Peja o "frajerze": Rozje... w chu...! - ujawnił Alert24.pl Tak prezydent Zielonej Góry zareagował na bójkę do której doszło podczas koncertu w tym mieście. Peja który wpadł w furię, gdy poczuł się obrażony przez jednego z widzów, najpierw sam go obrażał ze sceny, a później zachęcał innych widzów, by się nim "zajęli". Policja wszczęła śledztwo, a prezydent miasta grozi organizatorowi i artyście procesem sądowy.
Kliknij w zdjęcie, żeby zobaczyć wideo:
Małgorzata Stanisławska, rzecznik zielonogórskiej policji potwierdza, że
policja wszczęła postępowanie wyjaśniające w sprawie bójki. - Zabezpieczamy materiały dowodowe - taśmy kręcone amatorskimi kamerami krążące po internecie, a także te z monitoringu jaki zamontował organizator - tłumaczy.
Czy Peja odpowie za bójkę?
Podżeganie do popełniania przestępstwa (w tym przypadku do pobicia) jest zagrożone taką samą karą, co samo przestępstwo. Gdyby śledczy ocenili wkład Peji w pobicie jako znaczący, groziły by mu trzy lata więzienia. Gdyby ofiara doznała ciężkiego uszczerbku na zdrowiu - nawet osiem lat. "Gazeta" nieoficjalnie dowiedziała się, że 15-latek był mocno potłuczony, ale nie musiał być hospitalizowany. Dostał trzydniowe zwolnienie lekarskie. Wczoraj późnym popołudniem na policję zgłosił się ojciec chłopca. Złożył oficjalne powiadomienie.
- Czy postawimy zarzuty i komu, zależeć będzie od oceny materiału dowodowego. Jest zbyt wcześnie, by o tym mówić - odpowiada Stanisławska. Tłumaczy, że policja wyjaśni także dlaczego organizator nie powiadomił mundurowych o bójce, choć miał obowiązek. Śledczy mają także wyjaśnić, czy ochrona imprezy zareagowała szybko i profesjonalnie, by rozdzielić ofiarę od sprawców.
Władze miasta: Niech Peja idzie do psychiatry
Bójką na koncercie zajął się też dziś prezydent Zielonej Góry, Janusz Kubicki. Domaga się od organizatorów wyjaśnień na piśmie - ustne nie przekonały go. Niewykluczone, że wytoczy też proces cywilny organizatorowi i samemu Peij.
- Organizator złamał umowę, w której zobowiązał się do zapewnienia bezpieczeństwa uczestników imprezy. Za to grożą spore kary finansowe. Sam artysta swoim występkiem nadszarpnął dobry wizerunek miasta. Dlaczego miałby za to nie zapłacić? Facet, który nawołuje, by zlinczować gimnazjalistę, powinien poddać się badaniu psychiatrycznemu - mówi Tomasz Nesterowicz z biura prezydenta miasta. Zdradza, że miasto wysłało już list do Stowarzyszenia prezydentów, wójtów i burmistrzów, by przestrzec przed zapraszaniem Peji na imprezy - Liczymy, że stowarzyszenie prześle informacje o tym niechlubnym incydencie do innych władz miasta. Peja na pewno nie zagra już w Zielonej Górze na imprezie współorganizowanej przez miasto. Temu panu już dziękujemy
Peja: Tak kończą frajerzy
Sobotni koncert hiphopowy był jednym z głównych punktów zielonogórskiego Winobrania.Na miejski stadion przyszło kilka tysięcy fanów rapu. Jedną z gwiazd wieczoru był poznański hiphopowiec Peja. Do internetu trafił film, na którym artysta nawołuje fanów, by "zajęli" się jednym z nastolatków. Zirytowany Peja krzyczy do człowieka pod sceną. - Ty, kur.., pedale, jak ja rapowałem ty dziwko, to tyś nie wiedział kur... jak się masz wysr... kur....Co tak zirytowało rapera? 15-letni gimnazjalista pokazał artyście środkowy palec. Peja ,wkurzył się i przerwał utwór. Wpadł w szał. Zaczął krzyczeć do mikrofonu - Wiecie co robić, wiecie co z nim zrobić? Rozjeb... w ch... - krzyczał Peja.
Kilkunastu mężczyzn rzuciło się na chłopaka w militarnej kurtce. Podczas przepychanki kilku młodych fanów rapu kopie chłopaka, który zgina się w pół, by uniknąć ciosów. Słychać krzyki dziewczyn: " Wypier ...". Peja bójkę komentuje krótko : - Tak kończą frajerzy. Na filmie widać ochroniarzy. Nie reagują.