http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Akademik lekkich obyczajów

Marcin Masłowski
2009-09-17, ostatnia aktualizacja 2009-09-16 19:41

"Atrakcyjne młode dziewczyny mogą dostać dobrze płatną pracę" - takie ulotki znalazły w akademiku łódzkie studentki

Ul. Gdańska w Łodzi. Tu studenci mijają się na klatce akademika z prostytutkami
Fot. Marcin Wojciechowski / Agencja Gazeta
Ul. Gdańska w Łodzi. Tu studenci mijają się na klatce akademika z prostytutkami
Ulica Gdańska 10. Centrum Łodzi. W odnowionej kamienicy kupionej przez prywatnego inwestora mieści się akademik. I tylko on. Tak przynajmniej wynika z tabliczki na budynku. Na korytarzach kamery, ochrona profesjonalnej firmy. Ceny niewygórowane.

- 400 zł za miesiąc w pokoju trzyosobowym. Da się przeżyć - mówi Piotrek, student Politechniki Łódzkiej. - Tylko dziewczyny bardzo narzekają.

- Skarżyć się nie będę, bo za taka cenę nie znajdę nigdzie pokoju, ale nie jest przyjemnie, jak pijani zaczepiają na korytarzu i domagają się seksu. Wszystko dlatego, że na pierwszym piętrze jest burdel - mówi Paulina. - Posunęli się nawet do tego, że w drzwi włożyli ulotki, że atrakcyjne młode dziewczyny mogą dostać dobrze płatną pracę. Bez dojazdu, na miejscu. Mam nadzieję, że w tym roku już tych ogłoszeń przynajmniej nie będzie.

- Klienci zaczepiają studentki i mylą piętra. Praktycznie co noc były jakieś rozróby. Wzywana była policja albo ochrona! Masakra - to już Gosia, która nie wytrzymała i z Gdańskiej wyniosła się w czerwcu. - I te krzyki. Robimy herbatę, a z dołu słychać: "K... dostała 100 złotych i nic nie zrobiła!".

Chcę wejść do budynku, ale ochroniarz odmawia. Informuje: - Biura są na Żwirki. Tam wszystkiego można się dowiedzieć.

Na drzwiach przy Żwirki żadnej tabliczki, tylko odbity na ksero napis: Biuro. - Mamy pokoje, mamy - sekretarka wita mnie z uśmiechem. - Dla siostry pan chce pokój na studia? Hm, no dobrze, ale lepiej by było, gdyby mieszkała tutaj, na Żwirki. Są bardzo ładne pokoje.

- Na Gdańskiej byłoby lepiej. Stamtąd bliżej na uczelnię - mówię.

- No dobrze. Uprzedzam tylko, że tam na piętrze wynajmujemy agencji towarzyskiej. Żeby pana siostra nie była zaskoczona. Niech pan pójdzie obejrzeć pokoje.

- Agencja?!

- Tak jakoś wyszło... - uśmiecha się kobieta. - Dlatego staramy się tam już tylko chłopców umieszczać. Ale dziewczyny też są, jeśli pana siostra się uprze... Pan pojedzie obejrzeć lokal.

Tym razem ochroniarz bez problemu pokazuje pokoje.

- Tak, jest agencja. Te drewniane drzwi. Pokój numer jeden i dwa. Ale dziewczynki są spokojniutkie, klienci też. Znaczy podpici przychodzą, na trzeźwo nikt do burdelu nie przychodzi - oznajmia. - Ale ja mam monitoring. Zaczepiają studentki, reaguję! - dodaje szybko.

Kamienica przy ul. Gdańskiej i Żwirki (tu też w mieszkaniu przyjmują prostytutki, ale wchodzą oddzielną klatką schodową) należy do Adama Potockiego, prezesa firmy Apex.

- No, jest agencja. A gdzie ma być, w namiocie? - dziwi się Potocki. - Dobrze płacą, lepiej niż studenci, poza tym studenci są tylko dziewięć miesięcy, a one cały rok. Mam na remonty. Wiem, że to trochę niezręczne i dziewczyny były zaczepiane. Więc w tym roku uprzedzamy już, że jest dom publiczny na pierwszym piętrze. No i staramy się prosić klientów, by nie wchodzili na wyższe piętra. Chronimy te dzieciaki, zapewniam.

- Mój Boże! Ten świat się zmienia... - komentuje Janina Mrozowska, szefowa osiedla studenckiego Politechniki Łódzkiej. - Wie pan, akademiki nie są dotowane, więc my też podnajmujemy, bo to, co płacą studenci, nie wystarcza na utrzymanie budynków. Ale my raczej na sklepy, punktu ksero. Ale jak tam jest prywatny właściciel. Świat idzie jednak do przodu!

Być może ulotki na drzwiach dałoby się zakwalifikować jako nakłanianie do prostytucji (jest karalne), ale studentki tego na policję nie zgłosiły.

- Policjanci z przedstawicielami Państwowej Inspekcji Pracy sprawdzali to miejsce. Właścicielka firmy deklarowała, że zatrudnia hostessy. Wówczas stwierdzono pewne uchybienia dotyczące prawa pracy - mówi podinspektor Joanna Kącka z KW Policji w Łodzi. - Zgodnie z obowiązującymi w Polsce przepisami prostytucja nie jest karalna. Żadnych sygnałów świadczących o łamaniu prawa w związku z prowadzoną w kamienicy działalnością do tej pory jednak nie otrzymaliśmy.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 65 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    68 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':