http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Gej: Pobili mnie strażnicy

Wojciech Karpieszuk, piot
2009-09-18, ostatnia aktualizacja 2009-09-18 08:13

Straż miejska
Straż miejska
Fot. Wojciech Kardas / AG

- Pedale, jesteś zboczeńcem, ciotą - krzyczeli strażnicy. Dostałem pałką i skórzanym pasem - opowiada gej o spotkaniu ze strażnikami miejskimi

W Warszawie jednym z miejsc, gdzie spotykają się homoseksualiści, jest park Skaryszewski. W poniedziałek wieczorem w jego części zwanej gejowską pikietą był trzydziestokilkuletni Adam. Jego wersja zdarzeń.

W parku poznaje mężczyznę. Spacerują i rozmawiają. Później wchodzą w zarośla. Adam twierdzi, że za potrzebą, bo tam nie było WC. Kiedy stoją w krzakach okrąża ich czterech strażników miejskich. Adama zatrzymują, jego towarzysza puszczają.

Według jego relacji mieli szydzić: - Pedały spotkały się na seks, to zakazane. Chcieli dowód osobisty, to dałem. Prosiłem: "Jeżeli złamałem przepis, wlepcie mandat" - opowiada. Bezskutecznie prosił, żeby strażnicy się przedstawili. Jeden ze strażników oglądał dokumenty, nie spisując danych. Inni dalej go wyzywali od zboczeńców, ciot, pedałów. - Jeden groził, że zabiorą mnie na policję, trafię do więzienia, będę tam gwałcony - mówi Adam. - Inny krzyczał, że dla takich jak ja nie ma miejsca w Polsce, i uderzył mnie pałką. Byłem przerażony. Wiedziałem już, że tu nie chodzi o mandat. Przestałem się odzywać, żeby nie prowokować.

Zajście trwało kilka minut. - W końcu któryś powiedział, że mam spier.... Oddał dowód i uderzył mnie skórzanym pasem w udo.

Adam wybiegł z parku i zadzwonił na policję. - Było takie zgłoszenie. Dyspozytor skierował dzwoniącego do najbliższej komendy - mówi nadkom. Marcin Szyndler, rzecznik stołecznej policji.

Pokrzywdzony pojechał do komendy przy ul. Grenadierów. Policjant, gdy słyszy, że chce się poskarżyć na strażników, odsyła go do straży miejskiej. Tam w środę po południu Adam złożył oficjalną skargę.

- Jeżeli relacja mężczyzny się potwierdzi, to jest dyskryminacja ze względu na orientację seksualną. W dodatku dopuścili się jej strażnicy, którzy mają ochraniać obywateli - podkreśla prof. Monika Płatek, karnistka z UW. - W tej historii nie było przesłanek uzasadniających użycie siły fizycznej. Jeżeli strażnicy doszli do wniosku, że zachowanie tych panów narusza porządek publiczny, powinni wyjaśnić im dlaczego to, co robią, jest niestosowne. Mogli ich wylegitymować, ukarać mandatem. Nie mieli prawa bić i poniżać.

Yga Kostrzewa z Lambdy Warszawa, organizacji walczącej z dyskryminacją gejów i lesbijek: - Co, gdyby tego człowieka napadli skinheadzi, a on poprosił o pomoc strażników? Przyłączyliby się do bicia geja?

Monika Niżnik, rzeczniczka straży, zapewnia, że sprawa będzie wyjaśniana. Jednak w rejestrach straży nie ma wzmianki o zajściu. - Sprawdzimy notatniki strażników, którzy pełnili wtedy służbę - obiecuje.

Także policjanci zbadają sprawę, bo Adam u nich też złożył skargę. - Najprawdopodobniej będziemy to badać pod kątem ewentualnego przekroczenia uprawnień przez strażników - informuje mł. asp. Joanna Węgrzyniak z południowopraskiej komendy.



Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 3
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    88 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':