Afera wybuchła pod koniec sierpnia. Holenderskie muzeum narodowe odkryło, że księżycowy kamień w jego zbiorach wcale nie pochodzi z Księżyca. Eksperci orzekli, że to kawałek skamieniałego drzewa, a te - jak wiadomo - nigdy nie rosły na naturalnym satelicie Ziemi. Został podmieniony? Okaz od dawna wzbudzał podejrzenia, bo był rozmiaru dojrzałej śliwki, podczas gdy NASA rozdawała próbki wielkości ziarnka ryżu. Większe głazy Agencja trzyma w sejfach w centrum kosmicznym im. Johnsona w Houston w Teksasie oraz w bazie lotniczej Brooks w San Antonio. I wypożycza tylko do badań naukowych.

Z wypraw na Księżyc astronauci sprowadzili na Ziemię 2415 skał ważących w sumie blisko 382 kg. Kilkaset okruchów (ważących od 0,05 do 1,1 g) zatopiono w przezroczystym plastiku. Na początku lat 70. administracja prezydenta Nixona rozdawała je jako symbol amerykańskiego triumfu. Trafiły do blisko 130 krajów świata.
Twoja przeglądarka nie ma włączonej obsługi JavaScript

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Pełne korzystanie z serwisu wymaga włączonego w Twojej przeglądarce JavaScript oraz innych technologii służących do mierzenia liczby przeczytanych artykułów.
Możesz włączyć akceptację skryptów w ustawieniach Twojej przeglądarki.
Sprawdź regulamin i politykę prywatności.