Przed pomnikiem w 70. rocznicę najazdu Sowietów na Polskę stanęła kompania honorowa, kombatanci, przedstawiciele władz.
Lech Kaczyński, przywitany oklaskami, mówił: - Nie musimy odrabiać lekcji pokory, niech lekcje pokory odrabiają inni.
Odczytano list przebywającego na szczycie Unii Europejskiej premiera Donalda Tuska. "Katyń, Miednoje, Charków, Workuta, Kołyma, lista miejsc kaźni i cierpień Polaków jest długa. Ta przeszłość nadal ciąży nad relacjami polsko-rosyjskimi. Chcemy budować oparte na prawdzie i tylko prawdzie wzajemne zaufanie, bo ono może być skuteczną tarczą przeciwko wojnie" - napisał.
Uroczystości poprzedziła msza polowa. Biskup polowy gen. Tadeusz Płoski mówił w homilii o zbrodni katyńskiej jako o ludobójstwie popełnionym na polskich elitach. Opowiadał, że w Krakowie w 1939 r. sąsiadowały ze sobą urząd generalnego gubernatora i konsulat ZSRR, a NKWD i gestapo współpracowały w planach eksterminacji elit. - Do tej pory nikt Rosjanom nie powiedział, że to było ludobójstwo. Ktoś może powiedzieć, że nie chcą, ale
Niemcy też nie chcieli procesu norymberskiego - stwierdził.
Prezydent zaś przypominał, że oficjalnym powodem sowieckiego ataku był rozpad polskiego państwa. Ale - dodawał - 17 września polski rząd był na terenie kraju, armia się broniła. Wspomniał obronę Grodna i opór polskich jednostek wobec Armii Czerwonej. Mówiąc o losie polskich jeńców - oficerów zamordowanych w Katyniu, Charkowie i Miednoje - powiedział, że rozkaz o egzekucji 30 tys. oficerów podpisał Stalin. - Jeśli tego rodzaju akt nie jest aktem ludobójstwa, to pytam się, co nim jest? - stwierdził. - Pytam, bo to pytanie zostało postawione, i to nie przez byle kogo.
To nawiązanie do niedawnej wypowiedzi wicemarszałka Sejmu Stefana Niesiołowskiego, który stwierdził, że Katyń był zbrodnią wojenną, a nie ludobójstwem zgodnie z definicją konwencji ONZ.
Kaczyński zadawał sobie i innym kolejne pytania. I sam odpowiadał. Czy Katyń był aktem zbiorowej zemsty za rok 1920? Odpowiedział, że tak. Czy był to akt wielkoruskiego szowinizmu? Kolejne prezydenckie "tak". - Taka jest prawda - podkreślił.
Przemawiający przed nim przewodniczący Parlamentu Europejskiego Jerzy Buzek przypomniał, że 23 sierpnia - dzień podpisania paktu Ribbentrop-Mołotow - jest decyzją eurodeputowanych Dniem Pamięci Ofiar Nazizmu i Stalinizmu. Wspomniał, że tragiczny los dotyczył nie tylko Polaków, ale także narodów bałtyckich, Rumunii i Finlandii.
Kilka godzin wcześniej Lech Kaczyński uczestniczył w uroczystościach w 70. rocznicę sowieckiej agresji w Białymstoku. W 1939 r. to miasto zostało przekazane ZSRR przez hitlerowskie Niemcy. Otworzył tam aleję Ofiar Katyńskich. Zasadzono tu 26 dębów, pośrodku ustawiono głaz i tablicę z nazwiskami pomordowanych, których rodziny mieszkają w Olsztynie. - 17 września to znakomity dzień, żeby odsłonić tego rodzaju pamiątkę - mówił prezydent.
Uroczystości z okazji 70. rocznicy sowieckiej agresji odbywają się w całej Polsce. Wieczorem na dziedzińcu warszawskiego Zamku Królewskiego odbył się koncert, gdzie m.in. został zaprezentowany utwór w hołdzie Polsce autorstwa Lisy Gerrard i Klausa Schulzego.