http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Francuskie świątynie popadają w ruinę zapomniane przez Kościół i wiernych

Anna Napiórkowska, Paryż
2009-09-17, ostatnia aktualizacja 2009-09-16 15:48

"Szukam chętnego do kupienia kaplicy z XVII wieku o powierzchni 450 metrów kwadratowych" - anons tej treści ukazał się na francuskiej stronie internetowej eBay. Cena wyjściowa jedno euro

Autorem ogłoszenia okazał się Pierre Galy-Gasparrou, mer miejscowości Massat we francuskich Pirenejach. - Wiem, że sprzedaż jest niemożliwa, ale w Massat są cztery kościoły, 787 mieszkańców i ani jednego księdza. Czasami dojeżdża wikariusz, który ma pod opieką 43 kościoły w okolicy. W kaplicy, którą wystawiłem na sprzedaż, msza była odprawiana po raz ostatni w 2005 r. - mówi mer.

Nie ma wiernych, nie ma księży

We Francji z powołaniami kapłańskimi jest fatalnie - jak wynika z danych Kościoła, w roku 1970 we Francji było 40 tys. księży, a dziś 15 341, przy czym większość przekroczyła sześćdziesiątkę. Ponad 150 przyjechało z Polski, a 200 z państw Azji i Afryki.

- Najgorzej jest na wsiach, gdzie zdarza się, że ksiądz obsługuje ponad 50 kościołów parafialnych. Na mszę czeka się miesiącami - mówi Isabelle de Gaulmy, szefowa działu religijnego dziennika "La Croix".

Z ostatniego sondażu przeprowadzonego na zamówienie gazety wynika, że choć 78 proc. Francuzów uznaje się za katolików, to regularnie chodzi na mszę ok. 5 proc.

Brakuje wiernych i księży, za to nie brakuje kościołów i kaplic. Szacuje się, że we Francji jest ich ok. 100 tys., z których tylko 14,5 tys. ma status zabytku i jest pod ochroną konserwatorską państwa. Reszta może liczyć tylko na zasobność gminnej kiesy, czyli na łut szczęścia.

Dokładnej liczby świątyń nikt jednak nie zna. - Ani władze świeckie, ani kościelne nie są zainteresowane ich policzeniem - mówi Beatrice de Andia, prezes stowarzyszenia Obserwatorium Dziedzictwa Religijnego.

Urzędnicy nie chcą ich policzyć, bo mogłoby się okazać, że zabytkowych kościołów i kaplic jest więcej niż na liście ministerialnej, i wówczas trzeba byłoby wyłożyć dodatkowe pieniądze na ich konserwację. W tym roku w budżecie ministerstwa kultury zaplanowano wydatki na remont wszystkich zabytków, nie tylko religijnych, w wysokości 374 860 mln euro, przy czym 21 mln jest przeznaczone na renowację samych katedr (dla przykładu całkowity koszt renowacji XIV-wiecznej katedry w miejscowości Rodez wyniesie 680 tys. euro).

Kościół też nie pali się do spisu wszystkich świątyń, ponieważ musiałby przyznać, jak wieloma kościołami nie jest w stanie zarządzać i popadają one w ruinę.

Kaplica w Massat wymaga wymiany dachu, podłogi oraz naprawy elektryczności. Łączny koszt - 300 tys. euro, których mer nie ma. Bieżące utrzymanie wszystkich trzech świątyń pochłania 21 proc. budżetu gminy. Ogłoszenie w internecie o sprzedaży kaplicy było reakcją na odmowę biskupa jej desakralizacji, o którą wystąpił mer Massat. - Nie zgadzam się na wydawanie tak wielkich sum, jeśli nie mam prawa korzystania z tego budynku. Chciałbym kaplicę przekształcić w centrum kulturalne - wyjaśnia mer.

Kościoły Kościoła i państwa

Jednak stanowisko Kościoła jest zdecydowane: nie ma mowy o żadnej desakralizacji kaplicy. - Nasze prawo do kaplicy wynika z ustawy o rozdzieleniu Kościoła i państwa z roku 1905 i biskup nie będzie tworzył precedensu, zgadzając się na desakralizację świątyni - tłumaczy ksiądz Gill Rieux, miejscowy wikary.

Według ustawy z roku 1905 cały majątek kościelny stał się własnością państwa. Zarówno budynki, jak i wszystkie dobra kościelne przeszły na własność Republiki. Do Kościoła należą jedynie te świątynie, które zostały wybudowane po 1905 r.

Kiedy ustawa wchodziła w życie, dochodziło do regularnych bitew między wiernymi, którzy ustawę potraktowali jako zamach na Kościół i grabież jego mienia, a żandarmerią ochraniającą intendentów spisujących kościelny majątek.

Dość szybko okazało się, że ustawa jest bardzo korzystna dla Kościoła katolickiego, bo państwo jako właściciel zobowiązało się do pokrycia kosztów utrzymania i renowacji budynków, a następnie ten obowiązek scedowało na gminy.

- Kościół jest lokatorem, który nie płaci czynszu, ale którego nie można wyrzucić - podsumowuje prezes de Andia. Nie można też zmusić księży do zorganizowania koncertu lub spektaklu na terenie kościoła. Jeśli uznają, że groziłoby to profanacją świątyni, mają prawo odmówić.

Merowie stają więc przed dramatycznym wyborem: skąd wziąć pieniądze na budowę boiska szkolnego, remont szpitala i renowację kościołów. We Francji nie ma możliwości przekazania części podatku obywateli na cele kościelne.

- Kiedyś to była walka na polu ideologicznym między władzą świecką i kościelną o rząd dusz. Dzisiaj jest to batalia o pieniądze, przy czym dla wielu merów jest to prawdziwy dylemat, bo uważają, że ranga miasteczka w dalszym ciągu mierzona jest obecnością kościoła, szkoły i poczty. Poza tym wielu mieszkańców, choć nie praktykuje, nie chce rozstać się z dźwiękiem kościelnego dzwonu, szczególnie ci, którzy byli tam chrzczeni lub brali ślub - mówi Isabelle de Gaulmy z "La Croix".

6-7 tys. kościołów jest tak zniszczonych, że nie nadaje się już do użytku. W maju w miejscowości Saint-Chamant odbyło się referendum w sprawie przyszłości tamtejszego kościoła. Ponad 80 proc. mieszkańców opowiedziało się przeciwko jego zburzeniu.

Mer wystąpił z propozycją zburzenia, ponieważ stan kościoła zagraża bezpieczeństwu wiernych. Okazało się jednak, że rozebranie świątyni kosztuje 150 tys. euro, tyle ile wyniósłby koszt jego renowacji. Nie ma pieniędzy ani na jedno, ani na drugie i pozostaje czekać, aż kościół sam się rozpadnie.

Czy podobny los czeka większość francuskich świątyń, jeśli nie ma pieniędzy na ich renowację i nie ma też zgody na zmianę ich przeznaczenia?

- Coraz więcej ludzi ucieka z miast, by mieszkać na prowincji i pracować w mieście za pośrednictwem internetu. Wierzę, że małe miasteczka i wsie na nowo zapełnią się mieszkańcami, którzy zechcą wesprzeć renowację zabytków francuskiej kultury. W tym cała nadzieja - mówi prezes Obserwatorium Dziedzictwa Religijnego.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 1 komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    10 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':