http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Ruchoma tarcza. Nie będzie w Polsce bazy USA

Marcin Bosacki, Waszyngton
2009-09-18, ostatnia aktualizacja 2009-09-18 08:12

Stało się to, co miało się stać. USA będą budować nową tarczę antyrakietową, ale bez zapowiadanych baz w Polsce i Czechach. Waszyngton zapewnia, że system obejmie też Polskę


Rys. Jacek Gawłowski
Zmianę koncepcji tarczy ogłosili wczoraj w Waszyngtonie sam prezydent USA Barack Obama i jego sekretarz obrony Robert Gates.

Amerykanie wycofują się z budowy potężnego radaru w Czechach i bazy dziesięciu pocisków przechwytujących pod Słupskiem. Obama i Gates podali dwa główne powody tej decyzji. Po pierwsze, wywiad USA uznał, że oddaliło się zagrożenie irańskim atakiem na Amerykę rakietami dalekiego zasięgu. Zwiększyło się za to ryzyko ataku na Europę rakietami krótkiego i średniego zasięgu.

Po drugie, Ameryka wybrała systemy antyrakietowe lepiej sprawdzone i bardziej oszczędne. Gates dodał jednak, że jedną z przyczyn zmiany strategii była też "zwłoka w ratyfikacji układów z USA przez parlamenty Czech i Polski".

- To nie jest porażka Polski. Nasz kraj po zmianie decyzji w sprawie tarczy ma szansę otrzymać ekskluzywną pozycję - zapewniał wczoraj premier Tusk.

Prezydent Lech Kaczyński kontrował: - Rząd Donalda Tuska popełnił poważne błędy. Historyczny błąd popełniają Amerykanie.

- To bardzo odpowiedzialny krok - zareagował rosyjski prezydent Dmitrij Miedwiediew.

Minister spraw zagranicznych Rado sław Sikorski podkreślał, że na terytorium Polski będzie stacjonowała bateria antyrakiet Patriot. Mieli to potwierdzić zarówno Obama w rozmowie z Tuskiem, jak i sekretarz stanu Hillary Clinton

w rozmowie z szefem naszego MSZ.

Warszawa wynegocjowała to jeszcze z rządem George'a Busha. - Uzyskałem zapewnienie, że będą to rakiety uzbrojone i wyposażone w system łączności i dowodzenia, który pozwoli wpiąć je w polski system obrony przeciwlotniczej - mówił Sikorski.

Dodał, że uświadomił Clinton "niezręczność terminu" ogłoszenia amerykańskiej decyzji - 17 września, w 70. rocznicę najazdu ZSRR na Polskę.

Rząd Obamy przewiduje teraz budowę trzystopniowego systemu broniącego Europy, a potem Ameryki. W pierwszej fazie, do 2011 r., na Morzu Śródziemnym mają być umieszczone co najmniej trzy okręty klasy Aegis, których pociski SM-3 są w stanie przechwytywać rakiety krótszego zasięgu.

Do 2015 r. mają powstać w Europie trzy bazy naziemnych, mobilnych rakiet SM-3 chroniące cały kontynent. Wreszcie w 2018 r. zostałyby rozlokowane pociski SM-3 kolejnej generacji, strzegące też USA przed rakietami dalekiego zasięgu.

- Rozpoczęliśmy już, zaczynając od Czech i Polski, konsultacje w sprawie goszczenia tych rakiet i innych elementów systemu -mówił Gates. Ale towarzyszący mu gen. James Cartwright, wiceszef sztabu generalnego USA, wyjaśnił, że Warszawa i Praga są tylko "jednymi z kandydatów".

Sprawy jeszcze bardziej skomplikował Gates, który wezwał parlamenty Czech i Polski, by ratyfikowały stare umowy z Bushem (z których Amerykanie właśnie się wycofali) oraz porozumienie o statusie stacjonowania żołnierzy USA w Polsce. - Polakom mam do powiedzenia tyle, że wszystkie możliwości, które dawało dawne porozumienie, dają również nasze nowe propozycje - zapewniał Gates.

Obama podkreślał, że telefonicznie "rozmawiał z premierami Polski i Czech, potwierdzając głębokie i bliskie więzi między nami". Prezydent zapewniał, że na zmianę strategii nie miały wpływu protesty Rosji przeciw tarczy i że obawy Moskwy były "całkowicie nieuzasadnione". Także rzecznik rosyjskiego MSZ mówił, że nie było żadnych "tajnych ustaleń" w tej sprawie.

Gen. Cartwright przyznał jednak, że zmiana planów może te "nieuzasadnione obawy" Moskwy przekreślić, bo w Polsce nie będzie rakiet zdolnych przechwycić rosyjskie rakiety międzykontynentalne. A radar w Czechach, zdolny "podglądać" Rosję, ma być zastąpiony radarem na Kaukazie (zapewne w Azerbejdżanie) -skierowanym tylko na południe, ku Iranowi.

Wiceszef sztabu generalnego USA podkreślał, że nowa tarcza -w przeciwieństwie do starej - jest otwarta i że można do niej włączyć np. system antyrakietowy Izraela, ale także Rosji, na co "liczymy".

Opozycyjni Republikanie i część analityków uważają, że ogłoszenie przez rząd Obamy "zresetowania" stosunków z Rosją miało duży wpływ na wczorajszą decyzję. W najbliższych dniach amerykański prezydent ma rozmawiać z Miedwiediewem w Nowym Jorku o podpisaniu nowego układu rozbrojeniowego START, a także rozpocząć negocjacje z Teheranem w sprawie jego programu nuklearnego. W obu przypadkach Waszyngtonowi zależy na współpracy Moskwy.

Szef izby niższej rosyjskiego parlamentu Konstantin Kosaczow powiedział wczoraj: -Rząd Obamy zaczął nas wreszcie rozumieć. Rosja długo na tę chwilę czekała.

współpraca Paweł Wroński



Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 28 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    15 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':