Jako pierwszy decyzję administracji Obamy poznał premier Jan Fischer, do którego w czwartek tuż po północy zadzwonił prezydent
USA. Praga od rana nie ukrywała tego, co się stało - o amerykańskiej decyzji mówił m.in. rzecznik rządu. W południe na konferencji prasowej potwierdził to sam premier, który stoi na czele gabinetu fachowców. Powstał on po upadku rządu Mirka Topolanka w połowie czeskiego przewodnictwa UE dzięki porozumieniu socjaldemokratów i konserwatystów z ODS Topolanka.
Sam Topolanek, główny architekt umów z USA ws. tarczy, nie krył wczoraj rozczarowania. -Amerykańska decyzja oznacza, że wróciliśmy do sytuacji, którą znamy w Europie Środkowej w ostatnich 100 latach. Znów nie mamy pewnych sojuszników i nie jesteśmy pewni swego bezpieczeństwa. Jest to zagrożenie ija tak to czuję -stwierdził były premier w rozmowie zCzeskim Radiem.
Trochę spokojniej zareagował Karel Schwarzenberg, szef
MSZ w rządzie Topolanka: -To część amerykańskiej strategii, bo Waszyngton szuka możliwości porozumienia z Rosją i kompromisu z Iranem.
-Jestem pewny, że decyzja USA nie oznacza ochłodzenia naszych stosunków - mówił prezydent Vaclav Klaus.
- Politycy tacy jak Schwarzenberg i Topolanek powinni się zastanowić nad sobą, nad tym, w jaką awanturę wciągnęli nasz kraj - atakował szef socjaldemokratów Jirzi Paroubek, który chciałby przekierować czeską politykę zagraniczną na współpracę z Moskwą. - Jestem szczęśliwy, że rozwój wydarzeń przyznał nam rację. To, co mówiłem już trzy lata temu, spełniło się - nie ma powodu, by elementy tarczy znalazły się w Czechach, bo niebezpieczeństwa ze strony Iranu nie ma. Amerykańska decyzja jest zwycięstwem czeskich obywateli.
- To bardzo dobra wiadomość dla wszystkich, którzy zwalczali bazę radaru i chcieli referendum w tej sprawie - powiedziała agencji CzTK posłanka komunistów Sona Markova. A działacze ruchu Nie dla Tarczy uznali, że to ich protesty odwiodły Amerykanów od budowy radaru w Czechach.
Praga liczy teraz na to, że USA dotrzymają umów o współpracy naukowo-technicznej i wojskowej podpisanych przy okazji negocjacji o tarczy. Potwierdził to wczoraj Obama. Przepadną za to setki milionów koron, które gabinet Topolanka zainwestował już w budowę bazy w Brdach.