromili gruzińską armię, a potem uznali niepodległość Osetii Południowej.

Zastępca prokuratora generalnego Rinat Kazumin przyznał, że sprawa trzech ekspertów istotnie jest badana, choć "próby jej wyjaśnienia napotykają poważne trudności". Odrębnie prowadzone są śledztwa przeciw dziesięciu Ukraińcom, którzy pojechali do Gruzji prywatnie, walczyć na ochotnika.

Prokuratura w Kijowie zajęła się ekspertami dzięki informacjom zebranym przez specjalną komisję śledczą powołaną przez ukraiński parlament do zbadania podejrzanych transakcji z Gruzją. W ostatnich trzech latach Kijów sprzedawał broń Tbilisi po znacznie zaniżonych cenach: za sprzęt o rynkowej wartości dwa miliardy dolarów, Ukrspetseksport, państwowa firma zajmująca się handlem bronią, dostał zaledwie 840 mln dol. Baterie przeciwlotnicze sprzedawano nawet za jedną ósmą ceny, co może oznaczać, że pośrednicy dostawali niemałe łapówki.

Skłóceni ukraińscy politycy wykorzystują to w wewnętrznych potyczkach, bo Ukrspetseksport podlega prezydentowi Wiktorowi Juszczence, którego prawie wszyscy chcieliby się już pozbyć (wybory są w styczniu przyszłego roku). Walery Konowaluk z prorosyjskiej Partii Regionów twierdzi, że amunicję wysyłano do Gruzji nawet po wybuchu wojny - ukrytą w paczkach z rzekomą pomocą humanitarną.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 11 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    10 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':