http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Czechy rozdarte po decyzji Waszyngtonu

Lubosz Palata, Praga
2009-09-18, ostatnia aktualizacja 2009-09-18 01:56

- Znów nie jesteśmy pewni swego bezpieczeństwa - tak były premier Czech Mirek Topolanek skomentował rezygnację z budowy tarczy w Europie. - To jest super - wiadomość - cieszył się szef socjaldemokratów Jirzi Paroubek.

Jako pierwszy decyzję administracji Obamy poznał premier Jan Fischer, do którego w czwartek tuż po północy zadzwonił prezydent USA. Praga od rana nie ukrywała tego, co się stało - o amerykańskiej decyzji mówił m.in. rzecznik rządu. W południe na konferencji prasowej potwierdził to sam premier, który stoi na czele gabinetu fachowców. Powstał on po upadku rządu Mirka Topolanka w połowie czeskiego przewodnictwa UE dzięki porozumieniu socjaldemokratów i konserwatystów z ODS Topolanka.

Sam Topolanek, główny architekt umów z USA ws. tarczy, nie krył wczoraj rozczarowania. -Amerykańska decyzja oznacza, że wróciliśmy do sytuacji, którą znamy w Europie Środkowej w ostatnich 100 latach. Znów nie mamy pewnych sojuszników i nie jesteśmy pewni swego bezpieczeństwa. Jest to zagrożenie ija tak to czuję -stwierdził były premier w rozmowie zCzeskim Radiem.

Trochę spokojniej zareagował Karel Schwarzenberg, szef MSZ w rządzie Topolanka: -To część amerykańskiej strategii, bo Waszyngton szuka możliwości porozumienia z Rosją i kompromisu z Iranem.

-Jestem pewny, że decyzja USA nie oznacza ochłodzenia naszych stosunków - mówił prezydent Vaclav Klaus.

- Politycy tacy jak Schwarzenberg i Topolanek powinni się zastanowić nad sobą, nad tym, w jaką awanturę wciągnęli nasz kraj - atakował szef socjaldemokratów Jirzi Paroubek, który chciałby przekierować czeską politykę zagraniczną na współpracę z Moskwą. - Jestem szczęśliwy, że rozwój wydarzeń przyznał nam rację. To, co mówiłem już trzy lata temu, spełniło się - nie ma powodu, by elementy tarczy znalazły się w Czechach, bo niebezpieczeństwa ze strony Iranu nie ma. Amerykańska decyzja jest zwycięstwem czeskich obywateli.

- To bardzo dobra wiadomość dla wszystkich, którzy zwalczali bazę radaru i chcieli referendum w tej sprawie - powiedziała agencji CzTK posłanka komunistów Sona Markova. A działacze ruchu Nie dla Tarczy uznali, że to ich protesty odwiodły Amerykanów od budowy radaru w Czechach.

Praga liczy teraz na to, że USA dotrzymają umów o współpracy naukowo-technicznej i wojskowej podpisanych przy okazji negocjacji o tarczy. Potwierdził to wczoraj Obama. Przepadną za to setki milionów koron, które gabinet Topolanka zainwestował już w budowę bazy w Brdach.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 1 komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    2 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':